Kochający dziadek, ojciec i mąż. Rodzinne SEKRETY Macierewicza [WYWIAD]

Macierewicz wyjaśnił katastrofę smoleńską? Przesądzający dowód
Autor: Andrzej Lange Macierewicz wyjaśnił katastrofę smoleńską? "Przesądzający dowód"

To Antoni założył KOR, później dopisali się do tego Michnik, Kuroń i Mazowiecki. Powinien być w rządzie. On jest wielkim patriotą, który walczy od pięćdziesięciu lat o Polskę - tak o Antonim Macierewiczu mówi w rozmowie z "Super Expressem" Wacław Berczyński, były przewodniczący rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi oraz były Przewodniczący Podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Ekspert Macierewicza zdradza też rodzinne sekrety byłego szefa MON.

- Pana były szef Antoni Macierewicz został marszałkiem seniorem Sejmu, czy nadaje się na to stanowisko?

- Tak jest najbardziej odpowiednią osobą na to stanowisko. To Antoni założył KOR, później dopisali się do tego Michnik, Kuroń i Mazowiecki. Powinien być w rządzie. On jest wielkim patriotą, który walczy od pięćdziesięciu lat o Polskę. Kilkanaście lat temu, kiedy jeszcze go nie znałem osobiście myślałem, że jest szalonym oszołomem. Zmieniłem całkowicie o nim opinie siedem lat temu, kiedy go bliżej poznałem. Jest moim przyjacielem i bardzo miłym człowiekiem o ujmującym charakterze. Jest kochającym dziadkiem i ojcem oraz mężem. Ma córkę i żonę jest bardzo rodzinnym człowiekiem, tylko nie ma czasu dla bliskich jest oddany Polsce i polityce. Od lat mieszka w skromny mieszkanku w Warszawie.

- Mówi Pan tak o nim miło, bo chce by znów dał Panu robotę?

- (śmiech) Nie, muszę się nikomu podlizywać i znam swoją wartość, mam z czego żyć. Zajmowałem w życiu niejedne stanowisko. Jestem spełniony zawodowo.

- Co dalej z podkomisją do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej?

- Zrobiła już wszystko, co do niej należało, jej misja jest już skończona. W styczniu zostanie przedstawiono amerykańska ekspertyza, mówiąca o wybuchu w lewych drzwiach samolotu. Podobne badania ten sam instytut zrobił w sprawie katastrofy samolotu tureckiego na lotnisku w Holandii, który się tam kilka lat temu i badania ustaliły wszystkie detale wypadku.

- A co z wrakiem samolotu?

- Nie dostaniemy go do końca świata. Rosja go nam nigdy nie odda. Jest to analogiczna sprawa do wypadku generała Władysława Sikorskiego. Kiedy zginął zatajono wszystkie detale na temat. Niedawno znów je utajniono na kolejne pięćdziesiąt lat. W tym przypadku będzie tak samo. Komisja Smoleńska zrobiła wszystko w tej spawie.

- Co pan sądzi o samolotach F-35, które kupiliśmy od Amerykanów?

- Nie jestem specem od lotnictwa, ale uważam, że są to najlepsze na świecie samoloty dostępne na rynku tej generacji. Polska jest krajem 40-milionowym i musi mieć dobry sprzęt. Aczkolwiek Polska w porównaniu z czasów II Wojny Światowej jest krajem nieuzbrojonym. Przed wojną wydawaliśmy więcej pieniędzy na zbrojenia, chociaż byliśmy wtedy biedniejszym państwem. Dzieje się tak dlatego, bo przez wiele lat byliśmy pod okupacją rosyjską i nie mieliśmy żadnej polityki zbrojeniowej ani zagranicznej. Byliśmy pod kontrolą Rosji. 

- Skoro wspomniał Pan o Rosji, wielu ludzi mówi, że minister Macierewicz utrzymuje z nią zbyt bliskie kontakty...

- Jest to kompletna bzdura, pan minister jest jedną z niewielu osób w naszym kraju, która walczyła o niepodległość Polski od wielu lat. Kiedy nie było to popularne i modne i można było za to trafić do więzienia. On wtedy walczył bardziej niż ktokolwiek . Rozbroił też Wojskowe Służby Wywiadowcze, za co należy mu się wielkie uznanie. Stworzył też bardzo interesujący raport w tej sprawie, ale nie wszyscy jednak wiedzą, że do tego raportu jest też tajny aneks, który jest w dyspozycji prezydenta Dudy i nigdy go nie ujawniono. Nie zdążył go upublicznić prezydent Kaczyński, Komorowski też tego nie zrobił. Żadne media się o niego nie domagają. Aż boję się domyślać, z jakich powodów się tak dzieje, myślę, że znajdują się w nim niewygodne informacje dla niektórych.

- Tęskni pan za polityką i byciem na świeczniku?

- Nie, bo nigdy nie byłem politykiem. Mam 74 lata i jestem już spełniony w życiu. Nie lubiłem tej popularności. Nie mogłam się ruszyć bez uwagi fotoreporterów nie było to przyjemne ani trochę. Panowie z kamerami koczowali na mnie, czułem się osaczony. Tęsknię za tym, żeby coś zrobić dla Polski. Chciałbym coś zrobić dla przemysłu lotniczego w Polsce.

- To może Pan coś zrobi, by Polska w końcu miała nowoczesne helikoptery?

- Prawnie mi się udało je kupić dla Polski. W tym celu pojechałem na Ukrainę. Z tym krajem możemy współpracować na równych warunkach. Wbrew pozorom jesteśmy im bardziej potrzebni, niż oni nam. Wszystko zaczęło się kiedy w 2015 roku dowiedziałam się, że Polska miała kupić helikoptery francuskie Caracale, ta transakcja była jednym, wielkim przekrętem. Francuzi chcieli żebyśmy zapłacili dwa razy więcej, niż to było warte. Byłem przekonany, że jest to afera, o czym mówiłem wyraźnie w wywiadzie dla tygodnika kilka lat temu przed tą całą aferą medialną wokół mnie. Sprzedaż Polsce Caracale była próbą przejęcia przez Francuzów zakładów wojskowych w Łodzi. Umowa z Polską była tak napisana, że Francuzi mieli by stworzyć wspólne konsorcjum, kontrolowane przez nich bez zgody Polaków. Fabryka byłaby francuska, a my byśmy nie mieli nic do powiedzenia, dlatego nigdy nie żałuje tego, co zrobiłem w tej sprawie.

- Przez pana nie kupiliśmy tych helikopterów i dalej polska armia lata na starych sowieckich maszynach. Czy one nie nadają się tylko na złom?

- Niekoniecznie. Zakłady w Łodzi wyremontował trzy takie helikoptery Mig 24 i są jak nowe. Zostały sprzedane do Senegalu. Migi mają gorszą elektronikę od amerykańskich helikopterów Apache, ale mają więcej możliwości. Jesteśmy w stanie je wyremontować w Polsce, ale nie jesteśmy w stanie zrobić dobrych silników do tych maszyn. Dlatego pomyślałem sobie że możemy to zrobić wraz z Ukrainą, gdzie w 2016 roku pojechałem.

- To była jakaś tajna prywatna misja?

- Byłam doradcą ministra Macierewicza i z jego upoważnienia była ta wizyta na zaproszenie Ukrainy. W fabryce na Ukrainie mieli wyremontować helikoptery do standardu światowego. Kwestia była tylko taka, ile by to kosztowało. Ukraińcy zapewniali że z nowymi silnikami te helikoptery mogłyby latać do wysokości 7000 metrów nad ziemią czyli latały by najwyżej niż jakiekolwiek, które w ogóle latają na świecie. Jako dowód, że mogą to zrobić za darmo dostarczyli nam te silniki i pożyczyli na rok. Podali, że cena remontu helikoptera wynosiłaby  pięć milionów dolarów. Co jest tanie, bo nowy helikopter kosztuje 20 milionów. Do sfinalizowania transakcji nigdy nie doszło, bo straciłem pracę i po mnie nikt tych rozmów już nie kontynuował. Ukrainie bardzo zależało na współpracy z Polską ponieważ dzięki nam wyszliby z orbity sowieckiej, a mamy dzięki temu mielibyśmy dostęp do zaplecza technicznego oraz wyremontowane helikoptery za niewielkie pieniądze. Niestety Polska nie ma polityki zagranicznej względem Ukrainy i pomysłu na nią. Zamiast coś w tej gestii zmienić, ciągle rozdrapujemy stare rany, martwimy się o nieposprzątany cmentarz Orląt Lwowskich. Ja mam ciągle mam bardzo dobre relacje z kierownictwem fabryki w Ukrainie i chętnie bym się takich rozmów z nimi podjął.

Rozmawiała Marta Kossecka

ZOBACZ TAKŻE: "OHYDA". Spisek Dudy i Kosiniaka-Kamysza?! Lider PSL POTWORNIE oberwał

Najnowsze
KOMENTARZE