Dorota Zawadzka: Męża znalazłam w Internecie

2010-12-06 3:00 Bożena Stasiak

Po 20 latach zdecydowała się na rozwód, bo czuła, że w tym małżeństwie brak jej miłości. Teraz "Niania", czyli Dorota Zawadzka, jest związana z mężczyzną, który każdego dnia czyni ją coraz szczęśliwszą.

- Poznaliście się państwo przez Internet. Czy to nie jest trochę ryzykowny sposób na nawiązanie znajomości?

- Owszem, można powiedzieć, że sieć nas połączyła, ale przez przypadek. Ja byłam wtedy w kiepskim nastroju, kobieta po przejściach, i szukałam w Internecie poezji. I tak trafiłam na wiersze Roberta, które od razu mnie porwały. On też znalazł się wówczas na życiowym zakręcie, taki męż-czyzna z przeszłością. A miłość wcale nie przyszła od pierwszego wejrzenia. Najpierw staliśmy się dla siebie powiernikami, potrafiliśmy gadać godzinami. Miłość przyszła później.

- Jak to jest z osobami, które jednak świadomie szukają miłości przez Internet? Duże ryzyko?

- Ryzyko jest zawsze, nie tylko w takich sytuacjach. A jak idziemy do kawiarni i tam kogoś poznajemy, czy np. na spacerze, to czy to nie jest ryzyko, czy nie możemy mieć wątpliwości, że to jest ta właśnie osoba, której szukamy? Jest! Jak najbardziej. Dlatego w każdej sytuacji, kiedy mamy do czynienia z nowymi okolicznościami, wskazana jest ostrożność.

- Teraz młodzi nie mają zahamowań...

- Niestety. Ale to i nasza wina. Nie uczymy dzieci, jak powinny się zachowywać w określonych sytuacjach. To zresztą dotyczy nie tylko tych ryzykownych. Ilu nastolatków wie, że jak się wychodzi z autobusu z dziewczyną, to należy wyjść pierwszym i podać jej rękę?

- Wróćmy do Internetu. Co można zrobić, żeby jednak zwiększyć swoje szanse na znalezienie prawdziwej miłości w sieci?

- Może nie należałoby tak bardzo się nastawiać na sukces. Bo takie "chciejstwo" może osłabić reakcje, uśpić czujność. I wtedy osoba, która nie zasługuje na zaufanie, może nas oszukać. Jeśli już nastawiamy się na szukanie w ten sposób partnera, to zachowajmy zdrowy rozsądek. Im mniej chcemy, żeby wyszło, tym większe szanse, że wyjdzie. I trzeba wierzyć, że najlepsze, co może nas spotkać, może zdarzyć się po drodze. Często miłość jest obok nas - w miejscu pracy, wśród znajomych. Wystarczy tylko się na nią otworzyć.

- Jeśli jednak się nie udaje, a tak bardzo chcemy, żeby wyszło?

- Wychodzić do ludzi, nie zamykać się w czterech ścianach, zapraszać do siebie znajomych. Chodzić na imprezy w towarzystwie innych singli, bo przecież wszystko zdarzyć się może po drodze.

- Pani jest doskonałym przykładem, że Internet może być tym "po drodze"...

- Tak, oboje z mężem mieliśmy szczęście. I teraz je pielęgnujemy, każdego dnia. Nie kłócimy się, choć ja jestem bardzo emocjonalna, ale Robert zawsze jakoś mnie ułagadza.

- Podobno świetnie gotuje?

- I rzadko wpuszcza mnie do kuchni. Dobiera mi też ubrania, zwłaszcza pod kątem kolorystyki, zna się na tym doskonale.

- To prawdziwy ideał!

- Jak widać, tacy też się zdarzają.