Doradca prezydenta o "płaczu nad siłowniami". Co on plecie?!

2020-11-22 17:01 ełem
Andrzej Zybertowicz
Autor: Marek Zieliński/Super Express Andrzej Zybertowicz

Pandemia koronawirusa zamknęła nas w domach. Nie możemy iść do restauracji, galerie handlowe są zamknięte. Tak samo jak baseny, siłownie, kluby fitness. Im dłużej stoją puste, tym większe dramaty właścicieli, którzy często tracą dorobek całego życia. Ale tego zdaje się nie rozumieć doradca prezydenta Dudy, prof. Andrzej Zybertowicz.

Zybertowicz był gościem "Pytania na śniadanie" w telewizji Polsat News. Odpowiadał m.in. na pytania o trwający lockdown. 

- Trzeba sobie uświadomić kilka rzeczy. Pandemia wymusza działania nietypowe. W każdym państwie administracja jest przygotowana do działania według procedur. Gdy trzeba je zmieniać z dnia na dzień, powstają obszary chaosu i nieporozumień. Dzisiaj mało kto byłby w stanie powiedzieć, jaki model radzenia sobie z pandemią w Europie jest najskuteczniejszy - mówił prezydencki doradca. Odniósł się także do sprawy pozamykanych klubów fitness i siłowni, które od tygodni stoją nieczynne.

- Proszę popatrzeć, ile mamy żalu, płaczu nad siłowniami, jakby nie można było przez kilka tygodni chodzić na stretching albo jogę, która nie wymaga sprzętu, tylko trochę samodyscypliny - przekonywał Zybertowicz. Zapomniał tylko, że za stojącymi siłowniami, basenami i klubami fitness stoją dramaty ich właścicieli, którzy muszą płacić rachunki.

Zybertowicz przekonywał, że winę za ten stan rzeczy ponosi "rozdęte, indywidualistyczne ego wielu ludzi", które powoduje, że "nie potrafią zachowywać się odpowiedzialnie i ich nawyki życiowe wydają się dla nich bardziej podstawowe, niż dobro wspólne".

Express Biedrzyckiej - Leszek Miller: Jedną nogą jesteśmy już poza Unią
KOMENTARZE