Minister krytykuje decyzję sędziów Sądu Najwyższego. Zdecydowane stanowisko Zbigniewa Ziobry

2020-01-23 23:13 DAB
Zbigniew Ziobro
Autor: Marek Zieliński/SUPER EXPRESS Minister posiada ponad 30 tys. oszczędności w złotówkach, do tego dochodzi prawie 2 tys. euro. Ma dom, mieszkanie i trzy działki o wartości ok. 1,5 mln zł. W roku 2019 zarobił ponadto ok. 273 tys. zł.

W czwartek wieczorem trzy połączone izby Sądu Najwyższego – Cywilna, Karna i Pracy podjęły w uchwałę w sprawie sędziów powołanych na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Wynika z niej, że są oni nieuprawnieni do orzekania. Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, że osoby rekomendowane przez nową KRS nie są sędziami w rozumieniu tak polskiej konstytucji, jak prawa unijnego. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zorganizował konferencję prasową, na której ocenił na niej decyzję sędziów Sądu Najwyższego. - Tak zwana uchwała Sądu Najwyższego nie powoduje żadnych skutków prawnych - uważa szef resortu sprawiedliwości.

- Myślę, że najważniejszy komunikat, na jaki państwo czekacie, to mój stosunek jako ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego do tego, co stało się dzisiaj w Sądzie Najwyższym - powiedział Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej w Sejmie. - Sąd Najwyższy procedował z rażącym naruszeniem prawa i jego tak zwana uchwała nie powoduje żadnych skutków prawnych. Wynika to z zapisów konstytucji, a także z prawa międzynarodowego – dodał minister Ziobro. Tuż po ogłoszeniu decyzji przez Sąd Najwyższy na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości ukazało się oświadczenie resortu. - Uchwała z mocy prawa jest nieważna. Została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Narusza art. 179, art. 180 ust.1 oraz art. 10 Konstytucji RP. Wbrew obowiązującym przepisom ustawowym Sąd Najwyższy podjął uchwałę w postępowaniu w sprawie podważenia statusu sędziów powołanych z udziałem obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. - czytamy na stronie resortu sprawiedliwości. - Konstytucja, do której tak chętnie odwołuje się opozycja, w sposób jasny stanowi kompetencje polskich organów. Nawet za czasów komunistycznych, które spora część dzisiejszych sędziów pamięta, nie decydowano się na podważanie decyzji sędziów. Trudno ustalić sobie dzisiejszą uchwałę SN w realiach PRL, bowiem nawet tam dbano o zachowanie pozorów – czytamy na stronie portalu onet.pl.