Dramatyczne doniesienia o ostatnich chwilach życia Jana Lityńskiego [NOWE FAKTY]

2021-02-22 14:36 dnr ks two
Poszukiwania Jana Lityńskiego
Autor: SE

Niewyobrażalna tragedia, ogromna strata. Jan Lityński (†75 l.), legenda KOR i Solidarności, nie wahał się ani sekundy, kiedy, spacerując z żoną i psami nad rzeką Narew pod Pułtuskiem, nagle spostrzegł, jak jeden z jego pupili wpada do wody. Polityk natychmiast rzucił się mu na ratunek. Niestety, zdradliwa rzeka i lód, który się pod Lityńskim załamał, doprowadziły do wielkiego dramatu… Mimo że męża próbowała jeszcze ratować jego żona Elżbieta, nie udało jej się go wyciągnąć. „Janek nie wypłynął z przerębli, ratując psa. W przerębli znaleźliśmy się razem, bo pobiegłam go ratować. My żyjemy. Janka szukają straż, helikoptery. Straciłam swoje życie. Serce. Wszystko. Był w znakomitej formie, acz nie na tyle, by się stamtąd wydostać” – napisała zrozpaczona kobieta w mediach społecznościowych.

Dramatyczne sceny rozegrały się w niedzielę, ok. godz. 16.30 we wsi Kacice, niedaleko Pułtuska, nad rzeką Narew. To właśnie tam jak co weekend wybrali się na długi spacer z żoną i psami Jan Lityński. Do aktywności zachęcała w dodatku piękna, wiosenna pogoda. To, co stało się później, mrozi krew żyłach. Kiedy Jan Lityński zauważył, że jeden z jego psów ześlizgnął się z wału nad rzeką i wpadł do wody, nie myślał długo i pomknął zwierzęciu na ratunek. Mężczyzna szybko jednak zniknął pod wodą. Oficer prasowa pułtuskiej policji podała nam, że za mężem rzuciła się osoba towarzysząca zaginionemu, czyli jego żona. W momencie znalezienia jej przez funkcjonariuszy była cała mokra i zmarznięta. Były przy niej trzy psy, w tym najprawdopodobniej także ten, którego ratował Lityński. Jego samego nie udało się niestety uratować.

Kiedy w niedzielę tuż po tragedii na miejsce przyjechali strażacy, nie odnaleźli ciała. Zastali jedynie dziurę w kruchym lodzie. Na miejsce wezwano także nurków z Warszawy oraz uruchomiono drona. Poszukiwania ciała Lityńskiego odbywały się także wczoraj. Na miejscu poszukiwań były odziały policji z Radomia wyposażone w drony i quady oraz około 50 funkcjonariuszy prewencji z Płocka. Do poszukiwań zaangażowano ponadto helikopter. Policjanci przeszukiwali m.in. brzegi rzeki na długości kilku kilometrów. Akcję poszukiwawczą bardzo jednak utrudniało oblodzenie wybrzeża i samej rzeki. Do akcji włączyła się też łódź pułtuskiego WOPR. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, nurkowie wyłowili z rzeki kaszkiet, który mógł należeć do Lityńskiego.

Tragedia wstrząsnęła światem polityki. – To, co się stało, to straszna tragedia. To mną wstrząsnęło ogromnie – powiedział nam były prezydent Bronisław Komorowski (69 l.), który przyjaźnił się z Janem Lityńskim od ponad 40 lat. Wtóruje mu przyjaciółka Lityńskiego, była europosłanka Lena Kolarska-Bobińska (74 l.). – Janek z żoną i psami bardzo często chodzili na spacery nad rzekę Narew. To bardzo zdradliwa, niebezpieczna rzeka, bo pływam latem na niej i wiem. Będzie mi Janka brakować. Wielki smutek – mówi. – Janek zawsze przede wszystkim myślał o innych. Troszczył się o innych. Właściwie mógłbym powiedzieć, że był bohaterem – dodaje z kolei Antoni Pawlak (69 l.), opozycjonista z czasów PRL.

Tymczasem nieoficjalnie ustaliliśmy, że Jan Lityński chciał związać się z Pułtuskiem na stałe. Miał kupić dom na nowo powstałym osiedlu. Niestety nie będzie mu już to dane… 

>>>CZYTAJ WIĘCEJ:

>Nie żyje Jan Lityński, miał 75 lat. Przerażające fakty. TYLKO U NAS

>Rafał Trzaskowski żegna Jana Lityńskiego. "To on w 1989 r. wypisywał mi w „Niespodziance” zwolnienia ze szkoły"

>Wstrząsające ustalenia w sprawie okoliczności śmierci Lityńskiego. Żona rzuciła się za nim

[KLIKNIJ W ZDJĘCIE PONIŻEJ, BY ZOBACZYĆ JAK WYGLĄDAŁO SZCZĘŚLIWE MAŁŻEŃSTWO JANA LITWIŃSKIEGO]

Jan Lityński nie żyje. Poszukiwania ciała legendy "Solidarności"
Najnowsze