Krystyna Pawłowicz: Do grzeczności nie da się nikogo namówić

2017-10-20 4:00 Tomasz Walczak
KRYSTYNA PAWŁOWICZ
Autor: Marcin Smulczyński KRYSTYNA PAWŁOWICZ

Kolejne spotkanie prezydenta i prezesa PiS ws. sądownictwa. Czy dojdą do porozumienia? Mamy komentarz prof. Krystyny Pawłowicz

"Super Express": - Dziś spotkanie prezydenta Dudy i prezesa Kaczyńskiego w sprawie ustaw, sądownictwie. Kto tu ma lepszą pozycję negocjacyjną, będzie dyktował warunki?

Prof. Krystyna Pawłowicz: - Z tego, co widać na zewnątrz, i z tego, co mówi konstytucja, to lepszą pozycję ma prezydent. Zgodnie z prawem ma po prostu ostatnie słowo w postaci weta i to on będzie dyktował warunki.

- Sytuacja dla PiS nie jest chyba komfortowa, skoro może zablokować wasze pomysły.

- Blokuje, co stwarza poczucie, że zastopował proces zmian, który chcemy kontynuować. Polacy na te zmiany czekają i mogą się zacząć niecierpliwić.

- Prezydent jako hamulcowy rewolucji?

- Nie używam takiego określenia. Po prostu sytuacja przedłużających się rozmów powoduje, że w społeczeństwie rośnie zniecierpliwienie. Są tacy, którzy mówią, że już nie wierzą w te reformy. Drudzy nie wiedzą, kiedy się ich doczekają.

- Jak to się, pani zdaniem, zakończy? Prezydent postawi na swoim? Czy może prezes na niego wpłynie?

- Wydaje mi się, że prezydent nie ustąpi.

- Czy ja słyszę smutek w pani głosie?

- Gdyby prezydent miał ustąpić i przyjąć argumenty PiS, to zrobiłby to już na drugim spotkaniu. A tak rozmowy trwają, odbywają się kolejne spotkania i jak mówi pan Bielan, trochę to może jeszcze potrwać. Robią się dyskusje dla samych dyskusji.

- Zarzucano wam rewolucyjne tempo zmian w wielu kwestiach, to może teraz będą was chwalić, że dajecie sobie czas do namysłu?

- Ale po co dyskutować dla dyskutowania? Szkoda czasu.

- Oprócz treści tych rozmów ważna okazuje się też ich forma. Rzecznik Mazurek uważa, że prezydent powinien z szacunku dla prezesa przywitać go w drzwiach.

- Do grzeczności nie da się nikogo namówić. Jeśli pan prezydent nie widzi takiej potrzeby, to co zrobić? Chociaż widać, że przychodzi starsza już osoba, która mogłaby być jego ojcem, i to do tego osoba, która wypromowała go jako polityka. Nie są to wizyty podlegające jakiemuś ścisłemu protokołowi i nic by się nie stało, gdyby prezydent przyłożył do Jarosława Kaczyńskiego taką miarę jak do swoich rodziców. Na pewno do nich wychodzi osobiście i nie wysyła umyślnych.

- To pani zdaniem niegrzeczne, iż pan prezydent wysyła po Jarosława Kaczyńskiego ministra Szczerskiego?

- To pan chce postawić kropkę nad i, a ja czujnie jak bolszewik tej kropki nie postawię. Byłoby po prostu miło, gdyby tak jak wita inne starsze osoby odwiedzające go, okazał wobec prezesa Kaczyńskiego kindersztubę.

- To jednak spotkanie polityczne. Do głowy państwa przychodzi szef partii i zwykły poseł. Więc może nie ma co mieć do prezydenta pretensji?

- Ci, którzy nie lubią prezesa, po prostu podburzają prezydenta, żeby obcesowo obchodził się z Jarosławem Kaczyńskim. Dobrze wiemy, że nie jest zwykłym posłem. To przecież najbardziej znacząca postać w polskiej polityce.

- Ale to za prezydentem stoi naród, który go do pałacu wysłał.

- Nadal jesteśmy jednym obozem i naród obdziela nas jednakową sympatią. Nie jest tak, że kogoś ludzie lubią bardziej. I prezydenta, i prezesa lubią tak samo. Nikt się tu na nikogo nie obraża, wszyscy chcemy reformy sądownictwa. I tyle.

Reforma sądownictwa zostanie WSTRZYMANA?! PiS jest skłonne poczekać...

Reforma sądownictwa PiS w rękach prezydenta

Najnowsze