Jastrzębowski: Nic. Oprócz złego wrażenia

2017-05-31 20:40 Sławomir Jatrzębowski
Sławomir Jastrzębowski
Autor: Marcin Smulczyński

Sąd Najwyższy uznał, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane tylko wobec osób prawomocnie skazanych. Co z tego wynika w praktyce? Nic. Tak naprawdę nic z tego nie wynika oprócz złego wrażenia. A wyłącznie od preferencji wyborczych wynikać będzie, czy złe wrażenie zrobili sędziowie Sądu Najwyższego (to na zwolennikach PiS), czy też prezydent Andrzej Duda (to na przeciwnikach PiS).

W 2015 roku dzisiejszy minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński razem z innymi funkcjonariuszami CBA został skazany na karę więzienia za przekroczenie uprawnień przy ściganiu przestępstw związanych z tak zwaną aferą gruntową. Wyrok uznawany przez PiS jako skandalicznie polityczny nie uprawomocnił się, bo kilka miesięcy później prezydent Duda zastosował wobec funkcjonariuszy prawo łaski.

Prawo to wynika bezpośrednio z konstytucji, której artykuł 139 mówi: "Prezydent Rzeczpospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się wobec osób skazanych przez Trybunał Stanu". I tyle. Nic więcej. Nie ma ani słowa, czy te osoby muszą być skazane prawomocnie, czy nie. Ani słowa. Od interpretowania konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny, nie Sąd Najwyższy, ale ten sąd właśnie wczoraj to zrobił. Mógł powiedzieć, że się tym nie zajmuje, bo to wyłączne kompetencje Trybunału, ale zrobił inaczej. Ograniczył konstytucyjne uprawnienia prezydenta (nie wiadomo na jakiej podstawie), uznając, że nie wolno było mu tego zrobić. Nie wiadomo, dlaczego Sąd Najwyższy wtrąca się w konstytucję i w to, co prezydentowi wolno, a czego nie wolno.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że między częścią środowiska prawniczego a prezydentem i PiS trwa konflikt o przyszły kształt sądownictwa w Polsce, więc uchwała SN może być postrzegana właśnie jako odsłona tego konfliktu, jako wytworzenie wrażenia, że prezydent podejmuje niekompetentne decyzje, które sąd musi prostować. Tymczasem w praktyce uchwała sądu sprawić może, że w najgorszym dla Mariusza Kamińskiego wypadku wyrok się uprawomocni. Wtedy Kamiński zostanie ułaskawiony. I tyle. Wczorajsze wywody sędziów mogą być postrzegane jako iluzoryczne pokazywanie siły. Praktycznego znaczenia nie mają żadnego.

Zobacz także: Sprawa Mariusza Kamińskiego. Sąd Najwyższy sprawdził, czy mógł zostać ułaskawiony