Co dalej z grobem Piotra Woźniaka-Staraka? Urzędnicy zabierają głos

2019-10-23 5:46 dav
Piotr Woźniak-Starak spoczął na Mazurach
Autor: AKPA/Artur Hojny Piotr Woźniak-Starak spoczął na Mazurach

Za sprawą urzędników dramat rodziny Piotra Woźniaka-Staraka (†39 l.) rozpoczyna się na nowo. Właśnie pojawiła się opinia inspektora budowlanego, z której wynika, że miejsce spoczynku producenta nie spełnia wymogów prawnych i nie jest katakumbą. Oznacza to jedno – pogrzeb był nielegalny. Czy następnym krokiem będzie ekshumacja zwłok? Komu ma to służyć?!

W połowie sierpnia doszło do wypadku na jeziorze Kisajno, w wyniku którego Woźniak-Starak poniósł śmierć. Rodzina zdecydowała, że Piotr spocznie na terenie posiadłości rodzinnej w Fuledzie pod Giżyckiem. Pochówek budził sporo wątpliwości, o których na bieżąco pisaliśmy. Bowiem miejsce, w którym złożona została trumna, w niczym nie przypominało katakumb. Urzędnicy zainteresowali się sprawą dopiero, gdy została nagłośniona przez media. By obejrzeć grób, inspektor potrzebował... kilku tygodni.
– Byłem na miejscu i opisałem, co widziałem, opierałem się też na przekazanych mi dokumentach – powiedział PAP powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Giżycku Jerzy Chmielewski. Jego zdaniem miejsce pochówku nie spełnia opisanych w przepisach wymogów dla katakumby. – To, co widziałem na miejscu, jest małą architekturą, jeśli chodzi o to, co zbudowano na powierzchni. Nie wiem, jak grób wygląda w środku, opierałem się na przekazanych mi informacjach i dokumentach – dodał.
Pismo z opinią Chmielewskiego zostało przekazane sanepidowi i wójtowi Giżycka. Według Ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych to oni nadzorują kwestie pochówku. – Nie wiem jeszcze, jakie kroki podejmiemy w tej sprawie. Jest ona bardzo delikatna i wrażliwa, dotyczy trudnych kwestii. Z drugiej strony mamy przepisy, które w kraju obowiązują – powiedział PAP wójt Giżycka Marek Jasudowicz. – Sądzę, że potrzebujemy kilku dni do namysłu – dodał.
Niezależnie od decyzji urzędników rodzina na nowo musi mierzyć się z bólem po stracie Piotra. Niewykluczone, że czeka ją maraton prawniczy. Mówi się nawet o konieczności ekshumacji i przeniesieniu grobu. Od każdej decyzji przysługuje bliskim tragicznie zmarłego odwołanie, co oznacza, że sprawa może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami.