Artur GÓRSKI z PiS: Kazałbym RODZIĆ nawet WŁASNEJ ŻONIE po GWAŁCIE

2012-11-16 9:39 Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski
Kazałbym rodzić nawet własnej żonie po gwałcie
Autor: Piotr Grzybowski

Artur Górski, poseł PiS, w rozmowie z "Super Expressem":

"Super Express": - Jedna z blogerek Salonu24 uznała pana "bohaterem" Marszu Niepodległości. Cytat: "Gdyby pan poseł Górski własnym ciałem nie zasłonił jadącej na uczestników demonstracji armatki wodnej, doszłoby do masakry". Widziałem film, na którym pan zatrzymuje własnym ciałem policyjną polewaczkę.

Artur Górski: - To miłe, ale nie wiem, czy moja postawa była aż tak bohaterska. Nie tyle zatrzymałem policyjny wóz opancerzony, uzbrojony w armatkę wodną, co nie zszedłem z jego drogi. Mimo że policja chciała, bym się odsunął, powiedziałem, że się nie ruszę. A później, negocjując, przekonaliśmy policję, że lepiej będzie, jeżeli wycofa te wozy i uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy i przepuści marsz.

- Poseł powinien robić takie rzeczy?

- Poseł powinien dbać o bezpieczeństwo ludzi, jeżeli policja nie jest w stanie tego zagwarantować. Ja i moi koledzy byliśmy tam po to, żeby uniknąć katastrofy, żeby nie doszło do ataku policji na wielotysięczny tłum, na ludzi bezbronnych, często rodziny z dziećmi. A wiele wskazywało na to, że taki atak był szykowany.

- Policja szykowała atak na ludzi?

- Wydaje się, że chciała ludzi rozpędzić. Przez megafon proszono tych, którzy mają immunitet, o opuszczenie tego miejsca, bo policja nie będzie w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Jednocześnie ruszy armatki wodne i szpalery policji w stronę demonstrantów. Już wcześniej strzelano z gumowych kul i użyto gazu łzawiącego.

- To policja prowokowała, tak?

- Wiele osób miało wrażenie, że policja zachowuje się prowokacyjnie. Elementem prowokacji było przecięcie manifestacji na pół. Pojawiły się spekulacje, że być może komuś zależało, żeby doprowadzić do awantury. Ja wiem jedno - policja była w stanie bardzo szybko spacyfikować chuliganów. Bo niewątpliwie byli i tacy. Natomiast dlaczego tym chuliganom pozwolono tak długo rozrabiać na obrzeżach marszu? Powiem więcej. Jak to się stało, że w tłum weszło bardzo wielu funkcjonariuszy w kominiarkach, którzy zachowywali się dwuznacznie?

- Jak pan skomentuje nawoływanie do obalenia "republiki okrągłego stołu" i stworzenia siły, której "lewaki, liberałowie i pedały się boją"? Tak mówił Robert Winnicki, przywódca wszechpolaków.

- Ja też nie godzę się na "republikę kolesiów", która obecnie funkcjonuje, i też chcę ją zlikwidować, ale szedłem w marszu organizowanym przez niepartyjny komitet o prawicowych, patriotycznych poglądach. Na pewno zakończenie tej manifestacji, polegające na ogłoszeniu radykalnego programu, i zapowiedź stworzenia nowej formacji politycznej absolutnie mi nie odpowiada. Nie podpisuję się pod tym, ja szedłem świętować niepodległość i nie godzę się na to, by ktoś starał się wykorzystać patriotyczne uniesienie uczestników marszu do własnych celów politycznych.

- Jest w ogóle możliwe, żeby marsz kiedyś przeszedł pokojowo?

- Nie ma wątpliwości, że do końca nad młodymi ludźmi, którzy szukają dodatkowych emocji, nad kibicami nie da się zapanować.

- W 2008 r. powiedział pan w Sejmie: "Ameryka zapłaci wysoką cenę za ten grymas demokracji, i jak powiedział mój klubowy kolega poseł Stanisław Pięta Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka". Mamy 2012 rok i Obama został ponownie wybrany na prezydenta USA. Cywilizacja się nie skończyła.

- Kulturowo i cywilizacyjnie Ameryka się cofnęła, skoro prezydent zaczął dofinansowywać aborcję i prowadzić inne działania, które grzebią chrześcijańskie wartości, wyrosłe z europejskiej cywilizacji. Ale co jest istotniejsze. Amerykanie, którzy jakoś przeżyli pierwszą kadencję...

- Drugiej nie przeżyją?

- A co się dzieje teraz, po drugich wyborach? W wielu stanach USA pojawiają się daleko idące protesty, zmierzające wręcz do oderwania się od administracji centralnej.

- Będzie nowa wojna secesyjna?

- Nie, ale ludzie nie chcą żyć pod tą władzą, pod tym prezydentem.

- Ale podobnie jest w Polsce!

- Ale nikt w Polsce nie dąży do oderwania na przykład Mazowsza od Polski!

- Nie boi się pan, że zostanie do pana przypięta łatka rasisty?

- Taką łatkę już próbowano mi przypiąć. Ale ja krytykuję prezydenta Obamę nie za jego kolor skóry, tylko za jego lewackie poglądy.

- No tak, ale użył pan słów "cywilizacja białego człowieka"!

- A Łysiak napisał książkę o "malarstwie białego człowieka". Czy z tego tytułu jest rasistą? Na szczęście dla Ameryki mamy jeszcze większość republikańską w Senacie, a prezydent nie jest władcą absolutnym. Niemniej w ostatnich czterech latach Obama tak naprawdę "sprzedał" Europę Rosji za możliwość większej swobody dla własnej polityki na Bliskim Wschodzie... Gdyby wygrał kandydat republikański, sojusz euroatlantycki miałby lepsze perspektywy.

- Krytykuje pan Obamę m.in. za aborcję. Pan uważa, że kobiety, które zostały zgwałcone i zaszły w wyniku gwałtu w ciążę, powinny rodzić dzieci. Załóżmy - oby to się nigdy nie stało - że pana żona została zgwałcona. Każe jej pan urodzić to dziecko?

- Ale oczywiście, że tak! To jest życie ludzkie. Mówię to bez zawahania. Nie rozmawiajmy jednak o mojej rodzinie.

- A spytałby ją pan o zdanie?

- Na pewno byłbym przeciwko aborcji. Jest w tej chwili kilka warunków dopuszczających przerywanie ciąży, m.in. zagrożenie życia matki. I to jest jedyny przypadek, w którym można dopuścić do aborcji. A przypadek dotyczący gwałtu to martwy przepis. Tych przypadków jest bardzo mało. Mówimy o naprawdę marginesowej sytuacji. I kobiety wolą rodzić. Ten przepis wprowadza dyskryminację dzieci poczętych ze względu na takie, a nie inne okoliczności.

- Nie obchodzi pana, że te zgwałcone kobiety będą przeżywały straszliwą traumę?

- A czy kobiety, które dokonują tzw. aborcji, nie przeżywają straszliwej traumy?

- Nie ma niczego niehumanitarnego w zmuszaniu kobiet do rodzenia dzieci poczętych w wyniku gwałtu?

- To nie jest kwestia zmuszenia. Trzeba tym kobietom stworzyć takie warunki materialne i społeczne, by chciały rodzić. A jeśli jakaś kobieta nie będzie chciała takiego dziecka, to może je oddać. Są przecież okna życia.

- Inna sprawa - afera trotylowa. Zaszkodziła PiS? Jarosław Kaczyński nie pospieszył się z kontrowersyjnymi wypowiedziami?

- Być może się pospieszył. Ale wychodzimy z założenia, że jeżeli nawet chwilowo nam to szkodzi, to docelowo ludzie docenią, że jesteśmy konsekwentni i dążymy do prawdy. Tym bardziej że pojawiają się fakty, które nas do tej prawdy zbliżają.