Elżbieta Mączyńska: Najbardziej cierpią ci, którzy pracują w produkcji masowej

2017-11-14 3:00 Sandra Skibniewska
Prof. Elżbieta Mączyńska
Autor: Tomasz Radzik Prof. Elżbieta Mączyńska Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

Polska ma niski udział pensji w PKB. Prof. Elżbieta Mączyńska tłumaczy, co to znaczy dla pracowników.

"Super Express": - Polska gospodarka rozwija się w imponującym tempie, także dzięki rosnącej produktywności pracowników. Nie nadąża jednak za tym wzrost płac. Według danych Komisji Europejskiej mamy jeden z najniższych w Unii udziałów płac w PKB. To duży problem?

Elżbieta Mączyńska: - Tendencja do tego, że udział płac w produkcie krajowym brutto spada, nie jest problemem wyłącznie polskim, ale ogólnoświatowym. Wynika to z tego, że coraz większy jest udział nowych technologii na rynku pracy, czyli mówiąc inaczej, coraz większej automatyzacji. Maszyny coraz częściej zastępują ludzi i to zjawisko będzie tylko narastało. Jednak różnych branż dotknie to w różnym stopniu. Już dziś najbardziej cierpi pod tym względem produkcja masowa, gdzie udział płac szybko się zmienia właśnie pod wpływem postępu technologicznego.

- To jedno z największych wyzwań, przed jakimi stoimy. Zastanawia mnie tylko, czy istnieje już jakaś odpowiedź na to, co z tym zrobić? Jak sprawić, żeby rozwój technologiczny nie zmniejszał liczby miejsc pracy?

- Rzeczywiście, jest to ogromny problem, przed którym stają wszystkie kraje wysoko rozwinięte. Z badań wynika, że ogromna część z istniejących dziś zawodów zniknie na przestrzeni najbliższych 20-30 lat. Nie jest jednak tak, że pojawia się próżnia. Gospodarka, tak jak natura, nie znosi próżni. Im bardziej postępuje wdrażanie nowych technologii, tym więcej powstaje nowych zawodów z nimi związanych. Zmienia się także rodzaj pracy. Są nowe rodzaje przedsiębiorstw. Przed epoką internetu ich nie było. Postępu nie da się zatrzymać. Postęp niszczy jedne zawody, a stwarza zapotrzebowanie na inne.

- Nowe technologie tworzą zapotrzebowanie na coraz bardziej wykwalifikowanych pracowników. Mniej wykształceni pracownicy fizyczni nie znajdą więc pracy lub ich praca będzie po prostu nisko płatna. To zrodzi jeszcze większe nierówności społeczne.

- Kwestia nierówności już dziś silnie dotyka kraje rozwinięte. Tu problemem są nawet nie tyle dysproporcje w płacach, ale te majątkowe. Istnieje bardzo wąska grupa ludzi, która dysponuje bardzo dużym majątkiem. Panuje asymetryczny rozkład bogactwa, a to szkodzi popytowi. Bogatsi mają ograniczenia, bo ile mogą jeszcze kupić? Nie ma natomiast mowy o tym, żeby zniknęły nierówności, bo my z natury jesteśmy nierówni. Nie ma wielu takich Lewandowskich.

POLECAMY:

Poseł PiS do dziennikarza: A jest Pan pewien, że trzy osoby nie przeżyły katastrofy smoleńskiej?

Jest decyzja premier Beaty Szydło o zakazie handlu w niedzielę

Kaczyński nie chciał świętować z Dudą

Najnowsze