Dramatyczne wyznanie lekarza, który leczył Anne Przybylską: Widziałem, jak wyła z bólu!

2014-10-08 14:39 MAG

Nawet lekarze byli zszokowani, że Anna Przybylska (†36 l.) zachorowała na raka trzustki. Zazwyczaj ta choroba dotyka osób starszych. Aktorka przegrała walkę ze złośliwym nowotworem, a specjalista, który ją operował, zdradza szczegóły jej choroby. - Ona do końca była pełna życia. Mimo że widziałem ją w stadiach, kiedy dopadał ją ból i niemalże wyła - mówi dr hab. Dariusz Zadrożny z Centrum Onkologii w Gdańsku.

- Nowotwory trzustki są nowotworami ludzi starych, a nie takich jak Ania - mówi dr Zadrożny w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info. Przybylska była właśnie jego pacjentką. To on operował aktorkę i do tej pory nie może zrozumieć, jak to się stało, że ten rodzaj raka doprowadził do śmierci tak młodą osobę. - Gdy poznałem Anię Przybylską, była dość zdrową osobą. Miała rozpoznanie łagodnego guza w trzustce i nikt się nie spodziewał, że u tak młodej dziewczyny może dojść do sytuacji, że ten nowotwór będzie złośliwy. Myśmy wszyscy myśleli, że to jest niemożliwe - wyznaje. Niestety, diagnoza nie pozostawiała wątpliwości. Tym bardziej że Anna Przybylska miała nowotwór w "takim miejscu, który nie dawał szybkich objawów". - Nie da się tak łatwo rozpoznać czegoś, co jest ukryte przed naszymi oczami - mówi lekarz aktorki.

Zobacz też: KLĄTWA 5 października! Ania Przybylska i Steve Jobs zmarli tego samego dnia, o tej samej godzinie! Oboje na raka trzustki

Ona do końca była pełna życia

- Nowotwór trzustki to jest nowotwór biologicznie bardzo złośliwy i bardzo trudny do wykrycia. O ile większość narządów jest do szybkiego zdiagnozowania, czy to w ramach USG, czy przez gastroskopię lub kolonoskopię, o tyle trzustka leży praktycznie na kręgosłupie i nie jest dostępna w ramach standardowych badań. Dlatego jest rozpoznawana stosunkowo późno - dodaje. Ania jednak się nie poddawała i walczyła każdego dnia. Chociaż była osobą znaną, nie chciała specjalnego traktowania. Mimo że lekarze widzieli jej cierpienia i ciężki stan, w jakim się znalazła, zawsze miała dla nich uśmiech i dobre słowo. - Ona do końca była pełna życia. Mimo że widziałem ją w stadiach, kiedy dopadał ją ból i niemalże wyła - wspomina dr Zadrożny. - Ania walczyła o każdy dzień, ale nie jakoś natarczywie, nie nachalnie, nie szarpiąc się, nie mówiąc: należy mi się. Walczyła tak jak każdy chory i to w niej ceniłem - dodaje. Przybylska do końca wierzyła, że pokona tę straszną chorobę. Postanowiła zrobić wszystko, poddać się każdemu leczeniu, żeby tylko mieć szansę zestarzeć się u boku ukochanego Jarka Bieniuka (35 l.) i patrzeć, jak dorastają ich dzieci.

Przybylska odeszła w niedzielę

W kwietniu tego roku aktorka wyjechała nawet do Stanów, ale i tam lekarze byli bezradni. - Miałaby możliwości, podobnie jak Steve Jobs, aby poruszyć niebo i ziemię, żeby można było jej pomóc. Wykorzystała to, co mogła, niestety, choroba była zbyt poważna - wyjaśniał dr Zadrożny. Przybylska odeszła w niedzielę. Zmarła w swoim domu w Gdyni, przy jej łóżku czuwali Jarek i ukochana mama Krystyna. Dzieci w tym czasie przebywały u rodziny piłkarza. Ania nie chciała, aby widziała, jak ich mama umiera. Aktorka od ponad roku zmagała się z rakiem trzustki. Przeszła operację i chemioterapię. Nowotwór okazał się jednak złośliwy i nie dał Ani żadnych szans.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Najnowsze