Galopujący Major: PiS a kwestia zdrady

2019-06-20 10:19 Galopujący Major
Duda Trump
Autor: Twitter KancelariaPrezydenta

W dniu, w którym okazało się, że chociaż brakuje pieniędzy na nauczycieli, niepełnosprawnych, linie PKS, krowę Plus, wykonawcy schodzą z placów budowy, a w Skierniewicach, niczym w krajach Trzeciego Świata, zaczyna brakować wody pitnej, dowiedzieliśmy się, że jednak mamy pieniądze. A konkretnie mamy całe 45 miliardów, które wrzucimy Amerykanom do kieszeni za ich samoloty i garstkę żołnierzy.

I to Amerykanom, którzy nawet o to za bardzo nie zabiegali, ot widząc jak się Polaki łaszą i na kolanach proszą, aby swoimi nowobogackimi pieniążki zrobili Trumpowi łaskę. Więc się błagani Trumpowie wreszcie zgodzili. Aczkolwiek prezydent USA nie omieszkał wspomnieć, że Polacy są wiecznymi przegrywami i że to oczywiście Polacy za wszystko płacą, i w ogóle są już jakieś pieniądze Amerykanom winni. Słowem, trafił się zakochany w nas frajer, to go skasuj, a na koniec jeszcze lekko upokorz w mediach, to na kolanach przyjdzie po więcej.

Ktoś powie, że taka pochylona poza lokaja ma coś ze zdrady polskiej racji stanu, ale przecież to, że PiS drży przed Mosbacher a nie Mosbacher przed PiS, nie jest wielką tajemnicą. Miła być ambasadorka usunięta, miały być noty dyplomatyczne, tymczasem usunąć będzie trzeba rzepki z kolan, aby pisowscy szybciej na kolana padali i przedkładali interesy amerykańskich korporacji nad interesy własnego kraju.

To oczywiście w kwestii zdrady nie wszystko. Swego czasu pewien policjant zaryzykował i wszedł jako przykrywkowiec do gangu Krakowiaka. Dziś, po 15 latach, Krakowiak wychodzi na wolność, dzięki wyrokowi łącznemu i nieumiejętności polskiej, obecnie ziobrowskiej, prokuratury udowodnienia mu winny popełnienia innych przestępstw. Być może pierwsze kroki skieruje do owego przykrywkowca, który raczej nie ma pieniędzy, aby się ukrywać. PiS obniżył mu emeryturę, bo kiedyś pracował kilka lat w SB w Departamencie Ochrony Interesów Ekonomicznych Państwa. W tym samym SB, w którym pracował, tak uwielbiany przez PiS generał Petelicki i któremu to SB agentem był bliski współpracownik Kaczyńskiego pan Kujda. Widać mógł przykrywkowiec iść w deweloperkę, a nie ludzi przed gangsterami bronić.

Swego czasu zaryzykowali też inni, konkretnie cudzoziemcy, którzy w czasach PRL pracowali dla polskiego wywiadu. Ci z kolei zostali przez IPN wysypani Amerykanom, którzy również o to nie prosili. Żaden kraj tego ponoć nie robi, ale robi to Polska, bo dziś kogoś zdradzić, to dla tej władzy pestka. Ileś nazwisk agentów wyciekło, iluś zostało zdradzonych, iluś nowych nigdy polskiemu wywiadowi nie zaufa.

Wreszcie, jeśli prawdą okaże się to, co mówił Falenta, to mamy do czynienia po prostu ze spiskiem opozycyjnej partii przeciwko własnemu rządowi. Jeśli dodatkowo robią to dziennikarze, którzy dziwnym trafem, jakoś zawsze mieli taśmy na podorędziu, to są oni także są zdrajcami, nie mówię już o etosie dziennikarskim, ale o prostej zdradzie własnego kraju i spiskowaniu w celu obalenia rządu. Kiedyś za takie rzeczy się trafiało pod mur, dziś, na szczęście czasu są inne, ale zdrada zawsze jest zdradą a zdrajca zdrajcą.

Wiele się nasłuchaliśmy o puczach (kanapkowych), folksdojczach i tego, jak to lewica jest zdradziecka. Tymczasem nawet pobieżna lektura newsów wskazuje wprost, że jeśli ktoś tutaj zdradza, to hurtowo robi to jedna partia, która im głośniej mówi o wartościach, tym częściej zachowuje się jak kret robiący wszystko, by rozłożyć państwo od środka. I trzeba uznać, że udaje im się znakomicie.