Ekspert o skutkach podniesienia płacy minimalnej: Stracą polskie firmy i Polska wschodnia

2019-09-11 5:02 Przemysław Harczuk
Opinie Super Expressu. Prof. Stanisław Gomułka: Rosja na bombie zegarowej
Autor: Andrzej Lange Prof. Stanisław Gomułka

Zmiany uderzą w te firmy, które zatrudniają pracowników mniej wykwalifikowanych. Uderzyć to może głównie w regiony Polski Wschodniej – Podlasie, Lubelskie, Świętokrzyskie. Może doprowadzić tam do wzrostu bezrobocia – mówi Prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, Narodowa Rada Rozwoju.

„Super Express”: – Progresywna składka na ZUS, wyższe dopłaty dla rolników, wreszcie większa płaca minimalna – do 2023 roku wynosić ma ona aż 4 tysiące złotych. Jedni mówią: wspaniale, staniemy się państwem dobrobytu. Drudzy – dramat, to będzie tragedia i załamanie dla budżetu, który tych obciążeń nie wytrzyma. Kto ma rację?
Stanisław Gomułka: – Będzie to nie tragedia dla budżetu, ale bardzo poważny problem dla sporej grupy małych i średnich przedsiębiorstw.
– Dlaczego?
– Zwróciła moją uwagę wypowiedź pani byłej premier Beaty Szydło. Powiedziała ona, że płaca minimalna wzrośnie do poziomu takiego, jak w Wielkiej Brytanii. Tyle tylko, że ceny w Wielkiej Brytanii są przynajmniej 50 proc. wyższe, niż w Polsce, więc realnie patrząc płaca minimalna byłaby półtora razy wyższa niż w Wielkiej Brytanii. Poza tym średnia wydajność pracy w Wlk. Brytanii jest o 80 proc. wyższa niż u nas. A więc w razie realizacji propozycji PiS doszłoby do sytuacji, w której nominalne wynagrodzenie w Polsce byłoby takie samo jak w Wielkiej Brytanii. Realne wynagrodzenie byłoby w Wlk. Brytanii z uwagi na ceny niższe, za to wydajność wyższa niż u nas. Już samo to pokazuje, jak bardzo rewolucyjna, ale też nieprzemyślana ekonomicznie jest ta propozycja.

– Co to realnie oznacza dla przedsiębiorców?
– Podstawową zasadą ekonomii jest to, że nie można zatrudniać za cenę wyższą, niż dany pracownik może zaoferować przedsiębiorstwu. Pamiętajmy, że w przypadku pracowników zatrudnionych na najniższą krajową mówimy o ludziach o najczęściej niskich kwalifikacjach. Do nowego prawa przedsiębiorcy będą musieli się rzecz jasna dostosować. Ale najczęściej nie będzie ich stać na tak drastyczne podniesienie kosztów. Mogą więc zrobić dwie rzeczy.
– Jakie?
– Albo zmniejszyć zatrudnienie we własnej firmie. Jeśli dana firma zatrudnia trzy osoby, być może będzie musiała dalej zatrudniać jedną. Jeśli jednak opierała się na jednym pracowniku jest już gorzej. Wtedy jest drugie rozwiązanie – zamknięcie biznesu. W obu przypadkach skutek jest jeden – wzrost bezrobocia.
– Jednak za podwyższaniem płacy minimalnej jest konkretny argument – radykalny wzrost środków w budżecie państwa.
– Ja zwracam uwagę na to, że jeżeli byśmy wprowadzili tę podwyżkę płacy minimalnej na tak drastyczną skalę, to zakładając scenariusz hurra optymistyczny, w którym zatrudnienie by się nie zmieniło, to obciążenie przedsiębiorstw wyniosłoby w 2024 roku 32 miliardy złotych. Z tej sumy pracownicy otrzymaliby 21 miliardów a Skarb Państwa poprzez podatek PIT, składkę emerytalną i składkę zdrowotną 11 miliardów. Ale taka byłaby sytuacja wtedy, gdyby nie było zmiany zatrudnienia. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak to, że to zatrudnienie spadnie. A firmy poniosą koszty głównie biznesowe. Więc wpływy do budżetu będą mniejsze niż zakłada rząd, bezrobocie wzrośnie, a firmy broniąc się przed tak drastycznym zwiększeniem kosztów podniosą ceny swoich usług. Nie wiadomo jak na to zareaguje rynek. To może być poważne uderzenie w pewną część gospodarki.

– Czyli zwiększenie płacy minimalnej nie uderzy we wszystkie firmy, tylko ich część?
– Oczywiście. Problem nie dotyczy na przykład działających na polskim rynku firm zagranicznych, z obcym kapitałem. One w zdecydowanej większości płacą znacznie lepiej niż firmy polskie. Podobnie nie stracą te polskie przedsiębiorstwa, które korzystają z pracowników wysokokwalifikowanych. Zmiany uderzą w te firmy, które zatrudniają pracowników mniej wykwalifikowanych. Uderzyć to może głównie w regiony Polski Wschodniej – Podlasie, Lubelskie, Świętokrzyskie. Może doprowadzić tam do wzrostu bezrobocia.
– Dobrze, ale tam też był problem innego rodzaju – przedsiębiorcy skarżyli się, że nierzadko nie mają „kim robić”. Bo już nie tylko Polacy, ale i obcokrajowcy nie bardzo chcą pracować za minimalną pensję w naszym kraju. Może więc podniesienie płacy minimalnej ma sens?
– Samo podniesienie płacy minimalnej do pewnego poziomu jest jak najbardziej uzasadnione. Jednak jest kwestia skali tej podwyżki. Już teraz osiągnęliśmy poziom płacy minimalnej w wysokości połowy średniej krajowej. Przez lata postulowały to związki zawodowe. Można rozważyć rozwiązanie, o którym mówię od lat – uzależnienie wysokości płacy minimalnej od regionu i średnich płac w danym regionie. Wtedy w Warszawie płaca minimalna byłaby wyższa, na ścianie wschodniej niższa. Ale to rozwiązanie byłoby bardziej rozsądne. Zbyt drastyczna podwyżka dla całego kraju bardzo zaszkodzi biedniejszym regionom, doprowadzi do wzrostu bezrobocia na tych terenach.

Najnowsze