Kempa krytykuje UE: wykorzystują pożytecznych idiotów, by zabrać nam pieniędze!

2020-09-17 7:20 Tomasz Walczak
Beata Kempa
Autor: Tomasz Golla

"Nie ma trójpodziału władzy? Nie ma wzajemnej kontroli władz? To wszystko istnieje i działa. Tylko ktoś zaślepiony nienawiścią do naszego rządu i państwa polskiego może tego nie dostrzegać. W Europie zastrzeżenia budzi nie trójpodział władzy, ale to, że w zdominowanej przez lewackie siły UE nie podoba się to, że reformy robi rząd konserwatywny, przywiązany do tradycyjnych wartości. To jest dla nich problem" - .

„Super Express”: - Kolejny raz Parlament Europejski debatował nad stanem praworządności w Polsce, rozszerzając krytykę rządu o dyskryminację osób LGBT. Przedstawiciele Komisji Europejskiej mówią, że wkrótce Polsce grozi odebranie unijnych pieniędzy z powodu naruszeń praworządności. Po co nam to? Nie lepiej się wycofać?Beata Kempa: - Przede wszystkim odbierania pieniędzy Polsce żądają polscy europosłowie. To, co wyprawiają na forum PE, tylko dlatego, że byli nieudolni i nie potrafili wygrać wyborów, to wyłącznie walka z rządem Zjednoczonej Prawicy, a nie żadna walka o praworządność, która nie jest w Polsce zagrożona.- Na tyle, ile rozumiem, oni walczą z „szaleństwami” rządu, a nie z rządem jako takim. Uważają, że niszczycie państwo i chcą, żeby was jakoś zdyscyplinować, skoro nie da się wam tego wyperswadować.- Nie chodzi o praworządność, ale frontalny atak na rząd, z którym w wyborach nie potrafią wygrać i posiłkują się zaciągiem liberałów i socjalistów, których wykorzystują do walki z polskim państwem, a którzy w Polsce nigdy nie byli i znają nasz kraj i panującą tu sytuację tylko z histerycznych opisów opozycji. A jak pytamy ich o konkrety, o to, jak rozumieją praworządność, to odpowiedzi nie ma. - Definicja jest prosta: trójpodział władzy i wzajemna kontrola władz, która wobec waszych działań w wymiarze sprawiedliwości została zakłócona.- Nie, to jest kwestia interpretacji. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A to, że ci państwo są w opozycji od wielu lat, to ich obraz naszych działań jest absolutnie zaburzony i podszyty goryczą i niemocą. Jest rzeczą oczywistą, że UE wykorzystuje takich, jak to się kiedyś nazywało, użytecznych idiotów, by odebrać Polsce fundusze. Wiadomo, że mechanizm oceny, nad którym pracują unijni urzędnicy, będzie skrajnie subiektywny i krzywdzący dla Polski.- Nawet jeśli tak niecne zamiary mają wobec Polski, to sami argumentów swoją polityką im dostarczacie. I to nie jest problem polskiej opozycji, ale polskiego rządu.- Ale przecież sprawy wymiaru sprawiedliwości czy kwestie światopoglądowe, to nie są kwestie traktatowe i UE nie ma prawa się mieszać do tego, jaką politykę prowadzimy. Ona może im się nie podobać, bo wprowadzamy głębokie i niezbędne zmiany, ale jesteśmy suwerennym państwem i mamy do nich prawo. Dodam, że uzyskaliśmy kolejny mandat do prowadzenia reform. - Każde państwo ma prawo prowadzić swoją politykę wewnętrzną, ale musi się ona mieścić w ramach wartości i mechanizmach demokratycznych oraz poszanowania praw człowieka, na których oparta jest UE. - A mechanizmy demokracji nie działają w Polsce? Ktoś ma zastrzeżenia do wyborów, że nie odbyły się w sposób demokratyczny?- Ale demokracja nie sprowadza się tylko do procesu wyborczego. To także wzajemna kontrola władz, o które wspomniałem. I do tego są zastrzeżenia.- A nie ma trójpodziału władzy? Nie ma wzajemnej kontroli władz? To wszystko istnieje i działa. Tylko ktoś zaślepiony nienawiścią do naszego rządu i państwa polskiego może tego nie dostrzegać. W Europie zastrzeżenia budzi nie trójpodział władzy, ale to, że w zdominowanej przez lewackie siły UE nie podoba się to, że reformy robi rząd konserwatywny, przywiązany do tradycyjnych wartości. To jest dla nich problem.- Wasze reformy to nie kwestia konserwatyzmu, ale upartyjnienia wymiaru sprawiedliwości. To jest problem, a nie formacja ideowa rządu.- To jeden z poglądów sfrustrowanej części sceny politycznej. Reformy wymiaru sprawiedliwości nie potrafili zrobić przez osiem lat, a teraz bronią spraw, które są nie do obrony. A to, że ktoś z unijnych urzędników próbuje podnosić kwestie pozatraktatowe i czynić z nich oręż przeciwko Polsce, trzeba nazwać krótko: to podważanie suwerenności naszego kraju. Na to naszej zgody nie było i nie będzie.- Ale UE to dobrowolne stowarzyszenie, do którego akces wymaga jednak przywiązania do wartości takich jak demokracja, równość obywateli. Skoro to naruszacie, to Unia interweniuje. Proste.- Powiem panu coś na temat wartości europejskich. Pan Lopez Aguilar, który przygotował tak skrajnie niesprawiedliwy wobec Polski raport, powołując się na wartości europejskie, zapomina, że w jego m.in. kraju w czasie pandemii koronawirusa na śmierć skazywano osoby starsze, które zachorowały, bo nie rokowały. To są wartości europejskie?! Nie, to rząd Zjednoczonej Prawicy jest przywiązany do wartości europejskich, bo my na coś takiego byśmy się nie zgodzili.- W Polsce nie mieliśmy takiego dylematu, bo i zachorowań nie było tyle, co w Hiszpanii. Wolałbym nie sprawdzać, czy rzeczywiście tak do wartości europejski rząd jest przywiązany, gdyby sam stanął przed takim dramatycznym wyborem.- Polska, w przeciwieństwie do wielu krajów europejskich była świetnie przygotowana do pandami i nawet ogromny wzrost zachorowań nie sprawiłby, że musielibyśmy wybierać, kogo ratować. Ratowalibyśmy wszystkich, bo wierzymy w wartości europejskie i je stosujemy. I ktoś śmie zarzucać nam, że ich nie szanujemy. To niepoważne!Rozmawiał Tomasz Walczak

Najnowsze