Moro i Figurski spotkali się w sądzie. Poszło o pieniądze

2019-08-14 5:03 dav
Odeta Moro i Michał Figurski
Autor: AKPA

Nie są małżeństwem od pięciu lat, a wciąż nie wszystkie sprawy między nimi są uregulowane. Kilka dni temu Odeta Moro (41 l.) i Michał Figurski (46 l.) spotkali się w sądzie. Dziennikarz wniósł bowiem pozew o obniżenie alimentów zasądzonych na ich córkę Sonię (16 l.). 6 sierpnia zapadł wyrok.

Wydawało się, że są zgodnym małżeństwem przez dwanaście lat. Jednak w 2014 r. ich drogi się rozeszły. Cztery lata temu dziennikarz doznał udaru. Wtedy  - jak informowały niektóre media - to właśnie Odeta wzięła na siebie opiekę nad córką i spłacała zaciągnięte wspólnie kredyty.
Teraz, gdy Figurski doszedł do formy, złożył pozew do sądu o obniżenie alimentów. Zły stan zdrowia sprawił, że nie mógł on pracować tak intensywnie jak wcześniej, a co za tym idzie – zarabiał dużo mniej. Dziś utrzymuje się głównie z pracy w radiu.
– W przedmiotowej sprawie 6 sierpnia 2019 r. wydano wyrok. Nie jest on prawomocny. Z uwagi na charakter sprawy nie przedstawiamy szczegółów – usłyszeliśmy w sądzie.
Nieoficjalnie mówi się, że Michał chciał obniżenia alimentów do kwoty poniżej 1000 zł, czyli kilku razy mniej niż miał płacić wcześniej.

– Jak człowiek się rozwodzi, to najgorsze są w tym wszystkim porządki. Czasem trwają one bardzo krótko, czasem długo. Dziś postawiliśmy z Michałem kropkę nad „i”. Dla mnie sprawa jest zamknięta. Nie będę się odwoływać, wyrok mieści się w granicach, które wyznaczyłam – skomentowała wyrok Odeta.

Michał Figurski komentuje słowa byłej żony

Głos zabrał także Michał Figurski, który był wyraźnie zaskoczony faktem, że informacja o rozprawie wyciekła do mediów.

"W nawiązaniu do pojawiających się w ostatnich dniach w mediach informacji na mój temat, chciałbym wyjaśnić, iż zasądzenie ode mnie alimentów na rzecz mojej córki miało miejsce w okresie, gdy moje zarobki wielokrotnie przewyższały obecne dochody, a mój stan zdrowia pozwalał osiągać wpływy pozwalające na swobodne regulowanie ww zobowiązań alimentacyjnych. Ze względu na zmiany, jakie zaszły w moim życiu, dwa lata temu zwróciłem się do Sądu z prośbą o zrewidowanie moich możliwości zarobkowych i wydatków, jakie ponoszę obecnie na moje utrzymanie (zwielokrotnionych znacznymi kosztami leczenia i rehabilitacji) i Córki, która pozostaje na moim utrzymaniu ze względu na nieprzerwany stosunek rodzinny i wychowawczy. Mimo korzystnej dla mnie decyzji Sądu, moja była małżonka (twierdząc, iż koszty utrzymania naszego wspólnie wychowywanego szesnastoletniego dziecka wynoszą miesięcznie wielokrotność średniego krajowego wynagrodzenia czyli dziesięć tysięcy złotych), po raz kolejny wbrew sądowych decyzji wnosiła o podniesienie ustalonych sądownie zobowiązań, których chcę podkreślić, NIGDY NIE UNIKAŁEM. Po rozpatrzeniu możliwości finansowych obojga rodziców, Sąd podtrzymał postanowienie zabezpieczające obniżenie alimentów. Dziwnym trafem, pomimo zamkniętych drzwi rozprawy , kilka dni po wyroku stała się ona bezprawnie nagłośniona w mediach czyniąc mnie winnym zarzutów, które nigdy nie miały miejsca szkalując moje dobre imię jako ojca i odbierając należny szacunek i spokój mojej rodziny. Pragnę też nadmienić iż moja była małżonka nigdy nie regulowała za mnie jakichkolwiek należności kredytowych, ani rachunków i nigdy, wbrew doniesieniom medialnym, nie pozostawałem w żadnym stopniu na jej utrzymaniu" - pisze w oświadczeniu.

Najnowsze