Łukasz Warzecha krytykuje Lewicę: DNA posła Śmiszka

Łukasz Warzecha
Autor: Super Express

Chyba jednak istnieje coś takiego jak partyjne DNA. Skłonność do określonych zachowań i pomysłów, mająca nierzadko korzenie gdzieś w zamierzchłej przeszłości, nawet jeśli dotyczy to ludzi całkiem młodych. Na przykład Aleksander Kwaśniewski miał zaledwie 45 lat, kiedy w 1999 r. jako prezydent RP chwiał się po pijaku nad grobami polskich ofiar katyńskiego mordu. I nie sposób było nie mieć poczucia, że w jakiś sposób komponowało się to idealnie z jego partyjną proweniencją.

Krzysztof Śmiszek, poseł Lewicy, jest również człowiekiem młodym – ma ledwie 41 lat. Gdy likwidowano urząd z ulicy Mysiej w Warszawie, czyli cenzurę, miał tylko 11 lat. Zdecydowaną większość świadomego życia przeżył w świecie wolności słowa. A jednak okazał się nosicielem głęboko lewicowego DNA, w którym poczesne miejsce zajmują zamordyzm, chęć wzięcia ludzi za twarz i cenzurowania tego, co robią i mówią.

Oto bowiem pan poseł pochwalił się – co samo w sobie jest kuriozalne, bo powinien się raczej z tym ukrywać – swoim projektem zmian w ustawie o zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z propozycją Śmiszka, w ustawie miałby się znaleźć zapis: „Kto w czasie stanu epidemii wbrew aktualnej wiedzy medycznej publicznie zaprzecza zagrożeniu dla zdrowia publicznego lub podważa jego istnienie [istnienie zagrożenia czy zdrowia publicznego?], zachęca lub podżega do nie wdrażania [„niewdrażanie” pisze się łącznie, panie pośle] lub nie stosowania [„niestosowanie” tak samo] procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami oraz chorobami zakaźnymi podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności”.

Szczególnie zaintrygowało mnie, kto miałby orzekać, jaka jest aktualna wiedza medyczna. Oczyma wyobraźni widzę komitet nadzwyczajny, złożony oczywiście z posła Śmiszka, dr. Grzesiowskiego, prof. Magdaleny Środy i Michała Sz., pseudonim „Margot”. A kto próbowałby coś tam mącić – do pierdla go!

Podpowiadam panu posłowi: można by projekt wzbogacić jeszcze o utworzenie obozów reedukacyjnych dla mącicieli. W ramach kary przez 24 godziny na dobę musieliby w nich mieć na twarzy maski. Przeciwgazowe.

Najnowsze