Były szef mafii pruszkowskiej nie chce wyjść z więzienia? O co tutaj chodzi?

2020-01-25 4:00 DG
Więzienie
Autor: Pixabay/Zdjęcie poglądowe

Andrzej Z. (60 l.), pseudonim Słowik, był jednym z najważniejszych bossów mafii pruszkowskiej. On i jego koledzy stali się symbolami pogrążonej w chaosie Polski lat 90., gdy swoją brutalnością, fantazją i zarabianymi nielegalnie milionami wzbudzali powszechny strach i podziw. Historię życia Andrzeja Z. przedstawił Janusz Szostak w Książce „Słowik. Skazany na bycie gangsterem”. A Słowik jest obecnie tam, gdzie z przerwami spędził aż 20 lat życia – za kratami. I choć miał szansę odzyskać wolność, nie skorzystał z niej. Dlaczego?

Początek ostatniej odsiadki Słowika to rok 2017. Za kraty trafił z zarzutami o wyłudzanie VAT i „klasyczne” przestępstwa z epoki dawnego Pruszkowa – handel narkotykami, rozboje i podrabianie dokumentów. W grudniu 2019 r. mógł wyjść na wolność za poręczeniem majątkowym w wysokości 400 tys. zł, ale pieniędzy nie udało się zebrać. Dlaczego gangster, który miał uczestniczyć w procederze wyłudzenia co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych nie był w stanie wpłacić 400 tys. zł?

W rozmowach z ludźmi zajmującymi się tematyką przestępczą najczęściej przewijają się dwa powody. Pierwszy to ten, że Słowik wolał uniknąć pytań. Prokurator na pewno chciałby wiedzieć skąd człowiek, który oficjalnie nie pracuje, ma tak ogromną kwotę. A Słowik nigdy nie pracował. Kilka lat temu jego adwokat przekonywał w sądzie, że Andrzej Z. utrzymuje się z tantiem z książki „Skarżyłem się grobowi”, którą w niewielkim nakładzie wydał w 2001 r. – To śmieszne, bo przecież nie napisał „Harry Pottera” i nie ma mowy o poważnych dochodach – mówi w rozmowie z „SE” Janusz Szostak, autor książki o pruszkowskim bossie.

Druga hipoteza to skąpstwo gangstera. „Słowik” trafił do aresztu w 2017 r., a jego proces ruszy w marcu tego roku. Z. liczy, że dostanie niewielki wyrok, po szybkim procesie, a na poczet kary zaliczy się mu czas spędzony w areszcie. W ten sposób odzyska wolność i uniknie niełatwej walki o odzyskanie pieniędzy.


Tymczasem zza krat udzielił szczerego wywiadu, który wraz ze wspomnieniami jego bandyckich kompanów składa się na książkę „Słowik. Skazany na bycie Gangsterem” Janusza Szostaka. Tu, w przeciwieństwie do książki „Skarżyłem się grobowi”, nad którą miał pełną kontrolę, gangster musi odpowiedzieć na niewygodne pytania. Szczerze opowiada też o sprawach osobistych. Po raz pierwszy mówi o kulisach rozstania z byłą żoną, która własną wersję wydarzeń przedstawiła już w kilku książkach. „Słowik” nie unika też trudnych kwestii związanych z dziećmi, wiarą, dawnymi kolegami. Wreszcie opowiada o tym, jak młodemu „Słowikowi” złamano charakter w więzieniu za czasów PRL. Nie brakuje też wątków sensacyjnych, gdy gangster zdradza z ekipą którego programu informacyjnego balował w latach 90. i jaki posiłek zjadł razem z papieżem Janem Pawłem II. Przede wszystkim jednak Słowik stara się przekonać, że jest człowiekiem, który złą sławę zawdzięcza głównie mediom i wymiarowi sprawiedliwości. Czy robi to skutecznie? Odpowiedź już niebawem.

Słowik. Skazany na bycie gangsterem
Autor: materiały prasowe Słowik. Skazany na bycie gangsterem
Najnowsze