Mirosław Skowron: Coming out ministra Szyszki

2017-08-08 4:00 Mirosław Skowron

Wiele osób pytało mnie, czy wiem, o co chodzi w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej. Nie będę udawał, że się na tym znam. Obiecałem, że się dowiem. Nie jest łatwo. Wiem już, o co chodzi stronie protestującej przeciwko wycince Puszczy. Znam ich argumenty. A także odpowiedzi na kontrargument o korniku. I mówię tu o naukowcach, którzy mają jakąś realną wiedzę, a nie o wesołej czeredzie nazywającej siebie dumnie "ekologami", która zawsze chętnie "zrobi dym" w jakiejś "słusznej sprawie".

Wiele osób pytało mnie, czy wiem, o co chodzi w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej. Nie będę udawał, że się na tym znam. Obiecałem, że się dowiem.

Nie jest łatwo. Wiem już, o co chodzi stronie protestującej przeciwko wycince Puszczy. Znam ich argumenty. A także odpowiedzi na kontrargument o korniku. I mówię tu o naukowcach, którzy mają jakąś realną wiedzę, a nie o wesołej czeredzie nazywającej siebie dumnie "ekologami", która zawsze chętnie "zrobi dym" w jakiejś "słusznej sprawie".

O co chodzi z puszczą ministrowi Janowi Szyszce, nie wiem. Wygląda na to, że nie wie niemal nikt, oprócz niego. Łącznie z tymi, którzy powinni go bronić.

Jestem jak najdalszy od sympatyzowania z tzw. "ekologami". To, co wyprawiali na Zachodzie (ale i w Polsce), choćby histerycznie walcząc z elektrowniami atomowymi, myląc się niemal w każdym zdaniu wypowiadanym na ten temat, nakazuje mi słuchać ich dopiero w ostateczności. Po tym, co o nich wiem, nie uwierzyłbym im chyba nawet wtedy, gdyby przemawiali na tle grzyba atomowego. To, jak dali się niedawno wkręcić w rzekome wycinanie drzew w miastach przez PiS i fałszywkę z "martwą wiewiórką", tylko utwierdziło mnie w przekonaniu na ich temat.

Tym razem jednym głosem z tą grupą mówią jednak ludzie mający na ten temat realną, naukową wiedzę.

Co odpowiada na ich argumenty minister Szyszko? Odpowiada: "kornik drukarz". Co odpowiada, kiedy ktoś z tym polemizuje? Nic nie odpowiada. Ewentualnie dodaje "kornik drukarz", tylko wolniej i bardziej dobitnie.

Nie znam się na ekologii, ale znam na polityce. I to, że minister Szyszko okazał się wizerunkowym obciążeniem dla rządu PiS, jest mniej więcej równie szokujące i zaskakujące, jak ogłoszenie lata temu przez piosenkarza Ricky'ego Martina, że jest gejem. Wszyscy się tego spodziewali, wszyscy widzieli, że nie ma innej możliwości. Dzień coming outu musiał nadejść. W przypadku ministra Szyszki nadszedł szybciej, w przypadku Ricky'ego Martina nieco później. W obu przypadkach to niewiele zmieniło. Szyszko wciąż jest ministrem, a Ricky Martin piosenkarzem. Choć nie wiem, czy w tym pierwszym przypadku nadal tak być powinno...

Rozumiem, że PiS zawarł w sprawie Szyszki polityczny deal z Radiem Maryja. Jakichś swoich ministrów Radio musiało mieć. Tylko czy nie można było go zrobić np. ministrem sportu?

Choć kto wie, czy wtedy ministerstwo nie zajęłoby się masowym propagowaniem "caber toss", czyli tradycyjnego szkockiego sportu polegającego na rzucaniu balami drewna.

A o bale drewna, jak wiadomo, najłatwiej w puszczy.

Zobacz: Prof. Jadwiga Staniszkis: Andrzej Duda to urzędnik bez charyzmy, partii nie zbuduje

Przeczytaj też: Andrzej Stankiewicz: Sikorski zawsze nie cierpiał Schetyny

Polecamy: Adrian Zandberg: Kij na Baczyńskiego ryj