Jan Tomaszewski komentuje: Krystyna Janda określiła swoją nienawiść do Polski

2018-06-18 6:43 Przemysław Harczuk i Sandra Skibniewska
Jan Tomaszewski
Autor: Tomasz Radzik Jan Tomaszewski

Największe sukcesy polskiej piłki były za komuny. Ja się tym szczycę, bo mimo, że było źle, to Polacy na całym świecie utożsamiali się z Orłami Górskiego. To tak jakbym życzył, aby kandydujący do Oscara film z udziałem pani Jandy odpadł w przedbiegach. To absurd! Z całych sił na pewno trzymałbym kciuki za tę ekranizację. Dlatego, bo to sprawia, że o Polsce jest głośno i możemy być z niej dumni - mówi "Super Expressowi" Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz reprezentacji Polski.

„Super Express” - Cała Polska żyje Mundialem w Rosji. Prawie cała. Podczas gdy większość Polaków kibicuje Biało-Czerwonym, pojawiają się krytyczne głosy odnośnie naszej reprezentacji. Mamy przykład Krystyny Jandy, która stwierdziła, że: gdybyśmy zwyciężyli, to byłoby nie do wytrzymania. W podobnym duchu wypowiadał się reżyser teatralny i publicysta lewicowej Krytyki Politycznej Michał Zadara, który stwierdził, że nie rozumie, dlaczego biedni ludzie oglądają 22 milionerów biegających za piłką. Z czego biorą się takie opinie?
Jan Tomaszewski: - Nie wiem skąd biorą się takie głosy. Pani Janda mówiąc te słowa określiła swoją nienawiść do Polski, bo jak to inaczej nazwać? Jeżeli ktoś źle życzy drużynie narodowej to nie wiem o co chodzi. Przecież nasi piłkarze reprezentują całą Polskę, czyli mnie, a nawet panią Jandę. W polskim interesie jest, aby rozsławiać naszych sportowców walczących w Mundialu.
Niektórzy w swoich komentarzach poszli o krok dalej. W pewnych środowiskach pokutuje opinia, że nie ma co kibicować naszym piłkarzom, bo dzięki temu wzrosną słupki sondażowe Prawa i Sprawiedliwości?
– Wydaje mi się, że tego typu opinie świadczą o kompleksach i właśnie tacy ludzie je formułują. Coś się poprzekręcało w głowach takim ludziom. Największe sukcesy polskiej piłki były za komuny. Ja się tym szczycę, bo mimo, że było źle, to Polacy na całym świecie utożsamiali się z Orłami Górskiego. To tak jakbym życzył, aby kandydujący do Oscara film z udziałem pani Jandy odpadł w przedbiegach. To absurd! Z całych sił na pewno trzymałbym kciuki za tę ekranizację. Dlatego, bo to sprawia, że o Polsce jest głośno i możemy być z niej dumni. Staram się pozostawić to bez komentarza, bo jest to ogromna kompromitacja.
– W 2012 roku zdarzali się publicyści popierający PiS, którzy nie chcieli kibicować Polakom na Euro, ponieważ ich zdaniem sukces na organizowanej w Polsce imprezie wzmocniłby Donalda Tuska. Teraz są głosy sympatyków opozycji, że nie należy kibicować Polakom, bo to wzmacnia PiS. Niektórzy są mniej radykalni, zalepiają logo TVP, bo nie podoba im się obecna polska telewizja?
– Żyjemy w demokratycznym kraju i widać, że można robić wszystko. Powiem jedno, Platforma chciała zrobić sukces na Euro 2012 i prawidłowo. Szkoda tylko, że nie pamiętają, iż Euro mieliśmy dzięki dwóm osobom w Polsce. Co wykorzystała wizerunkowo PO. Gdyby nie poręczenie pana Kaczyńskiego, który dał tzw. gwarancje rządowe i gdyby nie wizyta w Cardiff ś.p. Lecha Kaczyńskiego to Euro by się nie odbyło. To był sukces braci Kaczyńskich. Mówię o tym głośno. Sukces organizacyjny w zakresie stworzenia bazy dla kibiców, stref kibiców można przypisać PO. Nie było to proste zadanie, aby wszystko skoordynować. Jednak dzięki poparciu Donalda Tuska pod kątem sportowym doszło do kompromitacji ówczesnej drużyny wraz z trenerem i PZPN.

– Niektórzy wzywają do bojkotu Mundialu z uwagi na to, że wydarzenie odbywa się w Rosji, która jest krytykowana ze względu na zbrodnie Putina.
– Kretynizm.
– Dlaczego?
– Dlatego, że bojkotować Mundial to oni mogą sami. Natomiast namawianie do tego sportowców, czy kibiców świadczy o tym, że są to głosy kretynów, którzy mają problem z głową. Mieliśmy już bojkot igrzysk w Moskwie i Los Angeles. Spowodowało to największą stratę w świecie sportu. W tamtym okresie ludzie na całym świecie chcieli zobaczyć jak rywalizują sportowcy z różnych krajów. Sportowcy całe życie trenowali i pracowali nad tym, by wypaść jak najlepiej. I dwóch kretynów zadecydowało, że sportowcy nie pojadą. Do dziś nie znamy nazwisk tych kretynów. Nikt się do tego nie chce przyznać. Rozumiem, że ktoś nie lubi Putina. Ale bojkot olimpiady w Moskwie nie był ciosem dla reżimu komunistycznego, ale dla sportowców i kibiców. A prawdziwym ciosem w Hitlera i nazistowską propagandę podczas Igrzysk w Berlinie w 1936 roku były medale Jasse Owensa, Afroamerykanina reprezentującego USA.
– Są też formy pośrednie bojkotu. Na przykład polski prezydent nie pojechał na mecz otwarcia?
Rozmawiałem o tym z prezydentem Dudą, który powiedział, że nie pojedzie. W tym zakresie popieram naszego prezydenta, który nie chce wspierać Putina. Ma do tego pełne prawo. Jednak Andrzej Duda nie zamierza bojkotować Mundialu. I taką postawę szanuje. Prezydent wyjawił, że jeżeli Polacy dojadą do finału to pojawi się w Rosji. Miejmy nadzieję, że do tego dojdzie. Jestem przekonany jednak, że premier i prezydent polecą na któryś z meczów, aby wesprzeć swoich ludzi. Polaków, którzy walczą dla naszej ojczyzny, a nie przeciw jej.

– Jeden z katolickich portali wymyślił adopcję duchową piłkarza. Każdy ma prawo duchowo adoptować reprezentanta Polski. Nazwisko piłkarza jest losowane, a użytkownik, który adoptował zawodnika ma się za niego modlić. Problem w tym, że skoro ma decydować o tym los, to o co mamy się modlić w przypadku trzeciego bramkarza Bartosza Białkowskiego – o spokojny turniej na ławce, czy może o kontuzje Szczęsnego i Fabiańskiego, bo wtedy Białkowski ma szansę wystąpić?

– Dochodzi do pewnej przesady, ale to jednak co innego niż złorzeczenie naszym reprezentantom. Każdy ma prawo wspierać drużynę jak zechce. Przez modlitwę, doping. Jak byłem posłem apelowałem byśmy się kłócili, ale szli drogą Górskiego. W reprezentacji graliśmy w różnych klubach, rywalizowaliśmy. Kiedy pan Kazimierz nas powoływał zawsze mieliśmy w sercach Polskę. To nam przyświecało. Kiedy reprezentujemy Polskę na forum publicznym dmuchajmy w jedną trąbę.

– Na koniec już czysto sportowo. Mieliśmy już korespondencyjny pojedynek Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Pierwszy zdobył hat tricka i wykorzystał karny. Drugi, nie zanotował trafienia, a karnego przestrzelił. Triumf CR7?

Obydwaj chcieli. Messi się starał, ale wypadł gorzej. Na razie mamy 1:0 dla Ronaldo, ale zobaczymy jak jutro odpowie mu Robert Lewandowski.