Magdalena Adamowicz długo ukrywała list od zabójcy męża. Wstrząsające

2022-01-13 8:35
Magdalena Adamowicz
Autor: Marcin Gadomski Magdalena Adamowicz

14 stycznia 2022 roku miną trzy lata od zamordowania Pawła Adamowicza podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wiele kamer uchwyciło tragiczny moment, gdy Stefan W. dźgnął nożem prezydenta Gdańska. Dopiero teraz morderca stanie przed sądem, a wdowa zdecydowała się na szczery wywiad.

Tuż przed świętami bożenarodzeniowymi w 2021 roku poinformowano, że Stefan W. stanie przed sądem za zabójstwo Pawła Adamowicza. - To ból, który zawsze jest. Poczułam jedynie ulgę, że on stanie przed sądem, a sprawa się wyjaśni. W święta starałam się myśleć o czymś radosnym, ale to nie jest łatwe, gdy pomyślę, że czekałam na to trzy lata. Okoliczności zabójstwa są znane wszystkim. Wiadomo kto, gdzie, jak i czym to zrobił. Wszystko to wiemy i to jest jasne. Nie wiemy tylko, jakie były motywy, czy ktoś go inspirował – mówiła w wywiadzie dla Wirtualnej Polski Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego prezydenta. - Z jednej strony jest ulga, ale z drugiej strony przez te trzy lata uczyłyśmy się z córkami i z najbliższymi życia na nowo, bo to całkiem inne życie, a będziemy musiały znowu do tego wracać i rozdrapywać te rany. Nie wyobrażam sobie, żeby być bierną. Chcę w tym procesie uczestniczyć. Póki proces będzie trwał, będę narażona na ponowne bycie z tą sprawą i to bardzo głęboko. Do tej pory broniłam się przed tym, bo nie czytałam jeszcze akt, starałam się unikać czytania opinii psychiatrycznej. Było to dla mnie za trudne emocjonalnie – stwierdziła. Jak przyznała, długo nie czuła się gotowa, by przeczytać opinie psychiatry, ale w końcu znalazła w sobie siłę. Zarówno ona, jak i brat Pawła Adamowicza chcą, by rozprawa miała charakter publiczny.

Sprawdź: "Stefan W. nie był całkowicie niepoczytalny". Nowe ustalenia ws. zabójstwa Pawła Adamowicza

W naszej galerii możesz zobaczyć, jak wygląda córka Pawła i Magdaleny Adamowicz.

Mało kto wie jednak, że Magdalena Adamowicz przez rok ukrywała list, jaki Stefan W. napisał do niej i jej szwagra. Informację o wiadomości przekazała dopiero prokuratura, podając do wiadomości publicznej, iż do sądu trafił akt oskarżenia przeciw zabójcy. - To jest dla mnie zastanawiające. Czym kierowała się prokuratura, wspominając o tym liście w informacji prasowej? Dla mnie ten list był nieistotny. Prokuratura w komunikacie podała, że: "Przesłuchany kilkukrotnie w toku śledztwa oskarżony Stefan W. nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw. W toku postępowania napisał list otwarty do członków rodziny, w którym przeprosił 'za zabicie dobrego człowieka'". Po pierwsze, ten list z mojej perspektywy nie był o tyle istotny, bo nie zawierał żadnych przeprosin ani słowa "przepraszam". Prokuratura w cudzysłów bierze "dobrego człowieka", a nie "przeprosiny". Pewnie mamy różne wrażliwości – mówiła wdowa w rozmowie z WP.

Sprawdź: Brat Pawła Adamowicza zaskakująco o ŻAŁOBIE. Łzy cisną się do oczu

Sonda
Czy sprawę zabójstwa Pawła Adamowicza należy rozpatrywać w kategoriach politycznych?

Jak zaznaczyła, to była jedyna próba kontaktu z rodziną ofiary, jaką podjął Stefan W., jednak ani dla Magdaleny Adamowicz ani dla brata prezydenta nie był ważny. - List nie miał znaczenia ani dla mnie, ani dla Piotra. Należy się zastanowić, dlaczego w informacji prasowej prokuratura o nim wspomina. Kilku bystrych dziennikarzy, którzy to zauważyli, spytało o to. Być może komuś zależy, by mówić o tym, że próbował okazać skruchę – stwierdziła.

Wrocławianie upamiętnili Pawła Adamowicza
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE