Borys Budka o tragedii na wrocławskim komisariacie: PiS krył sprawę śmierci Igora S.?

2017-05-25 4:00 Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski
Borys Budka
Autor: Super Express TV

Borys Budka w rozmowie z redaktorem naczelnym "Super Expressu", Sławomirem Jastrzębowskim, na temat tragedii na wrocławskim komisariacie.

"Super Express": - 22 osoby zginęły w Manchesterze. Czy wy chcecie wpuścić do Polski uchodźców? Bo ja już nie wiem, jakie macie w tej sprawie zdanie.

Borys Budka: - Wytłumaczę. Mieszają się pojęcia nielegalnego imigranta i uchodźcy. Co jest oczywistym błędem. PO nie zgodziła się na proponowaną przez Unię automatyczną relokację. Najważniejsze jest to, że zapewniliśmy, że nikt niezweryfikowany przez polskie służby nie przyjedzie.

- Słyszałem, jak Grzegorz Schetyna mówił, że nie chcecie uchodźców.

- Niestety, posłużył się skrótem myślowym po tym, jak Mariusz Błaszczak zwany ministrem używa takiego pojęcia.

- Złośliwy pan jest.

- Mariusz Błaszczak mówi o "nielegalnych imigrantach zwanych uchodźcami". Dlatego mówię: pan Mariusz Błaszczak zwany ministrem. Wracając jednak do meritum: mechanizm, który ustaliła Ewa Kopacz był jasny - żadnego narzucania, a osoby przyjeżdżające do Polski będą zweryfikowane przez polskie służby. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dla bezpieczeństwa były kobiety i dzieci, których Polacy się nie boją.

ZOBACZ: Awantura w Sejmie! Błaszczak do PO: prowadzicie wojnę na grobie Igora Stachowiaka!

- A pan się boi?

- Jeżeli mielibyśmy w sposób niekontrolowany przyjmować imigrantów, to oczywiście słuszne są obawy. Jeżeli jednak mówimy o uchodźcach uciekających przed wojną, którzy są zweryfikowani przez służby - a podobno mamy je świetne - to w tym momencie obaw nie będzie. Nie przyjedzie bowiem kilkadziesiąt czy wręcz kilkaset tysięcy ludzi, ale najwyżej kilkaset osób.

- Mówi się o 7 tys. Niektórzy zwracają jednak uwagę, że godząc się na tę liczbę, otwieramy drzwi dla większej liczby.

- To nieprawdziwe informacje. Nikt nigdy nie zgodził się i nie zgodzi na to, żeby do Polski w sposób niekontrolowany przyjeżdżali imigranci i by ktokolwiek, bez udziału polskich służb, nam to narzucał. To zostało wynegocjowane, decyzje zostały podjęte i trzeba się ich trzymać.

- Był pan na kongresie prawników polskich. Złośliwi mówią, że był to kongres prawników i opozycji. PiS było mało.

- Boleję nad tym, bo dobra lekcja tego, w jaki sposób należy szanować zasadę trójpodziału władzy, przydałaby się PiS. Zamiast tej reformy sądów, o której mówi minister Ziobro, mamy do czynienia wyłącznie z demolką i kadrową rewolucją, która ma sprawić, że sędziowie będą zależni od polityków.

- Chce mi pan powiedzieć, że sędziowie nie mają sobie niczego do zarzucenia? Na przykład w sprawie reprywatyzacji. Przecież całej tej afery by nie było, gdyby nie sędziowie. Nie powinni uderzyć się w piersi?

- Powinni się uderzyć ci, którzy zawinili. Co więcej, powinni być wyrzuceni z zawodu ci, którzy łamią prawo.

- Pan tu wraca do słynnego stwierdzenia, że środowisko oczyści się samo. Ale się nie oczyszcza.

- Stopniowo się oczyszcza. Znam wiele spraw dyscyplinarnych, kiedy sędziowie są wyrzucani z zawodu albo przed zapadnięciem decyzji sami rezygnują. Nie można natomiast stosować takiej demagogii i manipulacji, że wrzuca się wszystkich do jednego worka. Mamy 10 tys. sędziów. Podam przykład - mamy 460 posłów i jeden leży pijany na korytarzu. Czy to daje prawo mówienia o tym, że wszyscy są pijakami? Dokładnie tak samo jest w każdym zawodzie. Pan jest dziennikarzem i wie pan doskonale, że są czarne owce.

- Są pijani dziennikarze.

- Tu akurat nie wiem, czy to przywara czy atut. Teraz zupełnie poważnie - nie można brać jednego czy dwóch negatywnych przykładów i obciążać wszystkich. To niesprawiedliwe.

- Wiem, ale ciągle słyszymy, że jakiś sędzia ukradł kiełbasę, inny - USB. A jedna sędzia dzień po kongresie jedzie pijana i powoduje wypadek.

- I zostaje niezwłocznie odsunięta od obowiązków. A podejrzewam, że w najbliższym czasie zostanie wobec niej wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Dodatkowo zostanie jej uchylony immunitet i ta pani odpowie karnie za to, co zrobiła. Każdy, kto popełnia przestępstwo, powinien odpowiadać karnie. Proszę też zwrócić uwagę, że każdy obywatel ma prawo do sądu i jeśli ta sprawa nie zakończyłaby się wyrokiem, pan i media macie pełne prawo, by piętnować takie zachowania. Dajmy jednak czas na to, by te osoby były ukarane przez sąd.

- Pierwsza prezes Sądu Najwyższego na wspomnianym kongresie mówiła, że sędziowie powinni przekonywać Polaków, że są ludźmi, a nie jakąś mafią. Skąd jej przyszło do głowy, że sędziowie to mafia?

- Wystarczy posłuchać tego, co od 18 miesięcy mówią przedstawiciele resortu sprawiedliwości. Mamy ciągły populistyczny atak na sądy jako całość - nie pojedynczych sędziów - i jak obywatel idący do sądu usłyszy wyrok w jakiejkolwiek sprawie, to ten obywatel powie, że ma to w poważaniu. Bo przecież minister mówi, że sądy to zło. Podważają globalnie zaufanie do sądów, podważa się zaufanie do państwa. Cały czas spada zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, bo na czele resortu stoi demagog, a nie reformator.

- Krytykujecie - słusznie zresztą - polską policję za sprawę Igora S., który zmarł na komisariacie we Wrocławiu. Ale przecież wy mieliście sprawy podobne. Choćby "Starucha" - czyli nieformalnego lidera kibiców Legii, który siedział w areszcie, gdzie miał być katowany przez policję.

- Ale czy to jest usprawiedliwienie dla tego, że przez kilkanaście miesięcy panowie Błaszczak i Ziobro nie potrafią wyjaśnić śmierci człowieka.

- Krytykujecie coś, a sami wcale nie byliście lepsi.

- Nie ma to żadnego znaczenia. W latach 2008-2015 kilkadziesiąt wyroków sądowych skazywało polskich policjantów z art. 246 kk. Czyli były reakcje ze strony tych złych sądów, o których pan mówił. Prokuratorzy potrafili oskarżać. A teraz co się dzieje? Zbigniew Ziobro ma wszystkie instrumenty, bo podlega mu prokuratura, i przez rok prokurator nie potrafi postawić zarzutu, mając do dyspozycji takie nagranie, jakie widzieliśmy w telewizji.

- Rzeczywiście to wstrząsające nagranie.

- Mariusz Błaszczak i Jarosław Zieliński osobiście odpowiadają za karuzelę kadrową w policji. Nowy komendant nie został zdjęty rok temu, ale został zdjęty dwa dni temu. Tak samo komendant miejski. Jedno pytanie do rządzących: czy politycznie kryli tę sprawę?