Adrian Zandberg: Afera billboardowa

2017-09-09 4:00 Adrian ZANDBERG
Adrian Zandberg, partia Razem
Autor: Piotr Grzybowski Adrian Zandberg, partia Razem

Sto milionów złotych. Tyle wyprowadzono z państwowych spółek na konto fundacyjki prowadzonej przez radnego PiS. Pieniądze miały pójść na reklamę polskiej gospodarki za granicą. Ale o Polskiej Fundacji Narodowej przez rok nikt nie słyszał – ani w Polsce, ani poza granicami naszego kraju. Aż do czwartku.

W czwartek okazało się, że fundacja-wydmuszka posłuży do finansowania pisowskiej propagandy. W Polsce. Billboardy już wiszą, wkrótce zaatakują nas przesłodzone filmiki reklamowe. Na kampanię wydano, bagatela, 19 milionów złotych. Jak zabraknie, Orlen czy PKP dosypią kolejne miliony. A obywatele zapłacą – w cenie prądu, benzyny czy biletów kolejowych.

Podobno miał być koniec przekrętów i koniec złodziejstwa. To jak nazwać to, co PiS właśnie robi z pieniędzmi państwowych firm? Jak nazwać wyprowadzanie z nich kasy, żeby finansować polityczną agitkę?

Ta sprawa to gigantyczny skandal. Nikt nie zabrania PiS robić nawet najgłupszych i najbardziej nachalnych kampanii. Ale niech płacą za to z partyjnych pieniędzy! Opłacanie kampanii z kasy państwowych firm to ordynarne kantowanie. Na dodatek fundacja, która robi PiS propagandę, dysponuje większym budżetem niż wszystkie partie polityczne w Polsce razem wzięte.

Beata Szydło idzie w zaparte. Po tym, jak media ujawniły sprawę, a Partia Razem złożyła wniosek o kontrolę NIK, pani premier zwołała konferencję – po to, żeby nie powiedzieć nic konkretnego. Zamiast odnieść się do zarzutów, powtarzała w kółko, że „już więcej nie będzie tak, jak było”. To prawda – tak ordynarnego skoku na publiczną kasę jeszcze nikt w III RP nie widział. Był już co prawda minister, który kradł państwowe pieniądze, żeby finansować z nich wydatki na wybory, ale działo się to 90 lat temu. Nazywał się Gabriel Czechowicz, stanął za to przed Trybunałem Stanu i odszedł w niesławie. Odpowiedzialni za aferę billboardową niech nie sądzą, że im ujdzie ona na sucho. Beata Szydło może oczywiście nadal uciekać przed pytaniami dziennikarzy. Ale stu milionów złotych nie da się zamieść pod dywan.

PiS fundacja krytykuje na billboardach korupcję elit. Brzmi to jak kpina. Przecież to wy, panowie z PiS, zachowujecie się jak skorumpowana elita! Macie gęby pełne wzniosłych słów – a kiedy nikt nie patrzy, wyciągacie miliony złotych z publicznych spółek. To wy traktujecie wspólny majątek całego społeczeństwa jak prywatne koryto! Staliście się dokładnie tym samym, co przez lata krytykowaliście. Szybko wam poszło...

Zobacz: Wnuczka Leszka Millera USZCZYPLIWIE o Magdalenie Ogórek!

Przeczytaj też: Rząd podsłuchuje nielegalnie Nowoczesną? Lubnauer: Mieliśmy dziwne przypadki

Polecamy: Reparacje wojenne. Ważny głos premier Szydło

Najnowsze