KOSZMAR gwiazdy "5-10-15". Nałogi zniszczyły jej życie. Po latach opowiedziała o PIEKLE

2020-08-26 15:58 KSZ
Małgorzata Halber. Uzależnienia gwiazdy 5-10-15
Autor: Kadr z YouTube - SEKIELSKI

Małgorzata Halber (41 l.), dziennikarka i rysowniczka oraz gwiazda programu młodzieżowego TVP "5-10-15" od lat zmaga się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Dziś zwalczyła "demony", ale choroba pozostanie na zawsze. O swoich zmaganiach opowiedziała Markowi Sekielskiemu. Problemy gwiazdy zaczęły się w dzieciństwie. Rodzice mieli ogromny wpływ na jej późniejsze decyzje. Halber przeżyła koszmar. Zobacz, co powiedziała o najgorszym momencie życia.

Małgorzata Halber jest dziennikarką i rysowniczką. Fani kultowego programu dla dzieci i młodzieży pt. "5-10-15" kojarzą ją z roli prezenterki. Halber prowadziła też inne programy telewizyjne: "Twoja Lista Przebojów", "Halo!gramy". W latach 2000-2011 była prowadzącą stacji Viva Polska. Od lat zmaga się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. To zniszczyło jej życie i karierę. Dziennikarka opublikowała powieść pt. "Najgorszy człowiek na świecie". Jest to opowieść o walce z nałogiem z wątkami autobiograficznymi. Powieść okazała się sukcesem autorki. W 2016 r. wystawiono ją w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu. O swojej trudnej walce z uzależnieniem i relacjach z rodzicami opowiedziała Markowi Sekielskiemu. Wideo poniżej. 

W wywiadzie wyznała, że zmagała się również z depresją. Jej problemy zaczęły się w dzieciństwie. Już wtedy poznała, czym grozi zatracenie się w alkoholu: - Pamiętam lęk, który we mnie powstał, gdy miałam 6 lat, jak znalazłam moją mamę. Nieprzytomną. Byłam sama w domu, nie wiedziałam, co się stało. Dopiero potem zdałam sobie sprawę, że przez to dostałam nerwicę. Miałam takie nerwobóle, że rodzice wozili mnie do chirurga. Rozdrapywałam rany na całym ciele. A to wszystko ta wesoła dziewczynka z "5-10-15". Dziennikarka wspominała o trudnych relacjach z rodzicami. Po latach nie chce ich obwiniać, ale przyznała, że mieli ogromny wpływ na to, kim się stała. Przeżyła koszmar, jaki wiązał się z wyjściem z nałogu. Zdaje sobie sprawę z tego, że jej ojciec i matka również mieli nieciekawe dzieciństwo: - Pamiętam rozmowę z nimi, kiedy ja się już zdiagnozowałam i stwierdziłam, że pójdę na terapię. Mój ojciec zachował się skandalicznie. Wyciągnął wódkę, wypił kieliszek, popatrzył na mnie i powiedział: "no, a tobie nie wolno". Gdy kobieta uwolniła się od alkoholu wpadła w kolejny nałóg. Od 8 lat jest czysta. Gdy w tragicznych okolicznościach zmarła jej matka, przeżyła horror:W jak tragicznych może umrzeć alkoholiczka, to już sobie niech każdy sam powie. To było straszne. Ja po prostu, dosłownie i w przenośni, zwariowałam. To był naprawdę koszmar i najgorszy moment mojego życia. Potem "tylko" przeszłam epizod depresyjny. Na koniec wyznała, że teraz jest szczęśliwa. Bierze leki i chodzi na terapię. Ma jeden cel: -  Żeby żyć na trzeźwo tak, jakbym żyła, gdybym była pod wpływem. 

Wyświetl ten post na Instagramie.
WTEM!!! Boczki powróciły. W zeszłym roku doszłam do 72 kilo wagi, najwięcej w moim życiu. Dla osoby z ortoreksją i dysmorfofobią to jakby koniec i śmierć i tak się czułam katując się codziennie za to że jestem gruba. Potem zmieniłam leki, przeszłam na dietę pudełkową, zapisałam się na siłownię ale to akurat się nie powiodło bo tylko rozwalilam sobie kręgosłup, kolana i wyszła mi przepuklina. Ale się zakochałam. Przez miesiąc z tego powodu jadłam tylko fudini z. Żabki i nagle stał się cud niewiarygodny, kiedy poszłam do Medicine po ciuchy okazało się że Mka w którą mieściłam się z pewnymi problemami jest na mnie za duża. Oszalałam ze szczęścia. Ale osoby w szczęśliwych związkach tyją. SERIO. TAK MOWI MOJE ŻYCIOWE DOŚWIADCZENIE. W dodatku biorę cały czas kwetiapinę na noc po której jest jak po trawie. Więc tabliczka czekolady na noc to mało. No i przytyłam. Trochę mi się to nie podoba, wróciłam na pudełka, nie mam zamiaru katować się silownią. I dwa dni temu powiedziałam coś co nie mieściło mi się w głowie. Powiedziałam "może i trochę przytyłam ale jestem ładna". Moja terapeutka kazała mi to przerobić na "i jestem ładna" ale prawda jest taka że raczej i tak o sobie zawsze będę myślała że jestem brzydka co może mieć związek z tym że moim byli chłopacy mnie zdradzali i chronicznie porownywalam się do dziewczyn z długimi prostymi włosami i czerwonymi ustami. Pracuję nad tym. Nie wiem czy lubię moje boczki ale podoba mi się że wyglądam jak normalna osoba która ma niedoskonałości. Dzięki temu jestem bardziej ludzka a nie PATRZCIE NA MNIE MAM ROZMIAR 36 PODZIWIAJCIE ALE NIE ZBLIŻAJCIE SIĘ ZA BLISKO. Brzuszki są super bo są miękkie i miłe. Jak przytulać się do kogoś bez brzuszka. Schowalam na razie do szafy sukienki i spódnice które kupiłam we wrześniu, w peaku mojego schudnięcia i cieszę się że zostawilam sobie te Mki. Oraz na wymiance zaraz sobie znajdę coś co pasuje na mnie TERAZ. XOXO Post udostępniony przez Malgorzata Halber (@mroczny_msciciel)
Najnowsze