Borys Budka: Prezydent zastąpił wymiar sprawiedliwości

2015-11-20 3:00 Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski
Borys Budka
Autor: Stanisław Kowalczuk Borys Budka

Borys Budka (PO) o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego.

"Super Express": - Prezydent Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego i trzech innych funkcjonariuszy CBA. Wykazał się ułańską fantazją?

Borys Budka: - Doradcy pana prezydenta po raz kolejny zawiedli. To decyzja zła, niezgodna z procedurami i prawem. Oczywiście, nikt nie odbiera prezydentowi prawa do ułaskawień...

- Nikt nie odbiera prawa, ale jednocześnie mówi pan, że prezydent prawo złamał. Jak mam to rozumieć?

- Art. 139 konstytucji daje prezydentowi prawo łaski. Tymczasem art. 42 ust. 3 konstytucji jako jedną z fundamentalnych zasad wprowadza zasadę domniemania niewinności. To znaczy do czasu skazania przez sąd prawomocnym wyrokiem każdy z nas podlega tej zasadzie. Dopóki nie wyjdziemy z sądu II instancji, jesteśmy wolni. Jesteśmy osobami niekaranymi, nieskazanymi. W tym przypadku pan Mariusz Kamiński po wyjściu z sądu I instancji dalej był osobą niewinną, ponieważ złożył apelację. Prezydent Duda ułaskawił niewinnego. Ułaskawił osobę, która nie była skazana prawomocnie. Przerażające są słowa pana prezydenta, który w Sejmie tłumaczył, że chciał uwolnić wymiar sprawiedliwości od tej ciężkiej sprawy.

- I uwolnił.

- Nie do końca. On wymiar sprawiedliwości zastąpił. Sprawa była w toku.

- Mnie teraz najbardziej interesuje to, czy jeśli rzeczywiście coś było z jego decyzją nie tak, to czy cokolwiek mu grozi?

- Jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że prezydent złamał konstytucję, to może mu za to grozić Trybunał Stanu. Ja w tym przypadku byłbym jednak ostrożny z taką opinią.

- Czy według pana prezydent złamał konstytucję? My w "Super Expressie" dzwoniliśmy do wybitnych prawników i zgody co do tego nie było. Co więcej, głosy niektórych z nich ewoluowały w ciągu kilku godzin.

- Dlatego sięgnąłem do komentarzy, które zostały wydane znacznie wcześniej. Można wskazać na opinie prof. Banaszaka czy prof. Skrzydło w komentarzach do konstytucji. Czy też na opinię prof. Hofmańskiego do przepisów Kodeksu postępowania karnego. Jest też opracowanie dotyczące instytucji ułaskawienia. Autorzy wyraźnie wskazują, że ułaskawić można tylko kogoś, kto został skazany prawomocnie. Musi być jakiś wymiar kary, by móc kogoś ułaskawić. Ułaskawia się bowiem od kary, a nie od winy.

- Część komentatorów uważa, że wyrok, który zapadł na Mariusza Kamińskiego, był wyrokiem politycznym, dlatego decyzja prezydenta też była polityczna. 1:1, gramy dalej.

- Nie polemizuję z tym wyrokiem. Ale kto ma orzekać o sprawiedliwości? Dochodzimy tu do clou problemu. Otóż prezydent nie ma uprawnień do zastępowania władzy sądowniczej. Prawo łaski jest czymś wyjątkowym, czymś, co nie ocenia, czy coś jest sprawiedliwe, czy nie. W przypadku ułaskawienia Mariusza Kamińskiego mamy niebezpieczny precedens, że oto władza wykonawcza będzie zastępowała sądy.

- Czy to nie był też sygnał od nowej władzy: uważajcie?

- To niestety przez niektórych może być tak odebrane. W demokratycznym państwie prawa obowiązuje zasada podziału władzy. Politycy nie wpływają, a przynajmniej nie powinni wpływać na sądy. Jeśli nawet zapada zły wyrok, to po to jest sąd II instancji i ewentualna kasacja, żeby taki wyrok wyeliminować.

- Jest też sprawa Trybunału Konstytucyjnego. Kto próbuje go zawłaszczyć? PO, która wybrała dwóch jego sędziów trochę przed terminem?

- Zdania są podzielone. O takich sprawach orzeka Trybunał Konstytucyjny. PiS zaskarżył nowelizację ustawy i ustanowioną w niej procedurę wyboru. I co się okazuje? PiS chce zastąpić TK. Mówi, że wniosek wycofuje, a w Sejmie unieważni wybór sędziów. To jest niemożliwe. Zmiany, które chce PiS wprowadzić, nie anulują wyboru.

- Ale jeśli PiS przeforsuje swoją ustawę, to będzie miał w TK większość.

- Tyle że nic ta ustawa nie zmieni, ponieważ zdaniem ekspertów sejmowego Biura Legislacyjnego wybór sędziów według ustawy PiS będzie nieważny. Znowu dochodzimy do najgorszej rzeczy, która właśnie ma miejsce - politycy PiS chcą zastępować nie tylko niezawisłe sądy, lecz także Trybunał Konstytucyjny. To bardzo niebezpieczne.

- Jak się skończy ta historia?

- W najbliższym czasie rozstrzygnie to Trybunał Konstytucyjny. Jeśli PiS jego wyroku nie uszanuje, to znaczy, że nie ma dla tej partii żadnych świętości. Jak widzę ten walec i determinację, żeby działać wbrew konstytucji, to pytam, co będzie następne. Skok na Sąd Najwyższy?

- Czy pan trochę nie demonizuje?

- Jeżeli od pierwszego posiedzenia Sejmu zaczyna się majstrować przy podstawowych prawach opozycji, wykluczając jeden z klubów z kontroli nad służbami, jeżeli jedną z pierwszych ustaw, które się zgłasza, jest ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, to widać, że PiS ma jasny cel.

- A swojego następcy, pana Ziobro, też się pan obawia? Chce on np. połączyć stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

- Nie podoba mi się, że polityk miałby decydować o śledztwach. Nie zgadzam się z tym, żeby minister sprawiedliwości zwoływał konferencje prasowe, na których po zatrzymaniu kogokolwiek feruje wyroki. Za to minister Ziobro musiał przepraszać. Płakał później, że nie ma pieniędzy, żeby opublikować te przeprosiny.

- 300 tys. zł za przeprosiny to był chyba zbyt surowy wyrok.

- Cóż, trzeba liczyć się ze słowami. Wiem, że są takie zapędy, żeby być szeryfem i zastąpić cały wymiar sprawiedliwości.

- Nie obawia się pan, że teraz minister Ziobro będzie prowadził wendetę w środowisku sędziowskim, które tak surowo go traktowało?

- Kiedy słucham wypowiedzi jego i ludzi z jego środowiska, to się obawiam. Wystarczy sobie przypomnieć lipcowy panel o wymiarze sprawiedliwości organizowany przez PiS w Katowicach. Pojawiały się bardzo kontrowersyjne pomysły, jak obowiązkowe badania moczu sędziów czy też wręcz ściganie niepokornych sędziów. To niepokojące, ponieważ przypomina standardy znane nam z krajów autorytarnych.

- Będąc ministrem sprawiedliwości, miał pan jakieś uwagi do sędziów? Nie jest to bowiem środowisko dobrze przez opinię publiczną postrzegane.

- Podkreślałem, że wymiar sprawiedliwości musi zmienić swój wizerunek. Sądy są dla obywateli. Niestety, wiele osób jest przekonanych, że system działa źle. Choć nie można generalizować. Zawsze jak dwie strony idą do sądu cywilnego, to któraś z nich będzie niezadowolona.

- Chodzi bardziej o to, że sprawy cywilne trwają po kilka lat.

- Zgoda. To się musi zmienić. Robiliśmy wiele, żeby przyspieszać procedury sądowe. Ale nie może być tak, że politycy zastępują wymiar sprawiedliwości.

- No dobrze, a co tam u was w PO?

- Dobra zmiana.

- I jaka będzie ta zmiana?

- Liczę na to, że pokoleniowa.

- Niektórzy mówią, że Siemoniak jest dobry, ale za miękki. Pan jest twardy?

- Uważam, że jestem dobrze przygotowany, by ubiegać się o przywództwo w Platformie. Jestem prawnikiem, doktorem nauk ekonomicznych, maratończykiem. Osiem lat w samorządzie i cztery lata w parlamencie to dużo, by zdobyć doświadczenie.

- Jest pan gotowy, żeby rządzić grupą niesfornych polityków?

- Jestem gotowy na to, żeby przewodzić PO i poprowadzić ją do zwycięstwa w wyborach za 3 lata.

Zobacz: Dr Rafał Chwedoruk po expose Beaty Szydło: Rozstanie z neoliberalizmem?

Najnowsze