Hołowni puściły nerwy. "Do cholery!". Chodzi o PiS [EXPRESS BIEDRZYCKIEJ]

2021-07-15 12:36
HOŁOWNIA YT
Autor: GRAFIKA SE Radosław Ślusarczyk HOŁOWNIA YT

Szymon Hołownia nie wytrzymał. W programie "Express Biedrzyckiej" lider Polski 2050 komentował ostatnie działania partii rządzącej dotyczące, między innymi, relacji z Unią Europejską i konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi związanego z projektem tzw. ustawy medialnej. - To są takie obsesje małych chłopców w krótkich spodenkach, którzy są przekonani, że cały świat ogranicza się do ich piaskownicy. Kłopot w tym, że ta piaskownica to nasz kraj. To są sieroty po Trumpie - mówi Hołownia i dodaje, że PiS idzie na twardy kurs w relacjach z USA. Mamy już twardy kurs z Unią Europejską. Jeśli chcą takiego z USA… no to zostaje nam Rosja - ocenia lider Polski 2050. - Do jasnej cholery, trzeba wreszcie zabrać im władzę i sprawić, żeby wreszcie przestali wykrwawiać kraj - mówi zdenerwowany Hołownia.

Polityk odniósł się także do powrotu Donalda Tuska i związanych z nim spadających sondaży Polski 2050. - Na pewno nie jest moim wrogiem. Prywatnie odnoszę się do niego niezwykle życzliwie, a na scenie politycznej rywalizujemy. 

Kamila Biedrzycka: Dlaczego PiS idzie na otwartą wojnę ze Stanami Zjednoczonymi?

Szymon Hołownia: Po to żeby pokazać, że wstajemy z kolan. To są takie obsesje małych chłopców w krótkich spodenkach, którzy są przekonani, że cały świat ogranicza się do ich piaskownicy, że wszyscy na nich patrzą i o nich rozmawiają, że wszyscy się z nimi liczą. Tylko obsypując innych piaskiem, opluwając, oblewając wodą, podszczypując i obrażając doprowadzają nie do tego, że ich piaskownica stanie się centrum świata, tylko do tego, że wszyscy będą ją omijać. Kłopot w tym, że ta piaskownica to nasz kraj. To są sieroty po Trumpie. Oni teraz pokażą administracji Bidena, że Polska może się postawić i prezentować twardy kurs. Mamy już twardy kurs z Unią Europejską. Jeśli chcą takiego z USA… no to zostaje nam Rosja. To naprawdę trzeba jak najszybciej skończyć.

- Mówi pan o piaskownicy, tyle, że możemy ponieść tego daleko idące konsekwencje jako obywatele.

- Z jednej strony stroszą piórka i opowiadają o ustawie medialnej, a z drugiej strony sprowadzają do Polski Abramsy (czołgi – przyp. red.), które nie będą remontowane w polskich zakładach jak Bumar, tylko w Stanach. I to amerykańskie firmy na tym zarobią. To jest cały czas taka gra pod publiczkę w dobrego i złego policjanta. Robią coś, co w relacjach zawsze jest patologiczne – opowiadają o swojej własnej sile opierając to na krzyku, stawianiu się i odgrywaniu teatru. Ale tak jak pani mówi, to będzie miało bardzo konkretne konsekwencje dla nas wszystkich. Bo oni się bawią nie swoimi zabawkami, tylko naszymi. To oni wydają dziś nasze pieniądze, oni układają nasze relacje z UE, to oni za chwilę będą, być może, próbowali nas z niej wyprowadzać. Oni się bawią naszym życiem.

Express Biedrzyckiej - Szymon Hołownia: Tusk nie jest moim wrogiem, ale nie wskoczę mu na kolana

- Pana zdaniem ustawa medialna ma szansę przejść w obecnym kształcie przez polski parlament?

- Nie przypuszczam. Projekt jest skrajnie niebezpieczny. W całej sprawie chodzi o to, żeby TVN nie miał koncesji. Z obecnego prawa wynika, że po prostu musi ją mieć, więc trzeba było stworzyć nowe. Po to, żeby dowalić jednej, konkretnej firmie, z którą się ma na pieńku. Moim zdaniem będzie bardzo trudno żeby ustawa przeszła, bo to będzie ten moment, w którym Kaczyński będzie musiał naprawdę niebywale dużo płacić za utrzymanie większości. Proszę też pamiętać, że ta ustawa nie będzie miała żadnych szans w Senacie. Może to będzie moment, w którym dojdzie do odhamletyzowania Jarosława Gowina, postawienia się i podłożenia jeszcze więcej ładunków wybuchowych pod Zjednoczoną Prawicą (…) ale każdy reżim jak upada, zaczyna być coraz bardziej nieprzewidywalny, głupi, okrutny i zaczyna coraz więcej kraść. I to będziemy obserwować w koalicji rządzącej przez kolejnych kilka, kilkanaście miesięcy.

- Sądzi pan, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące wyższości prawa krajowego nad unijnym rozpocznie polexit?

- To nie będzie taka prosta droga, bo to nie Kaczyński będzie nas wyprowadzał z Unii, tylko jeśli już, to my sami moglibyśmy to zrobić. I nie Kaczyński będzie decydował o tym, czy moje dziecko będzie obywatelką Unii czy nie. Kaczyński ma bardzo osobliwą koncepcję działań we wspólnocie europejskiej, która zasadza się na jednym mechanizmie: „dajcie kasę i się odpieprzcie”. To jest wizja, którą prezentuje Zjednoczona Prawica. Ale relacje między dojrzałymi partnerami tak nie wyglądają. Oni mogą polexitem pogrywać, ale gdyby dzisiaj poszli w niego na twardo, to po pierwsze straciliby kasę do korumpowania krewnych i znajomych królika, a po drugie doprowadziliby do tego, że po stronie opozycji powstałby tak silny prąd i zjednoczenie wokół idei pozostania w UE, że to by ich zmiotło (…) do jasnej cholery, trzeba wreszcie zabrać im władzę i sprawić, żeby wreszcie przestali wykrwawiać kraj.

- A propos – spodziewał się pan, że powrót Donalda Tuska zabierze panu tyle punktów procentowych poparcia?

- Tak, spodziewałem się. My dopiero do ludzi docieramy, dopiero uczą się z czym nas jeść. Więc uważam, że to i tak jest OK. Przy pojawieniu się Trzaskowskiego w kampanii prezydenckiej spadło mi o 13 punktów procentowych. Mam deja vu. To jest kolejny efekt zmiany przywództwa w Platformie. Był efekt Budki, Trzaskowskiego, teraz jest efekt Tuska. Jak będzie, przekonamy się jesienią. Naszym celem jest dziś ustanie tego wybuchu bomby w sąsiedztwie. Jeśli dotrzeby do 7-10 proc. wyborców, to jesteśmy w domu. I to jest nasz cel na drugą połowę tego roku.

- Rozmawiał pan już z Tuskiem po jego powrocie? Był pan zaskoczony kiedy powiedział, że pan jest jego przyjacielem?

- Na pewno nie jest moim wrogiem. Prywatnie odnoszę się do niego niezwykle życzliwie, a na scenie politycznej rywalizujemy. Odnoszę się do niego z szacunkiem i sympatią. Rozmawialiśmy krótko telefonicznie. Zresztą jego powrót sprawił, że kontakty się bardzo zintensyfikowały, więc wszyscy ze wszystkimi znów zaczęli rozmawiać.

- I czym to się skończy?

- Przy zmienności polskiej sceny politycznej, to niestety pytanie do wróżki. My będziemy się starali zrobić wszystko co się da, żeby odsunąć PiS od władzy. I nie, nie planuję wskoczyć przy tym Tuskowi na kolana.

- Doradca Przemysława Czarnka chce sprowadzić uczennice na drogę cnót niewieścich…

- ...szkoda, że nie wspomina o cnotach rycerskich. Ja nie wiem z jakiej szafy oni wyciągają te poglądy, to wygląda na jakąś farsę.

- Czarnek jest niebezpieczny w roli ministra edukacji?

- Jest fundamentalnie niebezpieczny. To jest śmiertelne zagrożenie dla naszych dzieci, ich rozwoju, integralności psychicznej, ich przyszłości. To jest jeden z najbardziej szkodliwych ministrów tego rządu. To opętany ideolog.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze