Monika Richardson: Wzięłam ślub, bo byłam w ciąży

2011-02-10 3:30 Iwona Havranek

Do walentynek zostało jeszcze kilka dni. Ale już dziś możecie przeczytać wyjątkową historię miłosną znanej prezenterki Moniki Richardson (39 l.). Kiedy jechała na zawody lotnicze, nawet nie wiedziała, że pozna wyjątkowego pilota ze Szkocji rodem. On natomiast, kiedy ją pierwszy raz zobaczył, rzucił do kolegów: "Idzie moja przyszła żona". Nie miał pojęcia, że były to słowa prorocze. Tylko nam Monika Richardson opowiada o swojej największej miłości.

Jest rok 1998, pokazy lotnicze w Góraszce. Robimy dla TVP transmisję na żywo, potrzebny był wywiad z brytyjskimi lotnikami. Idę po płycie lotniska, pamiętam, byłam w skórzanych spodniach, w ciemnych słonecznych okularach, mikrofon w ręce. Wyglądałam trochę jak Krystyna Janda w "Człowieku z marmuru". On stał przy samolocie i tak palnął do kolegów: "Patrzcie, idzie moja przyszła żona".

Przeczytaj koniecznie: Monika Richardson: Moja noga nigdy nie postanie w TVP!

Jeszcze nie wiedział, jak prorocze będą to słowa. Czy on był przerażony Polską? Nieee! Przekonał się, że można tu świetnie zjeść, choć może niekoniecznie w wojskowej kantynie. Potem poznał moją rodzinę, stwierdził, że są szaleni. Podobało mu się w Polsce. Wie, że jesteśmy ambitnym narodem, że jest tu życie, którego nie ma w Wielkiej Brytanii. Anglia jest zmęczona, zblazowana, ludzie są cyniczni... Chodziliśmy ze sobą trzy lata i łatwo nam nie było. On był w RAF-ie (siły powietrzne Wielkiej Brytanii - red.), nie mógł przyjechać i tu zamieszkać. Ja miałam niezłą pracę, nie chciałam wyjechać.

Patrz też: W szkole byłam kujonką

W końcu przyszedł moment, że nie wiedzieliśmy, co robić dalej, no i wtedy odkryłam, że jestem w ciąży... To naprawdę był moment krytyczny, doszliśmy do szczytu góry i stwierdziliśmy, że albo zwalimy się bezwładnie, albo dalej tą drogą pójdziemy razem. 10 lat jesteśmy małżeństwem...

Jeszcze wczoraj wspominaliśmy, żartowaliśmy: - Co nam odbiło, by być razem? Mówię tak, bo w takim "międzynarodowym" związku zawsze ktoś ma w plecy.