Grzegorz Braun: Koalicji z PiS z góry nie wykluczam

2019-03-06 5:00 Tomasz Walczak
Grzegorz Braun
Autor: CC BY-SA 4.0 / Wikipedia.org / Marschall22 - Praca własna

12 proc. w wyborach prezydenckich dla kandydata skrajnej prawicy to przypadek, czy zmiana sympatii wyborczych Polaków?

„Super Express”: – W wyborach prezydenckich w Gdańsku zdobył pan 12 proc. Przypadek, bo był pan jednym z ledwie trzech kandydatów i żaden z PiS, czy jednak idzie nowe?
Grzegorz Braun: – Okazuje się, że wbrew prognozom i decyzjom monopolistów partyjnych, którzy zgodnie starali się zapewnić układowi gdańskiemu dalsze funkcjonowanie, udało się w rekordowo krótkim czasie osiągnąć bardzo wiele. Najważniejsze jest to, że dzięki tej akcji polscy narodowcy, wolnościowcy, tradycyjni katolicy wiedzą już, że mają na kogo głosować.
– Rozumiem, że PiS powinien już drżeć ze strachu, że Grzegorz Braun z kolegami idą odebrać im monopol na prawicę?
– Przede wszystkim zachęcam moich współpracowników i sympatyków do budowania nowej partii, która wesprze naszą Konfederację z Korwinem, Liroyem i narodowcami, która rusza właśnie po znakomite wyniki w kolejnych kampaniach.
– Jak dobrych wyników się pan spodziewa? Tak, że będziecie jedyną opcją koalicyjną dla PiS i będziecie mu dyktować warunki?
– Nic nie jest z góry wykluczone. Na razie najważniejsze, byśmy z naszym przesłaniem wolności, suwerenności, poszanowania tradycji i prawa dotarli do naszych rodaków.
– Pan się widzi w takiej koalicji z PiS?
– Umówmy się, że tego typu rozważania będziemy snuli po potwierdzeniu wyników nadchodzących kampanii wyborczych. Jedno jest pewne – nasza Konfederacja to najważniejszych projekt polityczny tego sezonu.
– Skoro najważniejszy, to pewnie macie plany ewentualnościowe i już wiecie, czy koalicja PiS wam się marzy, czy nie.
– Plan jest taki, żeby Polska w ogóle była, żebyśmy byli Polakami, a nie eurokołchoźnikami, żeby było niepodległe państwo, a nie euroland.
– Z PiS da się to, pana zdaniem, zrobić? Bo pańscy koledzy narodowcy uważają na przykład, że PiS zdradził prawicę.
– Takim diagnozom trudno odmówić słuszności. Sam fakt, że pisowska Warszawa oddała wybory w Gdańsku walkowerem, każe zadać pytanie, czy ci, którzy dzierżą dziś władzę, chcą jej w ogóle używać. Cóż nam po ludziach, którzy najwyraźniej już uznali, że Gdańsk to zagranica i w ogóle nie próbowali podjąć tam walki politycznej?
– A co by pan z władzą zrobił? Z wyborów prezydenckich ci, którzy pana zapamiętali, wspominają postulat pozbawienia polskiego godła symboli masońskich.
– Jeśli się pan uprze redukować mój przekaz do tego detalu, to nie mam na to rady. Ale dalibóg, moja twórcza aktywność ma znacznie szersze horyzonty. Że wspomnę choćby organizację Pobudka czy Konfederację Gietrzwałdzką.
– Ja to pana dobrze znam, ale nie każdy jest takim koneserem polskiej prawica jak ja, więc jeśli w ogóle, to z tymi masonami i godłem głównie się pan kojarzy.
– Media głównego ścieku robią swoje. Dobrze, że przynajmniej w waszej gazecie mogę powiedzieć, o co mnie i moim kolegom chodzi w polityce. Poza suwerennością państwa chodzi o bezpieczeństwo Wiary, rodziny i własności. Na tych celach będziemy się koncentrować.
Rozmawiał Tomasz Walczak