WSTRZĄSAJĄCE słowa ks. Isakowicza-Zaleskiego o pedofilii w polskim kościele. "Jan Paweł II musiał wiedzieć"

2021-02-18 15:18 kb
OSZUKIWALI PAPIEŻA?!
Autor: GRAFIKA SE Radosław Ślusarczyk OSZUKIWALI PAPIEŻA?!

W związku z kolejnymi oskarżeniami wobec duchownych jak bumerang wraca sprawa pedofilii w polskim Kościele. Hierarchowie konsekwentnie milczą, ale są księża, którzy jednoznacznie krytykują taką postawę. - Hierarchowie doskonale znają prawdę na ten temat, ale milczą. Nie chcą nic powiedzieć. Niech za słowami wreszcie pójdą czyny! A sądzę, że czas Wielkiego Postu jest idealny na to, żeby zmierzyć się z tą trudną przeszłością - mówi w rozmowie z Kamilą Biedrzycką ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i po raz pierwszy mówi wprost, że o przestępstwach seksualnych wobec dzieci musiał wiedzieć papież Jan Paweł II. - Jan Paweł II nie mógł nie wiedzieć o pewnych sprawach. I to jest najdelikatniejsze co mogę powiedzieć. Wszystko wskazuje na to, że wiedział, natomiast według mnie był bezsilny (...) trzeba bardzo krytycznie podejść zwłaszcza do ostatnich lat pontyfikatu, kiedy wiele decyzji było podejmowanych za papieża - mówi ks. Isakowicz-Zaleski.

Kamila Biedrzycka: Próżno było szukać hierarchów, którzy w środę popielcową posypali głowę popiołem. Abp. Stanisław Gądecki w trakcie swojej homilii powiedział, że „każdy z nas jest kuszony i każdy musi toczyć swoją walkę z szatanem”. Co ksiądz na to?

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Oczywiście zgadzam się z tym sformułowaniem. Tyle, że problem, który istnieje w polskim Kościele nie narodził się dzisiaj. On trwa co najmniej od końca pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Ten problem polega na tym, że Kościół zatrzymał się w czasach komunizmu. Wtedy był bardzo mocno atakowany nie tylko przez władzę i Służbę Bezpieczeństwa, ale także przez ideologię, za którą wówczas stał Związek Radziecki. Dlatego też wtedy można było zrozumieć takie mechanizmy jak zwieranie szeregów, tajemnice, unikanie odpowiedzi na trudne pytania…

- ...tzw. syndrom oblężonej twierdzy.

- Tak. To jest właściwe określenie. Natomiast sądzę, że zaskoczeniem dla bardzo wielu osób - także tych, które nie chodzą do kościoła, ale są życzliwie nastawione do tej wielkiej tradycji – jest to, że mechanizm się nie zmienił. Minęło ponad 30 lat, wyrosło nowe pokolenie, mamy media społecznościowe i wiele innych zjawisk, które całkowicie zmieniły społeczeństwo. A Kościół dalej mówi o tajemnicy, w pewnych sprawach milczy i nie jest otwarty na rozwiązywanie problemów. To jest dramat. I czy będzie to wypowiedź przewodniczącego Episkopatu, czy abp. Marka Jędraszewskiego, to za ich słowami nie idą żadne czyny, które pozwoliłyby oczyścić Kościół. Ja wczoraj usłyszałem wypowiedź abp. metropolity krakowskiego, który powiedział, że trzeba oczyścić przeszłość, żeby przyszłość była lepsza i bardziej zbliżona do Ewangelii. Tylko, że właśnie w tej sprawie zupełnie nic się nie dzieje. Przypomnę problem lustracji sprzed 15 lat, czy problem abp. Juliusza Paetza sprzed 20 lat. Hierarchowie doskonale znają prawdę na ten temat, ale milczą. Nie chcą nic powiedzieć. Niech za słowami wreszcie pójdą czyny! A sądzę, że czas Wielkiego Postu jest idealny na to, żeby zmierzyć się z tą trudną przeszłością po to, żeby teraźniejszość i przyszłość były zgodne z zasadami Ewangelii.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Jan Paweł II musiał wiedzieć o pedofilii, ale był bezsilny [Super Raport]

- Bez bardzo gruntownej zmiany w Episkopacie nie dojdzie do żadnego oczyszczenia ani w tym, ani w kolejnym Wielkim Poście. Hierarchowie są odporni na autorefleksję.

- Z przykrością muszę powiedzieć, że - o ile nie odejdą pewne osoby - w obecnej chwili nie widzę możliwości zmian. Księża i biskupi podczas rozmowy w cztery oczy nie raz przyznają rację, albo nawet są nastawieni krytycznie. Natomiast kiedy spotykają się razem, to decydujący głos ma pewna grupa hierarchów, którzy absolutnie nie dopuszczają do jakichkolwiek zmian. Ja miałem nadzieję półtora roku temu, kiedy wybierano nowe władze Episkopatu. Miałem nadzieję, że wybiorą nowe osoby – z młodszego pokolenia, inaczej rozumiejące np. media społecznościowe, mające inny stosunek do mediów itd. No i co się stało? W tajnym głosowaniu, już w pierwszej turze, wybrano tych samych, którzy popełniają dokładnie te same błędy. Dlatego myślę, że jest tu potrzebna interwencja Watykanu, bo odwołać biskupa może tylko Ojciec Święty (…) w tej chwili, kiedy jest tak dramatyczna sytuacja dotycząca Szczecina i ukazania tych mechanizmów tuszowania, to poza księdzem prymasem, który rzeczywiście jest całkowicie osamotniony, nikt się nie odezwał. Ani przewodniczący Episkopatu, ani jego zastępca, ani ci, którzy są bardzo chętni do zabierania głosu w innych sprawach. W tej kwestii mamy absolutne, głuche milczenie. I to niestety jest antyświadectwo, czyli pokazywanie ludziom, że będzie zasada nihil novi, żadnych zmian i żadnej naprawy tej sytuacji.

- Czyli los polskiego Kościoła leży teraz wyłącznie w rękach papieża Franciszka?

- Tak, wszystko jest w jego rękach. Bardzo zdecydowane działania podejmował Benedykt XVI, który w ciągu zaledwie 7-letniego pontyfikatu odwołał na całym świecie 80 biskupów właśnie za rozmaite skandale obyczajowe czy finansowe. Wydaje się, że obecnie papież Franciszek podejmuje te decyzje, ale w przypadku Polski potrzeba szybkiego działania, a nie przewlekania sytuacji. Przypomnę znów sprawę Szczecina, w której drugą instancją była metropolia w Gdańsku, gdzie przez 12, a później 8 lat nie rozpatrzono żadnej sprawy. W wielu w ogóle nie ma reakcji, nie ma odpowiedzi, nie wiadomo czy wyrok zapadł, czy nie, czy skazujący czy nie. Nic się nie dzieje (…) nie wiadomo w ogóle czy Episkopat chce zmian, dlatego bez interwencji Watykanu nie ma możliwości żeby one nastąpiły.

- W dodatku hierarchowie jedno mówią, drugie robią. Najlepszym przykładem jest kard. Stanisław Dziwisz, który po materiale ws. jego roli przy tuszowaniu pedofilii w Kościele powiedział, że jest gotowy do współpracy i że zależy mu na transparentnym wyjaśnieniu wszystkich spraw. Później twierdził, że o niczym nie wiedział, że nic nie widział. Sprawa utknęła w martwym punkcie.

- To jest niestety klasyczna postawa – padają słowa, za którymi niestety nie ma nic więcej. Nie ma żadnej komisji. To jest sytuacja kuriozalna, bo ani Stolica Apostolska ani Episkopat nie mówią, że ona w ogóle powstanie. Ale są przykłady pozytywne. Np. we Francji, od dwóch lat, z inicjatywy francuskich biskupów poproszono świeckiego prawnika o powołanie takiej komisji. On sam sobie dobrał współpracowników z ludzi świeckich, także niewierzących. Ta komisja przebadała wszystkie przypadki z ostatnich 70 lat. Zarzuty postawiono ponad 1,5 tys. duchownym. 22 lutego zbiera się francuski episkopat, który przyjmuje ten raport bez żadnej ingerencji i podejmuje decyzje. To jest właśnie samooczyszczenie. Aż się prosi żeby w Polsce, kraju Jana Pawła II, doszło do takiej sytuacji.

- Wielu stawia tezę, że papież także o problemie pedofilii w Kościele wiedział i pośrednio chronił seksualnych przestępców…

- To jest bardzo trudne pytanie, ale postaram się odpowiedzieć. Jeszcze rok temu nie wypowiedziałbym tych słów. Ale ze wszystkich relacji jakie są dostępne, także z tych, które mam od moich starszych kolegów i zaufanych duchownych, którzy uczciwie pracowali w Watykanie wynika, że Jan Paweł II nie mógł nie wiedzieć o pewnych sprawach. I to jest najdelikatniejsze co mogę powiedzieć. Wszystko wskazuje na to, że wiedział, natomiast według mnie był bezsilny. To chyba nie wynikało z tego, że on popierał zło, bo na pewno nie popierał, bo wiele jego wypowiedzi było radykalnych. Ale jego otoczenie robiło wszystko, żeby pozostało to tylko na słowach. Zwłaszcza ostatnie lata pontyfikatu Jana Pawła II to była jego bezsilność w tych sprawach. Trzeba tu jasno powiedzieć, że główną winę za to ponosi właśnie jego najbliższe otoczenie, które blokowało informacje. A nawet jeśli się przebijały, jak ws. abp. Paetza, to nic się z tym dalej nie działo. Otoczenie miało taki wpływ, że papież już wiedział o pewnych sprawach, ale już nie potrafił na nie reagować. Dlatego też trzeba bardzo krytycznie podejść zwłaszcza do ostatnich lat pontyfikatu, kiedy wiele decyzji było podejmowanych za papieża. Był człowiekiem schorowanym i z taką prawdą trzeba się zderzyć. To też pomoże pokazać, że postać Jana Pawła II, nawet jeżeli pojawi się jedna czy druga rysa, trzeba ocenić całościowo. Robienie takiego lukrowanego pomnika jest bez sensu.

- To znaczy?

- Jak słyszę, że jest rozdawana kolejna kropelka krwi Jana Pawła II… ileż można tych kropelek zrobić? Ileż można jeszcze postawić pomników i mówić, że papież jeździł na nartach i co jadł na śniadanie? To już są absurdy. Potrzeba krytycznej oceny ostatnich lat pontyfikatu. Bo widać wyraźnie, że Benedykt XVI podjął te radykalne działania. On wiedział gdzie są te błędy i rysy. Ale jemu się nie udało i złożył rezygnację.

Najnowsze