Bieda zagląda w oczy gwiazdom disco polo. Giganci sceny tracą fortunę!

2020-06-30 4:16 PAM

Branża disco polo do niedawna uchodziła za jedną z najlepiej opłacalnych gałęzi biznesu. Najlepsi wyciągali rocznie nawet kilka milionów. Przez koronawirusa artyści nie mają koncertów, nie zarabiają nic lub jedynie jakieś obrywy.

Zenon Martyniuk
Autor: AKPA

Zenon Martyniuk (51 l.): - W tym roku mam zaledwie kilka występów. Głównie telewizyjnych, bo takie są dopuszczalne. Pogodziłem się z sytuacją. Pieniądze są ważne, ale to nie wszystko. W końcu mam czas, żeby pomieszkać we własnym domu i cieszyć się z małych rzeczy. Koszę trawę, sadzę z żoną kwiaty – opowiada nam lider grupy Akcent, który dotąd rocznie grywał grubo ponad 300 koncertów. Każdy za co najmniej 25 tys. zł. Król disco polo mógł z występów wyciągnąć nawet 7,5 mln. złotych.

Marcin Miller z zespołu Boys
Autor: AKPA Podobnie jak Zenek był w stanie zagrać koncertów na sumę ok. 7,5 mln. zł

Marcin Miller (50 l.): - Dochody spadły diametralnie, ale nie jestem z tego powodu smutny. Mało tego jestem szczęśliwy, bo w końcu mam urlop, który spędzam w domu, w otoczeniu najbliższych i cieszę się tym, co na co dzień mnie omijało. Korzystam z tego momentu. Cała branża muzyczna płacze, ja się cieszę i jestem hejtowany na maksa, ale mam to w dupie. Muzyka to moje życie i teraz trudno z niej wyżyć, ale mam jeszcze inne biznesy, więc grzechem byłoby, gdybym narzekał – mówi wokalista zespołu Boys, który wraz z zespołem podobnie jak Zenek grał po 300 koncertów w ciągu 12 miesięcy, co daje 7,5 mln. zł.

Radek Liszewski z zespołu Weekend
Autor: AKPA

Radek Liszewski (44 l.): - Tracę sto procent w stosunku do ubiegłego roku. Zazwyczaj w tym czasie miałem zawalony cały grafik koncertowy. Dziś nie mam nic. Chciałbym zauważyć, że straty liczą nie tylko główni wokaliści, ale też menadżerowie i wszyscy ludzie obsługujący koncerty. Niektóre umowy są przepisywane na przyszły rok, ale nikt nie ma pewności, czy występy dojdą do skutku. Plus tej sytuacji, to wolny czas dla rodziny. Nie pamiętam, kiedy tyle razy co teraz siedzieliśmy wszyscy przy jednym stole. Brakuje mi sceny, ale ten czas też był potrzebny. Od 12 lat żyję na najwyższych obrotach, teraz trochę wyhamowałem. Co prawda z przymusu, ale doceniam wszystko co mam – zauważa muzyk zespołu Weekend.

Źródło "Super Expressu" szacuje, że Weekend kasując po 30 tys. za koncert, przy 200 występach rocznie mógł przytulić nawet 6 mln. zł.

Sławomir Świerzyński - lider zespołu Bayer Full
Autor: AKPA

Sławomir Świerzyński (60 l.): - Jestem bezrobotny. Od 28 lutego nie zagraliśmy ani jednego koncertu. To trudna sytuacja, ale nie poddaję się. Na szczęście jestem autorem wszystkich swoich piosenek, więc mogę liczyć na tantiemy z Zaiksu. Poza tym na jednej ze startupowych platform znalazłem sposób na zarabianie w sieci. Trzeba zainwestować 100 euro, żeby później wyjmować większe pieniądze. Jestem na plusie już 2 tys. euro – zdradza założyciel zespołu Bayer Full. Sławek nagrywa nowe piosenki i przymierza się do kręcenia kolejnych klipów.

Koszt występu grupy Bayer Full to kwota rzędu 15-17 tys. zł, z czego przy 150 zagranych koncertach można zainkasować ok. 3 mln. zł. Oczywiście do podziału, ale to i tak sporo.

Elwira i Mariusz, czyli zespół Mejk
Autor: Bartosz Kuśmierski

Mejk: - Nie jest dobrze. Zaplanowane na najbliższe miesiące duże plenerowe koncerty oraz festiwale wciąż odwołują, a nowych terminów nikt nie bukuje. Dobrze, że wesela znów wróciły do łask, więc zdarzają się występy na zasadzie gościa specjalnego prywatnej imprezy, zapraszają nas na urodziny, śpiewaliśmy też w kościele – to jednak kropla wody w morzu potrzeb, jednostkowe występy, z których i tak cieszymy się jak małe dzieci. Wcześniej graliśmy ponad 100 koncertów rocznie. Dalej tworzymy, ale klipu raczej nie będzie, bo szkoda byłoby uśmiercać dobrą piosenkę, nie mogąc grać jej przed publicznością – mówi Elwira Mejk.

Nie trudno obliczyć, że przy 100 koncertach za ok. 15 tys. zł, sympatyczne małżeństwo mogło zarobić nawet 1,5 mln. zł. Gwiazdy z Morąga jednak wciąż inwestują w sprzęt dla swojego zespołu i regularnie opłacają występujących z nimi muzyków.

Etna
Autor: AKPA

Etna: - Nie jest dobrze. Mamy środek sezonu i żadnych dochodów. Zazwyczaj w cztery-pięć miesięcy zarabiałam na to, by utrzymać się przez cały rok. Organizatorzy zrywają kontrakty, gminy odwołują zaplanowane występy. Mało kto chce przebukować terminy na przyszły rok, który też jest bardzo niepewny. W związku z zaistniałą sytuacją nie planuję w tym roku nagrywać kolejnego teledysku, ponieważ to są ogromne koszty, które pokrywam z własnej kieszeni – zdradza Etna, która jeszcze przed pandemią nagrała klip do piosenki „Lato”.

Występy Etny wylicza się na ok. 800 tys. zł rocznie.

Kup "Super Express" bez wychodzenia z domu. W tym celu kliknij TUTAJ

Polecamy również: Kamila Wybrańczyk, narzeczona Artura Szpilki: Tydzień przed walką żadnego seksu!

Oni znikną z "M jak miłość"! Wielkie zmiany w serialu

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Najnowsze