Rocznica śmierci Andrzeja Zauchy, Maria Szabłowska: Gdyby nie śpiewał, byłby kajakarzem

2011-10-10 20:19 kawi

Dziś mija 20 lat od śmierci twórcy przeboju "Byłaś serca biciem", Andrzeja Zauchy (†42 l.). Specjalnie dla "Super Expressu" swojego przyjaciela wspomina znana dziennikarka muzyczna Maria Szabłowska (65 l.).

- Warto go wspominać, bo choć mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, to uważam, że Andrzej do dziś przez nikogo nie został zastąpiony. Gdyby nie ten tragiczny wypadek, bardzo wiele by jeszcze zrobił, zaśpiewał, nagrał - mówi Maria Szabłowska.

I dodaje, że bardzo dobrze pamięta wieczór, kiedy dowiedziała się, że piosenkarz został zastrzelony na parkingu przy ulicy Włóczków w Krakowie przez Yves'a Goulaisa (51 l.). Francuski reżyser podejrzewał Zauchę o romans ze swoją żoną, Zuzanną Leśniak (†27 l.). Młoda aktorka zginęła razem z piosenkarzem, zasłaniając go własnym ciałem.

- Kiedy usłyszałam o tym, co się wydarzyło, wydawało mi się to bardzo nierealne. Tego dnia miałam nocną audycję w radio. Jej gościem był Staszek Soyka. To on powiedział mi o śmierci Andrzeja. Nie mogłam w to uwierzyć, dopiero gdy usłyszałam to w serwisie informacyjnym dotarło do mnie, że to się stało naprawdę. Staszek przeprosił mnie i wyszedł ze studia, stwierdził, że nie będzie w stanie nic powiedzieć. Pojechał do domu, a ja zostałam sama. To były czasy, kiedy wszystko nagrywane było jeszcze na taśmach. Podczas trwającej trzy godziny audycji biegałam do pokoju obok studia po taśmy z utworami Andrzeja. Słuchacze dzwonili, mówili o swoich odczuciach i wspomnieniach związanych z jego muzyką. To była najdramatyczniejsza audycja, jaką prowadziłam - wspomina dziennikarka.

W jej oczach Andrzej Zaucha pozostanie na zawsze człowiekiem nie tylko niesamowicie otwartym i sympatycznym, ale kulturalnym.

- W latach 1985-87 prowadziłam program "Stare, nowe, najnowsze". Andrzej zaczynał wtedy tworzyć swoje popowe przeboje, m.in. "Byłaś serca biciem". Wydawał płytę, zadzwonił do mnie i zapytał, czy może ją zatytułować nazwą mojego programu. Zapytałam, dlaczego pyta. Odpowiedział: "Bo jestem dobrze wychowany i dlatego pytam". Taki właśnie był - mówi Szabłowska.

Niewiele osób wie, że gdyby nie śpiewanie, Andrzej Zaucha byłby kajakarzem. Był trzykrotnym mistrzem kraju.

- Zakwalifikowano go nawet do reprezentacji Polski na olimpiadę w Tokio w 1964 r. Zrezygnował, bo już wtedy śpiewał. Gdyby nie muzyka byłby pewnie olimpijczykiem, bo był szalenie zdolnym człowiekiem - wspomina dziennikarka.

Andrzej Zaucha

Był z zawodu zecerem, ale to muzyka była jego największą pasją. Jego najpopularniejsze piosenki to: "C'est la vie - Paryż z pocztówki", "Byłaś serca biciem", "Bądź moim natchnieniem" oraz piosenka z repertuaru Eugeniusza Bodo "Baby, ach te baby" nagrana wspólnie z Ryszardem Rynkowskim.

10 października 1991 roku został zastrzelony przez francuskiego reżysera Yves'a Goulaisa (51 l.). Od kuli zginęła też żona reżysera podejrzewana o romans z Zauchą. Po zabójstwie Francuz sam oddał się w ręce policji i został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Na wolność wyszedł 1 grudnia 2005.