Kaczyński specjalnie dla SE: Chciałbym, żeby Polska była na podium!

2016-06-07 9:00 rozmawiał Sylwester Ruszkiewicz

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński specjalnie dla "Super Expressu" o zbliżających się finałach mistrzostw Europy i o szansach reprezentacji Polski:

 

"Super Express" - Gdyby był pan na miejscu trenera Adama Nawałki, to kogo wystawiłby pan w pierwszym meczu z Irlandią Północną na bramce? Szczęsny, Fabiański czy Boruc?

Jarosław Kaczyński: - Wydaje mi się, że bronić powinien Wojciech Szczęsny. Choć do końca nie potrafię ocenić formy Łukasza Fabiańskiego. Postawiłbym na Szczęsnego.

- Rozumiem, że o atak polskiej reprezentacji jest pan spokojny?

- Zdecydowanie. Mamy bardzo dobrą ofensywną formację, z kapitanem reprezentacji Robertem Lewandowskim na czele. Jest Kuba Błaszczykowski, zawodnik z ogromnym talentem, z niesamowitą szybkością i często niewykorzystanym potencjałem. Mam nadzieję, że na tych mistrzostwach pokaże, na co go stać. No i jest Arkadiusz Milik, którego talent niesamowicie ostatnio wystrzelił. Pytanie, czy u naszych piłkarzy będzie odpowiednia psychika. Mam nadzieję, że tak. Nie może być, że jak przegramy, to mówimy: Polacy, nic się nie stało. Trzeba wiedzieć, że jak się przegrywa, to się przegrywa. A jak jest wygrana, to trzeba się z niej cieszyć.

- Z jakimi szansami jedziemy na Euro?

- Mam nadzieję, że będzie dużo, dużo lepiej niż w poprzednich latach.

Mam nadzieję, że wyjdziemy z grupy. A w głębi serca chciałbym, żeby Polska zaszła tak daleko jak w przeszłości, na mistrzostwach świata, kiedy zdobywaliśmy medale i stawaliśmy na podium. Co prawda nie byliśmy wtedy w finale, ale byliśmy w samej czołówce, dwukrotnie kończąc na trzecim miejscu.

- Najtrudniejszy mecz to tradycyjnie z Niemcami?

- Oczywiście ten z niemiecką drużyną będzie ciężką przeprawą. Tylko raz z nimi wygraliśmy na kilkanaście meczów. Dobrze, że mamy to zwycięstwo za sobą, bo to daje nadzieję, że Polacy mogą wygrać znowu...

- Cztery lata temu, podczas Euro w Polsce, mówiło się, że sztuką byłoby nie wyjść z grupy, że mieliśmy stosunkowo łatwych przeciwników. A zakończyło się to ostatnim miejscem w grupie. Historia może się powtórzyć?

- Trzeba odrzucić to, co się działo wtedy po przegranych meczach Polski wśród kibiców. Także u mnie na Żoliborzu, na ul. Mickiewicza - gdzie mieszkam, kiedy wykrzykiwano: Polacy, nic się nie stało. Trzeba grać ostro. Jak się przegrywa, to się stało. To trzeba sobie uświadomić. Ten czas minimalizmu, mikromanii narodowej powinien minąć. I nie tylko w piłce nożnej. Ale w szerszej skali. Piłka nożna to dziś zjawisko narodowe, sięgające nawet do sfery politycznej. Jeżeli chodzi o kondycję narodu, o jego pozycję.

- Ma pan już zaplanowane oglądanie mistrzostw Europy w gronie znajomych i współpracowników? Gdzie pan będzie kibicował?

- Jeszcze nie, bo czerwiec to przygotowania do kongresu partii oraz wiele innych wydarzeń, w których będę uczestniczyć. Nie wiem, czy wszystkie mecze będę oglądać, ale na pewno obejrzę wszystkie spotkania drużyny Adama Nawałki. Ostatnio udało mi się bezpośrednio obejrzeć finał Ligi Mistrzów Real - Atletico. Mecz był bardzo interesujący, z przewagą Realu. W karnych wygrał fartem, bowiem zawsze jak są rzuty karne, to ktoś ma w nich po prostu większe szczęście. Zastanawiałem się, dlaczego zawodnicy nie strzelają zamiast z jedenastu metrów, z osiemnastu metrów - wtedy bramkarz miałby większe szanse.

- Kto zostanie mistrzem Europy?

- Jest wiele dobrych drużyn, ale ja chciałbym, żeby turniej wygrała Polska.

- Czy denerwuje się pan, oglądając mecze?

- Kiedy grają Polacy, to oczywiście, emocje są zawsze. Chociaż nie do tego stopnia jak w dzieciństwie - kiedy słuchaliśmy z bratem relacji radiowych z meczów lekkoatletycznych, zdarzało nam się dostać gorączki ze zdenerwowania.

Zobacz także: Petru chce REWOLUCJI i "idzie na zderzenie" z Kaczyńskim!

Suszarka do włosów, ekspres do kaw, szczoteczka do zębów w okazyjnych cenach. Szczegółów szukaj na stronie Philips kody rabatowe.

Najnowsze