NFZ uśmierca pielęgniarską opiekę domową

2016-12-05 3:00 Bożena Stasiak
Do sanatorium z ZUS czeka się krócej niż z NFZ. Sprawdź, jak się dostać
Autor: dsd Do sanatorium z ZUS czeka się krócej niż z NFZ. Sprawdź, jak się dostać

Są po udarach, chorują na alzheimera, parkinsona, cierpią na różnego rodzaju otępienia starcze, schorzenia kręgosłupa. Osoby przewlekle chore zazwyczaj mają ograniczoną samodzielność.

Większość z nich wróciła do domu po kolejnym pobycie w szpitalu, wymagając dalszej opieki - pielęgniarskiej. I tu pojawia się problem.

Jak 100 lat temu

- Poziom pielęgnacji przewlekle chorych jest u nas taki, jaki był przed stu laty, a wszystko rozbija się o pieniądze - mówi dr Elżbieta Szwałkiewicz, przewodnicząca Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym", wieloletni konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych. - O ile można zauważyć sporo pozytywnych zmian w obszarze opieki socjalnej, o tyle sytuacja w opiece długoterminowej stale się pogarsza i dziś jest dramatyczna. Inwestuje się w ratownictwo, medycynę naprawczą, diagnostykę, ale nie w opiekę długoterminową, która w związku z tym znajduje się na niewyobrażalnie niskim poziomie - dodaje.

Wyceny idą w dół

- Niezbędne minimum finansowe, gwarantujące utrzymanie odpowiedniego poziomu świadczeń pielęgniarskich, realizowanych w domu pacjenta, powinno wynosić 36 zł za tzw. osobodzień - podkreśla dr Szwałkiewicz. - Zejście poniżej tej kwoty to byłby dramat. Z pewnością odbiłoby się to niekorzystnie na jakości oferowanych usług. I niestety tak się może stać. AOTMiT (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) od nowego roku rekomenduje dla takich usług stawkę 30,08 zł. Ale mimo tej już i tak zaniżonej stawki zdecydowana większość wojewódzkich oddziałów NFZ nie zamierza jej stosować i chce płacić znacznie mniej, nawet o 30 proc. Z 16 oddziałów NFZ jedynie 3 oferują stawkę rekomendowaną przez AOTMiT. Pozostałe wyceniają świadczenia za osobodzień na ok. 24-25 zł, a województwo łódzkie nawet na 22,60 zł.

- Czy praca pielęgniarki w Skierniewicach jest gorsza od pracy tej, która zajmuje się pacjentem chorym na tę samą jednostkę chorobową i wymagającym takiej samej opieki w Krakowie? Te różnice cenowe, w ramach tych samych świadczeń, są absolutnie niezrozumiałe - podkreśla dr Elżbieta Szwałkiewicz.

To łamanie prawa

Członkowie Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym" nie mają wątpliwości: to, że większość wojewódzkich oddziałów NFZ nie podporządkowała się rekomendacji AOTMiT, jest bezprawiem. Tym bardziej że otrzymały one z centrali NFZ środki na wyższe stawki, które i tak zostały przecież ustalone na niskim poziomie. Na co zostały lub zostaną wydane w 2017 roku?

- Możemy przypuszczać, że na inne obszary zdrowia, ale nie może tak być, że urzędnicy koncentrują się wyłącznie na diagnostyce czy medycynie ratowniczej, a całą resztę pomijają. To nieetyczne - zwraca uwagę dr Szwałkiewicz.

Przewlekle chorych będzie przybywać

Ocenia się, że dziś w Polsce ok. 1,2 mln osób to osoby niesamodzielne, potrzebujące natychmiastowej opieki. Tymczasem w placówkach opiekuńczych jest zaledwie 134 tys. miejsc. Optymalnym miejscem do udzielania świadczeń opiekuńczych i pielęgnacyjnych osobom przewlekle chorym, jak oceniają eksperci, powinno być ich miejsce zamieszkania. Tylko kto będzie się tymi chorymi zajmował, jeśli zabraknie pielęgniarek? A takich chorych będzie przybywać.

Koalicja "Na pomoc niesamodzielnym" wystosowała do ministra zdrowia pismo w sprawie samowolki wojewódzkich oddziałów NFZ. I czeka na odpowiedź. My też.

Zobacz: NFZ pije za twoje zdrowie! BIESIADA pracowników [ZDJĘCIA]

Najnowsze