Wolszczak zaskoczyła samą siebie w Ameryce Express. "Okazało się, ze jestem apodyktyczna"

2020-02-14 7:37 AHN
Grażyna Wolszczak
Autor: AKPA

Gdy 17 lat temu GRAŻYNA WOLSZCZAK debiutowała w roli Basi Brzozowskiej w serialu „Na Wspólnej”, nie sądziła, że ta przygoda potrwa do dziś. Z tej okazji podzieliła się z nami wspomnieniami z planu i sekretami produkcji. Wkrótce zobaczymy ją też w zupełnie nowej roli. Jakiej?

- „Na Wspólnej” właśnie kończy 17 lat. Co to znaczy dla aktora, który jest z tym serialem od samego początku?

- To miła okoliczność, bo to powód do wspominek i świętowania, takiego z tortem i szampanem. Ja nie odczuwam tak bardzo tego upływu lat jak zapewne odczuwają to np. nasze charakteryzatorki, które przez te 17 lat codziennie, od poniedziałku do piątku, są na planie. Dla aktorów, a jest nas wielu, bo też historie wielu ludzi nasz serial opowiada, to praca, która zajmuje kilka dni w miesiącu. A ja na dodatek miałam w międzyczasie naprawdę długą przerwę, kiedy scenarzyści zajęci innymi wątkami zapomnieli o Basi Brzozowskiej. Albo też nie mieli na nią pomysłu. Aż tu nagle wraz z odejściem z serialu mojego partnera Tomka Schimscheinera, który grał mojego męża, pojawiły się nowe możliwości dla mojej postaci, a razem z Łukaszem Konopką pojawiła się nowa energia. Łukasz jako Krzysztof Smolny został nową miłością Basi, a widzowie bardzo szybko pokochali jego skomplikowany charakter. I tak zaczęło się drugie życie Basi. Naprawdę drugie, bo niby dzieci zostały te same, ale tak naprawdę te dzieci to już nie dzieci. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia syna Basi Daniela sprzed 17 lat. Nic już nie zostało z tamtego chłopca. No może poza rudymi włosami Michała Tomali (śmiech).

- Pamięta pani, jak to się zaczęło?

- Pamiętam nasze początki. Castingi trwały wiele miesięcy, bo wiadomo było, że jeżeli TVN zamierza zrobić serial codzienny, to będzie to przedsięwzięcie na lata. Czyli poważne. W związku z tym znaleźć się w tej ekipie założycielskiej, z którą serial startował, to było naprawdę coś!

- Przeszło pani przez myśl, kiedy po raz pierwszy wchodziła na plan „Na Wspólnej”, że ten serialowi uda się utrzymać na antenie aż tyle lat?

- Rzeczywiście żartowaliśmy na ten temat, bo już wtedy w telewizji od wielu lat szła „Moda na sukces”. Wyobrażaliśmy sobie jak starzejemy się wraz z serialem i pękaliśmy ze śmiechu, takie to się wydawało wtedy abstrakcyjne. Tymczasem niedawno emitowany był 3000. odcinek, co znaczy, ze nakręconych mamy dużo więcej, może ze sto kolejnych odcinków.

- Ale podobno, nim jeszcze serial ruszył, pani marzyła o roli Izy Brzozowskiej, którą ostatecznie dostała Anna Korcz.

- Faktycznie w pierwszych castingach przymierzana byłam do tej właśnie postaci i przyznam, bardzo mi się ta rola podobała – grać taki czarny charakter to byłoby coś nowego. Bo warto przypomnieć, że postać Izy tak właśnie na początku była napisana, jako zdecydowanie czarny charakter, taka knująca, złośliwa, twarda bizneswoman.

Na Wspólnej odc. 2974. Smolny (Łukasz Konopka), Basia (Grażyna Wolszczak)
Autor: Radek Orzeł/ TVN Na Wspólnej odc. 2974. Smolny (Łukasz Konopka), Basia (Grażyna Wolszczak)

- Jak w takim razie przyjęła pani wiadomość, że jednak zagra pani Basię, która tak bardzo różni się od Izy? Podobno na początku nie przepadała pani za swoją serialową bohaterką.

- Na pewno nie na początku. Na początku wszystko było nowe, więc ekscytujące, podobało mi się. Natomiast potem rzeczywiście nadszedł dla Basi nudny czas, nie było nic ciekawego do grania.

- Przyznała pani jednak w jednym z wywiadów, że udało się pani z Basią w jakiś sposób zaprzyjaźnić.

- Przez tyle lat? Nie było innej możliwości.

- Tej wiosny nie tylko w serialu będziemy panią mogli oglądać, ale także w zupełnie innej odsłonie. Wystąpi pani w nowej edycji programu „Ameryka Express”. Długo trzeba było panią namawiać do wzięcia udziału?

- Wcale nie trzeba mnie było namawiać! Każdy kto mnie zna, wie, że zawsze z lubością skaczę na głęboką wodę. Im bardziej ekstremalna jest przygoda, tym większą mam z niej frajdę, a wiadomo, ze udział w „Ameryce Express” to nie plaża! Dlatego nie zastanawiałam się nawet przez sekundę. Rzeczywistość mnie nie zawiodła, a raczej grubo przerosła moje oczekiwania.

SE TV 07 Wywiad
Autor: Materiały prasowe Grażyna Wolszczak

- W ekstremalną podróż do Gwatemali i Kolumbii, gdzie tym razem powstawały zdjęcia do programu, zabrała pani swojego syna Filipa. Skąd taki wybór?

- Tak naprawdę miałam kilka pomysłów odnośnie moich potencjalnych towarzyszy podróży, ale produkcji tylko ten się spodobał. Brakowało widocznie w tej edycji relacji rodzic-dziecko. W poprzedniej Zygmunt i Filip Chajzerowie tworzyli taki barwny rodzinny duet.

- Jak ten wspólny pobyt w Kolumbii wpłynął na wasze relacje?

- Generalnie mamy ze sobą bardzo dobry kontakt i ten wyjazd tego nie zmienił. Oboje nie jesteśmy konfliktowi, więc obyło się bez większych problemów. Oczywiście zdarzały się drobne nieporozumienia, ale myślę, że w programie wyglądać będą dość zabawnie.

- Czy udało wam się podczas tego wyjazdu dowiedzieć o sobie czegoś nowego?

- Tak. Okazało się, ze jestem dość apodyktyczna. Myślę, ze to wynika z tej specyficznej relacji matką-dziecko. To znaczy matka podejmuje decyzje, a dziecko ma się do tego dostosować, bo matka wie lepiej, co jest dobre i słuszne. Tymczasem Filip skończył 30 lat, jesteśmy więc dwojgiem dorosłych ludzi, powinniśmy ustalać ze sobą różne rzeczy, po partnersku podejmować decyzje. A czego dowiedział się Filip? Nie wiem, jego trzeba by spytać.

- Jakie były pani wrażenia po zakończeniu tej przygody i powrocie do Polski?

- W tej edycji udało się zgromadzić naprawdę wybuchowy wachlarz osobowości, ludzi, którzy kompletnie do siebie nie pasują. Pozornie. Co może mieć wspólnego Iwonka (żona Hollywood) z zawodnikiem MMA Różalem ? Albo tenże Różal ze słodkimi modelkami? Moje spotkania z tymi wszystkimi ludźmi oraz z tymi, których spotkaliśmy podczas naszych wędrówek, są dla mnie największą wartością tego programu. Jestem pewna, ze dla widzów to tez będzie odkrycie.