Tragiczna śmierć Janusza Dzięcioła uratuje innych? Ważne pytania

2019-12-09 4:21 esk
Janusz Dzięcioł nie żyje. Zdjęcie z wypadku
Autor: Lampkowski/se.pl Janusz Dzięcioł nie żyje. Zdjęcie z wypadku

Ten wypadek wstrząsnął całą Polską! Nieopodal swojego domu pod Grudziądzem, na przejeździe kolejowym, zginął Janusz Dzięcioł (†66 l.). Był najbardziej znanym strażnikiem miejskim w Polsce za sprawą zwycięstwa w pierwszej edycji „Big Brothera”. Okazuje się, że to bardzo niebezpieczna trasa kolejowa. Czy po śmierci Dzięcioła coś się tam zmieni?

Był piątkowy poranek. Pan Janusz wracał samochodem z Bydgoszczy do Białego Boru, gdzie mieszka od lat. Jeszcze tylko miał przejechać przez przejazd kolejowy i byłby w domu. Niestety, staranował go szynobus Toruń – Grudziądz. Bohater „Big Brothera” nie miał szans. Zginął na miejscu. Trudno powiedzieć, co było przyczyną tragedii. Prokuratura twierdzi, że ma przynajmniej jednego świadka wypadku. Dziś również ma się odbyć sekcja zwłok, która pomoże odpowiedzieć na to pytanie.

Jak się okazuje, trasa Toruń – Grudziądz nie należy do najbezpieczniejszych. Jest to stara linia kolejowa pełna niestrzeżonych przejazdów. Trzy lata temu w głośnym wypadku w pobliskich Pniewitach zginęła dwójka małych dzieci, gdy samochód prowadzony przez ich mamę zderzył się z szynobusem.

– To jest niebezpieczny przejazd. Rozmawialiśmy z Januszem o tym, żeby go zlikwidować. Wiem, że kilka razy ten temat był poruszany – przyznaje nam Jerzy Czapla (57 l.), sołtys Białego Boru i przyjaciel Dzięcioła.
– Od zeszłego roku prowadzimy rozmowy z Urzędem Gminy Grudziądz w sprawie likwidacji trzech innych przejazdów kolejowo-drogowych na tej samej linii – mówi Karol Jakubowski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe SA.

Miejmy nadzieję, że teraz prace nad tym przyspieszą.