Komorowski z Balcerowiczem uderzają w Kaczyńskiego! I to akurat w TAKĄ rocznicę

2019-08-24 11:31 doll
Morawiecki zastąpi Kaczyńskiego
Autor: RAFAL OLEKSIEWICZ/EAST NEWS Morawiecki zastąpi Kaczyńskiego

Raczej nie tak wyobrażano sobie ważną dla polskiej polityki rocznicę. Do mediów trafiła odezwa czołowych polityków (m. in. Leszka Balcerowicza i Bronisława Komorowskiego), którzy w ostrych słowach apelują do rządu PiS.

24 sierpnia 2019 mija dokładnie 30 lat od powierzenia przez Sejm misji tworzenia rządu Tadeuszowi Mazowieckiemu. Gabinet premiera Mazowieckiego uzyskał wotum zaufania 12 września, a w jego skład weszli między innymi Leszek Balcerowicz, Czesław Janicki, Krzysztof Skubiszewski oraz Czesław Kiszczak. Obchody ważnej dla polskiego parlamentaryzmu rocznicy zostały jednak zakłócone listem, jaki opublikowali między innymi byli współpracownicy nieżyjącego już Mazowieckiego.

- [Mazowiecki - przyp. red.] Był przekonany, że twarde zasady moralne i oparte na nich prawo tworzą autorytet demokratycznego państwa – wspólnoty wszystkich obywateli - czytamy w liście.

- Dzisiaj jest ona zagrożona. Od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość dzieją się w Polsce rzeczy budzące głęboki niepokój. PiS przejęło władzę legalnie. Dostało prawo do rządzenia krajem zgodnie z udzielonym przez wyborców mandatem, wykroczyło jednak poza ten mandat wielokrotnie, nadużywając i łamiąc Konstytucję. By móc zmieniać ustrój państwa, PiS Konstytucję praktycznie zawiesiło.

Pod gorzkim apelem podpisali się między innymi Bronisław Komorowski, Leszek Balcerowicz, Władysław Frasyniuk, Jan Dworak, Aleksander Hall, Hanna Suchocka, Małgorzata Niezabitowska oraz aktorka Anna Nehrebecka.

Poniżej pełna treść listu do polityków Prawa i Sprawiedliwości:

Trzydzieści lat temu, 24 sierpnia 1989 roku, Sejm powierzył Tadeuszowi Mazowieckiemu misję tworzenia rządu, a 12 września jego rząd uzyskał wotum zaufania. Tadeusz Mazowiecki od podstaw zbudował rząd jako fundament demokratycznej władzy: koalicyjność traktował poważnie, nieskrępowane dyskusje i różnorodność opinii były podstawą podejmowanych przez niego najtrudniejszych decyzji. Był samodzielnym dysponentem władzy państwowej, odpowiedzialnym jedynie przed Sejmem. Odporny na pokusy władzy, z głębokim poczuciem służby, odszedł kilkanaście miesięcy później, gdy uznał, że stracił społeczny mandat. Był przekonany, że twarde zasady moralne i oparte na nich prawo tworzą autorytet demokratycznego państwa – wspólnoty wszystkich obywateli.

Dzisiaj jest ona zagrożona. Od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość dzieją się w Polsce rzeczy budzące głęboki niepokój. PiS przejęło władzę legalnie. Dostało prawo do rządzenia krajem zgodnie z udzielonym przez wyborców mandatem, wykroczyło jednak poza ten mandat wielokrotnie, nadużywając i łamiąc Konstytucję. By móc zmieniać ustrój państwa, PiS Konstytucję praktycznie zawiesiło.

Od czterech lat państwo prawa, oparte na równorzędności i podziale władz zastępowane jest władzą w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Obezwładniane są mechanizmy demokracji, zostają fasady, za którymi kryje się samowola faktycznego dysponenta. Tak się stało z Trybunałem Konstytucyjnym, Krajową Radą Sądownictwa, częścią Sądu Najwyższego, kierownictwami sądów powszechnych, mediami publicznymi, administracją państwa i podległą mu gospodarką. Instytucje te podlegają dziś woli jednego człowieka, woli nieujętej w regulacje i ograniczenia prawne. Przedstawiciele władzy szukają wybiegów, aby odmówić wykonania prawomocnych wyroków sądów. Nie cofają się przed kłamstwem i oczernianiem przeciwników. Towarzyszy temu propaganda przypominająca najgorsze czasy komunistycznego bezprawia. Polska zamienia się w państwo kierowane „poza wszelkim trybem”.

Ten proces trzeba przerwać, póki to możliwe, póki nie dosięgnie on mechanizmu wyborów, także zmieniając je w fikcję. Jeśli to się stanie, stracimy wolnościowy dorobek trzech dekad. Zatoczymy krąg i wrócimy do państwa z kierowniczą rolą jednej partii.

Dla takiej Polski będzie miejsce najwyżej tylko na marginesie Unii Europejskiej. W pierwszych jedenastu latach po akcesji budowaliśmy pozycję w Unii z sukcesem, czego wyrazem stało się kierowanie Parlamentem Europejskim i Radą Europejską przez Polaków, a skutkiem finansowym ogromne środki z unijnego budżetu. Od czterech lat pozycja Polski upada. Nie wolno się na to godzić! Nie ma dla Polski lepszego siedliska niż Unia Europejska. Miejsce, w którym żyjemy, nie jest bezpieczne, doświadczamy tego od kilkuset lat. Bagatelizując to, co robi władza, wystawimy na ryzyko nie tylko naszą wolność, ale i niepodległość.

Zbliża się przełomowa chwila dla Ojczyzny! Komu jej los nie jest obojętny, komu nie obojętne, czy jego dzieci będą żyły w pokoju i wolności, ten powinien głosować 13 października. O to apelujemy, w dniu, gdy Sejm powierzył Tadeuszowi Mazowieckiemu misję tworzenia pierwszego rządu bez kierowniczej roli partii. Nie bierzmy na sumienia tego, co może się stać, gdy PiS dostanie na kolejne lata możliwość niszczenia demokratycznego państwa. Odsuńmy ich od władzy. Powiedzmy dość!

Warszawa, 24 sierpnia 2019 r.

Najnowsze