Skruszony Durczok pisze o błędach, za które odpowie. Dziś rusza jego proces. Grozi mu nawet do 12 lat

2021-01-27 9:59 ksz
Rusza proces Kamila Durczoka. Grozi mu nawet do 12 lat. Przed rozprawą opublikował ponury post
Autor: AKPA

Kamil Durczok (52 l.) stawi się dziś przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Byłemu dziennikarzowi TVN grozi nawet 12 lat więzienia, ale jego obrońca zapewnia, że taka kara jest zbyt surowa dla jego klienta. Przypominamy całą sprawę. Chodzi o wypadek, do którego doszło 26 lipca 2019 roku. Dziennikarz był wtedy pod wpływem alkoholu i środków uspokajających. Kamil Durczok opublikował ponure wyznanie przed rozprawą.

Kamil Durczok w lipcu ubiegłego roku na przebudowywanej autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie) spowodował kolizję drogową pod wpływem alkoholu. Miał w wydychanym powietrzu aż 2,5 promila alkoholu! Okazało się, że szef Faktów TVN prowadził dodatkowo pod wpływem środków uspokajających, które w połączeniu z alkoholem stanowią niebezpieczną mieszankę. Na szczęście nikt nie ucierpiał w wypadku, ale dziennikarza czekają poważne konsekwencje swoich czynów. Będzie odpowiadał za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości. Durczok zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Kilkanaście godzin przed rozprawą opublikował ponury post na Facebooku:Jutro muszę się zmierzyć z demonami przeszłości. To będzie trudny dzień, po którym z pewnością nie wypiję za błędy... Proces Kamila Durczoka miał rozpocząć się 13 października. Sąd przesunął termin rozprawy na 27 stycznia. Tymczasem obrońca dziennikarza zapowiada, że będzie walczył o złagodzenie kary. Adwokat Łukasz Isenko, pełnomocnik Kamila Durczoka, zdradził swój plan w "Fakcie": - Będę wnioskował o karę o charakterze wolnościowym, za czyn do którego mój klient się przyznaje, czyli jazdę pod wpływem alkoholu, która jest zagrożona karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Durczok nie przyznał się do spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Obrońca tłumaczy, dlaczego jego klient nie przyzna się do tego czynu:Jak sama nazwa wskazuje jest czymś większym niż wypadek, więc i biegli, dwa zespoły uznali, że takiego zagrożenia w tamtym momencie nie było. Natomiast prokuratura się upiera, że było. Według adwokata sprawa może zakończyć się po dwóch lub trzech rozprawach. Jak stwierdził - wszystko zależy od świadków, których nie ma zbyt wielu.

Grób teściów Magdy Gessler | Niezapomniani
Najnowsze