Artur Żmijewski ma kłopoty. Może stracić nieruchomość na Podlasiu

2018-10-12 5:43 DAV, ms
Żmijewski kupił trefną działkę, teraz ma kłopoty
Autor: redakcja se

Artur Żmijewski (52 l.) może mówić o prawdziwym pechu. Aktor, kupując działkę pod Radzyniem Podlaskim, nie zdawał sobie sprawy, że będzie miał z nią aż takie problemy. Ludzie, od których kupił ziemię, są sądzeni za wyłudzenie nieruchomości od poprzednich właścicieli. Jeśli sąd uzna rację tych drugich, serialowy ojciec Mateusz będzie musiał zwrócić grunty. A przecież zainwestował tam już niemałe pieniądze.

Państwo R. (proszący o anonimowość) 10 lat temu wpadli w kłopoty finansowe. Musieli pozbyć się części majątku.

– Mieliśmy kredyt w banku spółdzielczym, spłacaliśmy go. Później przyszedł kryzys. Z braku dochodu gospodarze zaczęli sprzedawać krowy. Bank nie chciał iść na ugodę, zmuszono nas do sprzedaży ziemi. Nie mieliśmy innego wyjścia. Pojawił się nabywca, ale nam nigdy za nią nie zapłacił. Zadłużył za to działkę i komornik zajął grunty – opowiadają.

W 2013 r. na licytacji działkę kupił Żmijewski po bardzo korzystnej cenie. Dom po jego babci przylega do tej posiadłości, więc mógł powiększyć swoje włości. Jak mówią miejscowi, chciał gościć tam gwiazdy show-biznesu ze stolicy. Ostatecznie państwo R. złożyli sprawę do sądu, a we wrześniu 2017 r. lubelski sąd okręgowy uznał, że działka została od nich wyłudzona. Skazał zatem Beatę P. na pięć lat pozbawienia wolności, a Pawła P. na dwa lata więzienia i nakazał naprawić szkodę poprzez zapłatę małżeństwu R. blisko 600 tys. zł. Obrońcy złożyli apelację, a ostateczny werdykt ma zapaść w listopadzie tego roku. Przez ten cały czas Żmijewski prowadził prace na nabytej nieruchomości, nie czekając na decyzję sądu.

Małżeństwo R. kilkakrotnie informowało pisemnie aktora, że póki sprawa jest w sądzie, nie powinien wykonywać żadnych prac na działce. Zaznaczyli, że w wypadku, kiedy ponownie zostaną właścicielami gruntów, nie zwrócą mu ani grosza z wykonanych inwestycji.

To nie pierwsze problemy w rodzinie Żmijewskich jeśli chodzi o nieruchomości. W 2015 roku w gazecie lokalnej "Mazowieckie To i Owo", dziennikarze opisali biznesową działalność pani Pauliny w nie najlepszym świetle. Miało to destrukcyjny wpływ nie tylko na jej zawodową działalność, ale przede wszystkim na małżeństwo.