Nie żyje kompozytor Leopold Kozłowski. Katarzyna Zielińska żegna Mistrza: Pękło nie tylko moje serce

2019-03-13 8:55 MGa
Leopold Kozłowski nie żyje
Autor: AKPA Leopold Kozłowski nazywany był ostatnim klezmerem Galicji

W Krakowie zmarł Leopold Kozłowski, który nazywany był "ostatnim klezmerem Galicji". Znakomity pianista i kompozytor znany był z propagowania muzyki żydowskiej. Wiadomość o jego śmierci potwierdziła Helena Jakubowicz, wiceprzewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie. Leopold Kozłowski miał 100 lat.

Leopold Kozłowski-Kleinman pochodził z rodziny żydowskiej. Urodził się w Przemyślanach na terenie dzisiejszej Ukrainy. W czasie II wojny światowej stracił rodziców w holocauście. Jego dziadkiem był Pejsach Brandwein, założyciel najsłynniejszej w Galicji kapeli klezmerskiej. Ojciec Herman Kleinman, był natomiast wybitnym koncertmistrzem i skrzypkiem.

W czasie okupacji Leopold Kozłowsk ukończył konserwatorium we Lwowie w klasie fortepianu i dyrygenturę w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie. Przez 23 lata kierował Zespołem Pieśni i Tańca Krakowskiego i Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Pracował także w Teatrze Żydowskim w Warszawie i koncertował z cygańskim zespołem Roma.

Kozłowski komponował także muzykę filmową. Do jego najbardziej znanych dzieł należą: kompozycja do "Austerii" Jerzego Kawalerowicza, polska sekwencja z filmu „Wichry wojny” w reżyserii Dana Curtisa z Ali MacGraw i Robertem Mitchumem oraz ilustracja muzyczna do sekwencji cygańskiej filmu Jerzego Skolimowskiego „Wiosenne wody” z Nastassią Kinski. 

Leopold Kozłowski występował także w filmowych epizodach. Zagrał m.in. inwestora Andrzeja Farbera w "Liście Schindlera" Stevena Spielberga, gdzie był także konsultantem muzyki gettowej oraz w filmie "Dwa księżyce".

W ostatnich latach aktywności zawodowej koncertował z Martą Bizoń, Katarzyną Jamróz, Kamilą Klimczak, czy też Katarzyną Zielińską. Była aktorka "Barw szczęścia" pożegnała kompozytora w emocjonalnym wpisie na Instagramie.

- Zawsze myślałam, że byłeś, jesteś i będziesz na zawsze mój Mistrzu. Dziś pękło nie tylko moje serce. Dzięki Tobie wiem, że trzeba kochać życie, ludzi, śpiewająco przeżywać każdy dzień i cieszyć się każdą wspaniałą chwilą. Dzięki Panu, Panie Leopoldziku robię to, co kocham i wiem, że człowiek musi uczyć się każdego dnia - napisała Katarzyna Zielińska.

Wyświetl ten post na Instagramie.
Zawsze myślałam, że byłeś, jesteś i będziesz na zawsze mój Mistrzu. Dziś pękło nie tylko moje serce. Dzięki Tobie wiem, że trzeba kochać życie, ludzi, śpiewająco przeżywać każdy dzień i cieszyć się każdą wspaniałą chwilą. Dzięki Panu, Panie Leopoldziku robię to, co kocham i wiem, że człowiek musi uczyć się każdego dnia. I że nie można poprzestawać w swoich dążeniach i marzeniach. Dziękuję za sok marchwiowy na Kazimierzu przez tyle lat, za kawały, których nikt nie pobije, za to, że dzięki Panu poznałam najpiękniejszą muzykę na świecie. Dziękuję za to, że w każdej chwili mogłam liczyć na dobre słowo i zrozumienie dylematów studentki Szkoły Teatralnej. To ty mnie wspierałeś na każdym kroku Mistrzu. I dałeś szansę młodej dziewczynie, która chciała śpiewać i śpiewać i śpiewać. Dziękuję za godziny poświęcone mi przy fortepianie, za poznanie tajników języka jidish i za to, że dzięki Tobie poznałam zapach sceny. Dziękuję za godziny mądrych rozmów, za zaufanie i za serce. Graj tam nam Panie Leopoldziku z Nieba te piękna, wzruszającą muzykę żydowską❤️ Twoja wierna na zawsze uczennica Kaśka. Córa krakowska ( wiem, że mam przyzwolenie, żeby tak mówić) Jestem dumna, że ja i moja Rodzina mogliśmy poznać Ciebie, Panie Leopoldzie Kozłowski. Nie każdy jest takim szczęściarzem. ❤️ Do zobaczenia! Ps. „Graj, dla nas graj! Piosenka może czas pokonać. Z nami śpiewać, potem jeszcze zostać po nas...” Post udostępniony przez Katarzyna Zielińska (@katarzynazielinska)