Krzysztof Parulski: Jesteśmy uzależnieni od rosyjskiego śledztwa

2010-04-13 0:43 Franciszek Tyszka

Specjalnie dla Super Expreesu mówi Krzysztof Parulski, pułkownik WP, naczelny prokurator wojskowy.

„Super Express”: – Jakie nastroje panują wśród śledczych polskich i rosyjskich badających katastrofę prezydenckiego Tu-154??

Płk Krzysztof Parulski: – Jesteśmy przygnębieni. Wiemy jednak, że musimy profesjonalnie wykonać naszą pracę. Wciąż spotykamy się z licznymi wyrazami współczucia ze strony rosyjskich oficjeli.

{% load block_tags %}
{% tagged_items 'Lech Kaczyński nie żyje' 'Polska po katastrofie Tu-154M' '10' %}

– Na jakim etapie znajduje się śledztwo?

– Na etapie wstępnym. Takie śledztwa rządzą się własnymi prawami i są bardzo złożone. Na początku zabezpieczyliśmy miejsce zdarzenia, w którym znajdowały się zwłoki ludzkie, szczątki samolotu, rzeczy osobiste. Te, które się zachowały, powinny umożliwić odtworzenie stanu technicznego samolotu bezpośrednio przed zderzeniem z ziemią. Przez cały czas znajdujemy rzeczy należące do członków delegacji, np. paszporty, które są natychmiast rejestrowane i opisywane.

– Telewizja wyemitowała zdjęcia, na których widać, jak na miejsce katastrofy wchodzą osoby postronne i grzebią w szczątkach. Czy teren ten nie jest strzeżony?

– Nie widziałem ani tych zdjęć, ani przypadków nieuzasadnionego wkraczania na miejsce zdarzenia, a cały czas jestem w Smoleńsku i obserwuję sytuację. Teren jest strzeżony dzień i noc przez kordony milicji.

– Jak się układa współpraca polskich i rosyjskich prokuratorów?

– Harmonijnie. Uczestniczymy w śledztwie w Moskwie i tym, które odbywa się na miejscu zdarzenia. Jednak główne śledztwo prowadzi prokuratura rosyjska. Niezależne postępowanie Prokuratury Wojskowej w Warszawie jest uwarunkowane przez śledztwo rosyjskie. Choć i nasze wnioski zostaną uwzględnione. Rosjanie na bieżąco informują polskich śledczych o postępach w śledztwie. Obu stronom zależy na ustaleniu pełnego stanu faktycznego i odkryciu przyczyn katastrofy.


– Co udało się dotąd ustalić?

– Najważniejsze jest ustalenie przyczyn katastrofy. Dlatego najpierw odszukano czarne skrzynki. W tej chwili organy specjalistyczne w Moskwie analizują nagrania. Jest tam zapis przebiegu rozmów w kabinie pilotów, propozycje rosyjskich dyspozytorów lądowania w Moskwie i w Mińsku. Dane muszą być starannie opracowane i zweryfikowane, bo każdy szczegół przybliża nas do prawdy. To może potrwać tydzień. W niedzielę wieczorem udało się znaleźć trzecią, polską skrzynkę, która rejestrowała parametry lotu w sposób bardziej precyzyjny. Na razie nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy samolot był całkowicie sprawny.

– Czy oprócz mgły, błędów pilota i wad technicznych samolotu są brane pod uwagę inne przyczyny katastrofy?

– Tak, ale te wymienione przez pana są najbardziej prawdopodobne. Do pewnego stopnia wiążą się ze sobą. Na miejscu wciąż pracuje kilkuset ludzi, analizowane są dane meteorologiczne i techniczne. Za wcześnie jeszcze wyrokować.

– Śledztwo ma także doprowadzić do pełnej identyfikacji ofiar.

– To jedna z najważniejszych kwestii. Proces identyfikacji ciał jest prowadzony bardzo precyzyjnie. Rosjanie traktują to niezwykle poważnie. Stąd badania DNA i okazywanie (w kilku etapach) ciał ofiar ich krewnym.

Krzysztof Parulski

Pułkownik WP, naczelny prokurator wojskowy

Najnowsze