Zeszłam ze sceny w 1989 roku, potem przez 20 lat zajmowałam się wyłącznie architekturą. Zaprojektowałam wnętrze Europejskiego Uniwersytetu Viadrina po polskiej stronie w Słubicach, 23 tys. metrów kwadratowych pod dachem, Międzynarodowe Centrum Prasowe Targów Poznańskich, a nawet scenografię do Teatru Słowackiego w Krakowie... Od ponad dwóch lat projektuję najwyżej jeden obiekt rocznie. Dlaczego? Ponad dwa lata temu projektowałam sporą rezydencję, 2,5 tys. metrów kwadratowych. Któregoś dnia musiałam jechać na nadzór autorski. Budynek był w surowym stanie, spadłam ze schodów wprost na betonową wylewkę. Fatalnie się stało, bo upadłam na powypadkowe kolano. W 1982 wracając z koncertu w NRD, uderzyła nas w tył łada, z dwoma lekarzami i trzema pielęgniarkami w stanie "alka prim". Efekt? Moje kolano było zmiażdżone jak hamburger. Operacja trwała sześć godzin, a i tak lekarz oznajmił, że na 90 procent będę musiała zrezygnować w występów na scenie. Nie zrezygnowałam, wyćwiczyłam kolano tak, że mogłam dalej stać przy mikrofonie i śpiewać.
Lata spędzone w moim biurze architektonicznym uważam za wyjątkowe, lepsze niż okres estradowy. Dlaczego? Śpiewałam z pasją, ale ta cała otoczka, kulisy show-biznesu były niedobre. Estrada Poznańska chciała postawić mnie przed komisją, która miała ocenić, czy potrafię śpiewać. Prof. Bardini miał mnie jeszcze przepytać z wiedzy o sztuce. A wtedy... miałam już wygranych sześć festiwali, ulica śpiewała moje piosenki. Miałam tytuł magistra sztuki i złotą płytę. Ale nie miałam "papieru". Zdenerwowałam się: "Nigdzie nie jadę! Najwyżej nie będę śpiewać" - oznajmiłam im. Po dwóch tygodniach, zaocznie, dostałam papier z najwyższą kategorią S.
Byłam molestowana seksualnie, myślę, że nie jako jedyna. Nie chcę opisywać kolejnych historii, powiem tylko o jednej, która w bardzo dużym stopniu zaważyła na moim odejściu. Zdarzyło się to w telewizji na Woronicza. Po nagraniu programu pan W. zawezwał mnie do swojego gabinetu, zamknął drzwi na klucz, rozpiął rozporek. Zaczął się masturbować... Wtedy coś we mnie pękło. Ale na szczęście obok złych wspomnień miałam setki dobrych.
A w tej chwili? Piszę, to moja pasja. Na przełomie listopada i grudnia do księgarń trafi moja druga książka "Gdybym była aniołem". W szkicach mam trzy kolejne projekty, w tym jeden sensacyjny pod tytułem "Zabiłam".
A czy wrócę jeszcze na scenę? 20 lat temu pożegnałam się z estradą. Nie wrócę, bo jestem konsekwentna.