Michał Szczerba: Możliwe, że Kaczyński jest geniuszem

2016-06-10 4:00 Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski
Michał Szczerba
Autor: STANISLAW KOWALCZUK

"Super Express": - Marszałek Sejmu ukarał pana na 2500 złotych. Michał Szczerba: - Tak. Przyszła dobra zmiana i nowe praktyki w Sejmie. Ukarano mnie za przekroczenie limitu wystąpienia o 30 sekund.

- Ukarano pana za straszny język.

- Przypomnijmy Czytelnikom tę sytuację. PiS w grudniu 2015 wybrał trzech nielegalnych sędziów do Trybunału. Poinformowałem marszałka Kuchcińskiego, że autoryzuje nielegalne działania, które będą mu zapamiętane. Nie powiedziałem nic złego. Myślę, że prof. Jadwiga Staniszkis najdobitniej określiła go jako pionka infantylnej dyktatury.

- Nie dziwi pana, że prof. Jadwiga Staniszkis tak gwałtownie zmieniła swoje poglądy?

- Ma prawo czuć się rozczarowana prezesem Kaczyńskim. Wcześniej od lat publicznie mu kibicowała. Uważała za geniusza. Możliwe, że jest geniuszem, bo po 9 porażkach potrafił wygrać wybory do Sejmu i Senatu oraz wybory prezydenckie.

- Poseł PO mówi o prezesie Kaczyńskim, że jest geniuszem. To ironia?

- Teraz z bezwzględnością wykorzystuje swoją władzę pozakonstytucyjną, będąc sterującym - w mojej opinii - marionetkami, jakimi są pani premier i pan prezydent.

- Ostre słowa.

- Prawdziwe słowa.

-Pani premier też jest marionetką?

- Myślę, że tak. Premier Szydło zaostrza język, wprowadza narrację konfrontacyjną z KE. To nieustanne podlizywanie się prezesowi Kaczyńskiemu. Cechą tego rządu jest mówienie wyłącznie do Kaczyńskiego. To człowiek - jak określiła go minister Witek - który o wszystkim decyduje.

- Naczelnik państwa?

- Pamięć o Piłsudskim nie pozwala, żebyśmy prezesa Kaczyńskiego tak nazywali. Biorąc pod uwagę to, co Kaczyński robił w stanie wojennym.

- Piłsudski był jednak dyktatorem. Przypomnę zamach majowy...

- Ta data nie była dobrym momentem. Próbowałem to ogarnąć jako pasjonat historii. Coś takiego nie powinno wydarzyć się w wolnej Polsce.

- Coś takiego może nas czekać w najbliższym czasie?

- Myślę, że nie. Teraz mamy inne czasy. Mamy pewne zachodnie standardy, ale jak widać, polski rząd ma z nimi problemy. Jest na językach wszystkich. Byłem w wielu krajach... Nawet w Albanii mówią o Polsce!

- W Albanii?!

- Tak! Polska była tam postrzegana jako modelowy kraj, który potrafi przeprowadzać transformację i mieć sukcesy gospodarcze, międzynarodowe i społeczne. Dziwią się, co się dzieje.

- Zwolennicy KOD zaostrzają retorykę. Pan Roman Giertych mówił, że sytuacja w Polsce prowadzi do rebelii albo rewolucji.

- My jesteśmy rebelią, bo tak nazwał nas prezes Kaczyński. Wszyscy, którzy nie zgadzają się prezesem, są rebeliantami. W "Gwiezdnych wojnach" rebelianci byli po dobrej stronie.

- Po jasnej strony mocy.

- Prezes Kaczyński jest ewidentnie po drugiej stronie. Może nie tam, gdzie stało ZOMO, ale po stronie nieprawości i upadku pozycji i wizerunku Polski. KOD jest absolutnym fenomenem integrującym różne środowiska, od konserwatystów do lewicy.

- Uczestniczy pan w marszach KOD. Widzi pan już rosnącą irytację uczestników, że to ich chodzenie nie przekłada się na rzeczywistość?

- To, co zdarzyło się 7 maja w Warszawie, ten ćwierćmilionowy moim zdaniem marsz pokazał, że KOD to fantastyczni obywatele, którzy często działali kiedyś w opozycji... Najlepszy sort Polaków, który nie zgadza się na dzielenie ludzi.

- Właśnie pan podzielił!

- Nie!

- Tak!

- KOD to odpowiedzialni obywatele, którzy nie poprzestają na siedzeniu przed telewizorem i nie boją się utracić jakichś przywilejów ze strony władzy. Przypomnijmy, że rząd kazał urzędnikom w dniu nieformalnego święta wolności 4 czerwca pracować!

- 4 czerwca dzieli Polaków. Święto? Nie święto?

- Myślę, że 4 czerwca łączy Polaków, oprócz prezesa Kaczyńskiego. Lech Kaczyński doceniał 4 czerwca. Polacy pokazali, że chcą zmian.

- Chcieli zmian, a prezydentem w wyniku 4 czerwca został Jaruzelski, wicepremierem Kiszczak...

- Był to nieprzyjemny zgrzyt...

- Wolna Polska z Jaruzelskim i Kiszczakiem?

- Na szczęście nie trwali tak długo.

PiS próbuje napisać historię na nowo? Może to trzeba napisać na nowo i powiedzieć, że albo po 4 czerwca była wolność, albo zgniły kompromis?

Ten kompromis doprowadził nas do wolnej Polski i zapoczątkował zmiany w całym regionie. Doprowadził nas do UE i NATO. Droga rozwagi i spokoju.

- Ten kompromis spowodował też, że wielu morderców lub osób, które je zlecało, uniknęło kary?

- Pewnie tak, ale przecież ludzie PiS sprawowali już władzę po 1990 roku, w tym także bracia Kaczyńscy. I nie widziałem z ich strony radykalnych projektów, poza sferą werbalną.

- Zakończył się strajk w Centrum Zdrowia Dziecka.

- I dobrze. Rozumiem, że minister Radziwiłł dostał ultimatum od prezesa PiS...

- Wszystko co złe i dobre to Kaczyński?

- Ta narracja konfrontacyjna rządu, sugerujące chytre pielęgniarki chcące tylko pieniędzy, to było nie na miejscu. Wiadomo, że polskie pielęgniarki zarabiają mało...

- Sprawdziliśmy. W CZD zarabiają 4700 zł brutto. Średnio.

- To jest dużo?

- Porównując z pielęgniarkami w innych miastach...

- Ale w porównaniu z lekarzami, których reprezentował przez lata doktor Radziwiłł, to bardzo mało. Polskie pielęgniarki to też osoby z wykształceniem wyższym, ze świetnym przygotowaniem.Społeczeństwo się starzeje i te białe zawody będą potrzebne.

- Beata Szydło podkreśliła, że to Platforma zadłużyła Centrum Zdrowia Dziecka na 200 milionów złotych! I mówicie, że to PiS źle rządzi.

- Nie wiem, kto zadłużył. Zapewne osoby, które pełniły funkcję dyrektora...

- Pełniły za waszych czasów.

- Być może pewne działania remontowe, inwestycyjne powodowały zadłużanie, ale CDZ jest jednym z najnowocześniejszych ośrodków w Polsce i na świecie. Zostawiliśmy gotowy projekt oddłużenia Centrum o 100 milionów zł. Premier Szydło nie umiała wziąć na klatę trzytygodniowego sporu. Wszystko można zrzucić na wcześniejsze ekipy. Społeczeństwo się starzeje, a premier Szydło woli mamić obniżaniem wieku emerytalnego.

- Jest program demograficzny 500plus, dzięki któremu będzie się podobno rodzić więcej dzieci. Podoba się panu ten program?

- Podoba mi się pomysł wspierający rodziny biedne, gdzie te środki są potrzebne. Znam jednak osoby zarabiające po 50 tys. zł miesięcznie i nie podoba mi się, że one otrzymują po 500 zł na drugie i trzecie dziecko.

- Takie bogatsze osoby mogą zrobić to, co zrobił minister Ziobro i przekazać te 500 zł miesięcznie osobom potrzebującym.

- Nie podobał mi się ten gest. Pomagać trzeba w ukryciu, a nie na konferencji.

- Będę przez sekundę bronił Zbigniewa Ziobry. Może celem było zainspirowanie tych, którzy są w dobrej sytuacji materialnej, by przekazali pieniądze innym?

- Były dwie koncepcje: złożyć wniosek i przekazać albo nie składać i zostawić te pieniądze w państwie PiS...

- A potrafi pan powiedzieć "naszym państwie"?

- Naszym państwie, rządzonym przez PiS. I wtedy PiS przekazałby te pieniądze np. prywatnej fundacji państwa Elbanowskich, tak jak zrobiła to minister edukacji. Mogłoby przekazać ekspertom od zgniatania puszek komisji smoleńskiej ministra Macierewicza...

- Jeszcze o. Rydzyka pan pominął...

- Pamiętam też o ekspertach marszałka Kuchcińskiego pracujących nad sporem z Trybunałem, którzy zarabiają 300 zł za godzinę. I wolałbym, żeby te pieniądze zostały w polskich rodzinach.

Zobacz: Tomasz Walczak: Dlaczego nie pieję z zachwytu nad gestem Zbigniewa Ziobro

Najnowsze