Szef NSZZ Straży Granicznej dla SE: Jesteśmy zawiedzeni, że premier do nas nie wyszedł

2018-10-04 5:21 Sandra Skibniewska
Marcin Kolasa, przewodniczący NSZZ Straży Granicznej
Autor: archiwum prywatne Marcin Kolasa, przewodniczący NSZZ Straży Granicznej

Proponowana podwyżka jest nieadekwatna do zadań, które na co dzień wykonujemy. Doświadczeni funkcjonariusze odchodzą ze służby, którą pełnili u nas do MON, ponieważ tam pensje są wyższe a warunki socjalne lepsze - powiedział dziennikarzowi "Super Expressu" przewodniczący NSZZ Straży Granicznej Marcin Kolasa.

- „Super Express”: - We wtorek wyszliście na ulicę Warszawy, aby w kolektywie składającym się z policjantów, strażaków i innych przedstawicieli służb mundurowych wykazać swoje niezadowolenie związane z płacą oraz utratą m.in. dawnych przywilejów emerytalnych. Zacznijmy jednak od początku, bo początkiem nie był protest. Jak doszło do tego, że znaleźliście się w sytuacji, w której jednym rozwiązaniem było wyjście na ulicę około 30 tys. funkcjonariuszy?
- Marcin Kolasa: - Protest był momentem kulminacyjnym sytuacji, która swój początek odnajduje w dniu 12 marca 2018 roku. Wówczas Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych, w której skład wchodzą przedstawiciele policji, straży granicznej, służby więziennej, straży pożarnej i krajowej administracji skarbowej wystąpiła z pewnymi postulatami skierowanymi do ministra Joachima Brudzińskiego, ale także do ministra sprawiedliwości oraz ministra finansów.
- Liczyliście na to, że podczas protestu wyjdzie do was premier. Niestety tak się nie stało...
- Jesteśmy zawiedzeni tym, że premier nie miał dla nas czasu i nas nie przyjął.
- Co właściwie chcieliście pokazać tym protestem? Zostawmy na boku kwestia związane z płacą i warunkami pracy.
- Chcieliśmy pokazać troskę o nasz kraj i to, że jesteśmy i chronimy naszych obywateli.
Gdzieniegdzie słychać zarzuty, że wasz protest jest próbą szantażu i wywarcia wpływu na władzę, która przed wyborami samorządowymi być może będzie chciała wszelakie złe emocje. Jak to w końcu jest?
- To całkowicie nieprawdziwe stwierdzenie. Jesteśmy apolityczni. Nasz protest również był apolityczni.
Nie uczestniczyli w nim absolutnie żadni politycy?
- Żadni nie mieli możliwości wystąpień.
Pod koniec września, czyli 21 września MSWiA poinformowało was, że zamierza przedstawić propozycję zawarcia porozumienia. Mimo gotowości do ustępstw, którą w tamtym czasie zadeklarowaliście nie doszło do konsensusu...
- Pod koniec września spotkaliśmy się z ministrem Joachimem Brudzińskim. Podczas wizyty w ministerstwie minister przedstawił nam propozycję spełnienia jedynie części naszych postulatów. W ocenie mojego zarządu głównego, w trakcie posiedzenia, które się odbyło negatywnie oceniono tę propozycję.
- Dlaczego?
- Dlatego, bo okazało się, że nadal różnicuje się funkcjonariuszy pod względem obowiązywania tzw., płatnego zwolnienia lekarskiego w okresie 30-dniowym w ciągu roku.
- Rozumiem, że zwolnienie, o którym pan mówi nie miało dotyczyć wszystkich? Stąd ten brak akceptacji?
- Owszem. Uważam, że o sile i jakości danej służby świadczą wszyscy jej funkcjonariusze, a nie jedynie poszczególni.
- Negatywnie zaopiniowaliście również propozycję podwyżki w kwocie 253 zł.
- Proponowana podwyżka jest nieadekwatna do zadań, które na co dzień wykonujemy. Doświadczeni funkcjonariusze odchodzą ze służby, która pełnili u nas do MON, ponieważ tam pensje są wyższe a warunki socjalne lepsze.
- Na stronie Komendy Głównej Straży Granicznej widnieje jednak duży napis zachęcający do tego, aby uczestniczyć w rekrutacji do SG. Próbujecie jednak wypełnić tę lukę próbując zasilić szeregi nowymi pracownikami?
- Rekrutacja dotyczy każdego oddziału SG. Staramy się, aby dołączali do nas nowi funkcjonariusze.
- Dużo chętnych zabiega o wcielenie się w wasze szeregi? Rozumiem, że staracie się jakoś przekonać młodych adeptów do służby?
- Ilość kandydatów do służby jest niewystarczająca. To co obecnie oferuje służba jest nie jest konkurencyjne. Młodzi ludzie patrzą głównie pod względem finansowym. Trudno im się dziwić.
Jaka jest wobec tego prawda o pracy w Straży Granicznej?
- Nasza służba jest bardzo ciężka i specyficzna. Funkcjonariusze pełnią swoje obowiązki w zasadzie non stop. Wykonują zadania w przejściach granicznych i poza nimi. Muszą być ciągle skoncentrowani. Wymaga tego kontrola dokumentów uprawniających do przekroczenia granicy jak i środków transportów, które przekraczają granice.
- Wróćmy jednak do kwestii postulatów od których zaczęliśmy. Ze spełnienia jakich żądań będziecie zadowoleni?
- Przede wszystkim musi nastąpić wzrost uposażenia na poziomie takim jaki został zaproponowany MON na dzień 1 stycznia. Ważnym elementem jest także postulat dotyczący zwolnień lekarskich dla wszystkich funkcjonariuszy. Kolejną rzeczą, która jest dla nas istotna jest zmiana dotycząca  przepisów emerytalnego.
- Warto przy tej okazji dodać, że rekrutacja do straży granicznej jest jedną z najcięższych.
- Dobrze, że pani o tym mówi! Kandydaci do służby muszą przechodzić „badanie na wariografie”. Kryteria postawione przed potencjalnymi pracownikami straży granicznej są bardzo wysokie.
- Co jakiś czas zmieniają się rządy. Widzi pan jakąkolwiek poprawę komfortu waszej pracy na przestrzeni lat? Jest lepiej niż było, czy może gorzej?
- Wprowadzony program modernizacji był oczekiwany przez służby mundurowe. Jednak czas pokazał, że środki przewidziane tam na wzrost uposażeń jest niewystarczający. Zapowiedź pana ministra, która wybrzmiała 21 września wymaga uwzględnienia przesłanych przez nas uwag. 
- Macie jakiś plan B?
- Jako  NSZZ FSG wystąpiliśmy z żądaniami do komendanta głównego SG. W tym momencie trwa procedura rozwiązywania sporu zbiorowego. Dopiero po rozstrzygnięciu procedury podejmiemy kolejne kroki.

Najnowsze