Bolesny atak na PiS z prawej strony. Poszło o imigrantów. Brudziński interweniuje

2018-08-31 12:26 LIKP
Jarosław Kaczyński, Joachim Brudziński
Autor: Marek Barczyński

"Szok! Rząd PiS już otwartym tekstem: będziemy ściągać imigrantów spoza Europy. Budują multi-kulti. Oszukali Polaków, obiecując zero imigrantów" - zaalarmował na Twitterze znany z niechęci do przyjmowania do Polski obcokrajowców Robert Winnicki. Na jakiej podstawie lider Ruchu Narodowego wyciągnął ten wniosek? Wszystko przez wypowiedzi wiceministra inwestycji i rozwoju Pawła Chorążego. Do sprawy odniósł się już Joachim Brudziński.

Paweł Chorąży wprawił w zakłopotanie polityków PiS. Jak relacjonowała na Twitterze jedna z działaczek Ruchu Narodowego Monika Piskorz, wiceminister - podczas spotkania w Klubie Jagiellońskim w Warszawie pt. "Jakiej polityki migracyjnej potrzebuje Polska?" - miał mówić m.in, że "w interesie państwa polskiego jest przyjmowanie imigrantów, ich integracja i osadnictwo na stałe", a także, że "promowany jest model łatwiejszego dojścia do obywatelstwa, bo 'to ludzi wiąże' i zostają". Zdaniem Winnickiego, politycy PiS "oszukali Polaków, obiecując zero imigrantów".

Lider Ruchu Narodowego poszedł jeszcze dalej i ocenił, że Prawo i Sprawiedliwości i Platforma Obywatelska to de facto to samo. - Kiedy patrioci zrozumieją, że „walka PO-PiS” to teatr ideowych bliźniąt dla zagospodarowania emocji narodu? - pytał swoich zwolenników.

Do wystąpienia Chorążego odniósł się już szef MSWiA Joachim Brudziński.

- W sprawie polityki migracyjnej nie zamierzam nawet o milimetr zmieniać twardego stanowiska mojego poprzednika Mariusza Błaszczaka, przy całym szacunku dla Pana wiceministra Chorążego proszę traktować jego głos jako „akademickie dywagacje”, a nie jako stanowisko rządu - podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji.

W związku z ogólnym poruszeniem, jakie miało miejsce po wystąpieniu, wiceminister Paweł Chorąży wydał oficjalne oświadczenie. Oto jego treść.

„Moje wypowiedzi podczas wczorajszej dyskusji w Klubie Jagiellońskim o pracach nad polityką migracyjną nie są oficjalnym stanowiskiem rządu. Taka polityka powstaje we współpracy kilku resortów. Do jej przyjęcia przez rząd jest jeszcze daleka droga. Rozwiązania przygotowywane przez ministerstwo odnoszą się do gospodarki, w tym potrzeb rynku pracy. Spotkanie, w którym uczestniczyłem, było jednym wielu przeprowadzonych w ramach debaty publicznej nad propozycjami polityki migracyjnej.

Jakie są nasze priorytety?

Po pierwsze, zachęty dla Polaków do powrotu do ojczyzny, zarówno tych, których opuścili nasz kraj w ostatnich latach, ale także Polonię przebywającą na obczyźnie od pokoleń. Szczególnie liczymy na zwiększoną repatriację naszych rodaków zza wschodniej granicy.

Po drugie, pełne poszanowanie dla bezpieczeństwa państwa i zabezpieczenie przed niekontrolowanym napływem obcokrajowców do Polski.

Po trzecie, ułatwienia dla obcokrajowców bliskich nam kulturowo powinny dotyczyć tylko tych branż i zawodów, w których odnotowano największe niedobory pracowników.

Nad polityką migracyjną pracujemy, bo Polska stoi przed wyzwaniami takimi jak starzenie się społeczeństwa czy niski przyrost naturalny. Szacuje się, że w latach 2015-2020 ubędzie blisko 590 tys. osób w wieku produkcyjnym, a w kolejnych latach proces ten jeszcze się nasili. Łącznie do 2030 r. ubędzie ich ponad 1,5 mln. Dostępne dane wskazują, że ponad połowa pracodawców ma problem ze znalezieniem pracowników. Ponadto specjaliści rynku pracy wskazują, że w roku 2030 pracodawcy będą mieli problemy z obsadzeniem co piątego stanowiska. Z 20 mln potrzebnych pracowników pracować będzie ok. 16 mln osób. Brakować będzie nie tylko pracowników wysoko wykwalifikowanych, lecz również tych o kwalifikacjach podstawowych.

Od strony gospodarczej nowa polityka migracyjna będzie jedynie uzupełniać działania, które są dla rządu priorytetem, czyli:

- aktywizację zawodową Polaków, którzy nie pracują,
- programy zwiększające dzietność, m.in. Rodzina 500 Plus czy Mieszkanie Plus.

Wszystkich, którzy poczuli się urażeni moimi wypowiedziami, przepraszam” - pisze Paweł Chorąży.