Dramatyczne słowa pilota: Tam mogło dojść do katastrofy!

2020-08-06 16:10 Łukasz Maziewski
Andrzej Duda
Autor: fot. Jakub Szymczuk/KPRP Andrzej Duda

Szokujące szczegóły lipcowego lotu z Andrzejem Dudą (48 l.) na pokładzie! Nie dość, że lot odbył się bez zgody kontrolera ruchu to jeszcze za sterami samolotu siedział pilot, który nie miał ważnych uprawnień. Lotem faktycznie dowodził instruktor.

- Byłem zszokowany, że w ogóle dochodzi do takiej sytuacji. Myślałem, że po Smoleńsku wszyscy powinni być wyczuleni na punkcie bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie, a tu taka przykra niespodzianka – mówi „Super Expressowi” były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Stanisław Koziej (77 l.). W taki sposób komentuje ustalenia portalu TVN 24 i Gazety Wyborczej: 2 lipca, za sterami prezydenckiego samolotu, wracającego z Babimostu (woj. lubuskie), siedziała młoda kapitan, która nie miała ważnych uprawnień. Obok niej był instruktor. Według informacji mediów, miała ona tym lotem wznowić swoje uprawnienia. Tymczasem fachowcy są zgodni: to poważne naruszenie przepisów i zagrożenie bezpieczeństwa najważniejszej osoby w państwie.

- Instrukcja HEAD (o lotach z najważniejszymi osobami w państwie – red.) mówi wyraźnie: pilot takiego lotu musi mieć pełne uprawnienia, nie może „wznawiać się” w trakcie przelotu – mówi „SE” Bartosz Głowacki, ekspert magazynu „Skrzydlata Polska”. Wtóruje mu doświadczony pilot LOT-u, kapitan klasy mistrzowskiej. Ponieważ jest czynnym pilotem, zastrzega anonimowość. - Ona nie powinna była lecieć. To jest narażenie bezpieczeństwa i to poważne. Nie była zapewniona kontrola lotu, co oznacza, że w przestrzeń tego lotu mógł wlecieć każdy. Mogło tam dojść do poważnej katastrofy – mówi „Super Expressowi”.

Najnowsze