Obama obraził Polskę? Były prezydent USA mówi o polskim autorytaryzmie, komentuje Tomasz Walczak

2021-06-10 6:31
Zajawki OPINIE Tomasz Walczak
Autor: GRAFIKA SE Radosław Ślusarczyk Zajawki OPINIE Tomasz Walczak

Barack Obama wywołał w Polsce sporę burzę, stwierdzając w wywiadzie dla CNN, że nasz kraj stał się pod rządami PiS państwem autorytarnym. Obama przestrzegał, że demokracja w USA może zostać zdemontowana tak jak się to stało nad Wisłą. Słowa Baracka Obamy komentuje dziennikarz "Super Expressu" Tomasz Walczak, który nie zgadza się z opinią byłego amerykańskiego prezydenta. Zwraca jednak uwagę na ważną sprawę. "Problem ze stwierdzeniem Obamy o polskim autorytaryzmie nie polega na tym, że jest nieprawdziwe, ale na tym, że w ogóle padło" - pisze nasz dziennikarz.

Obama i nadwiślański autorytaryzm

Barack Obama, mówiąc o możliwości osunięcia się Stanów Zjednoczonych w antydemokratyczne opary, wskazał, że obok Węgier Polska jest przykładem kraju, który w ciągu dekady z demokracji przekształcił się w państwo autorytarne i trzeba uważać, by nie pójść naszą drogą. Czy rzeczywiście nad Wisłą zapanował autorytaryzm z „Kaczorem-dyktatorem” (sic!) na czele?

Szczerze mówiąc, nie wiem, jakie kryteria wziął Obama pod uwagę, zaliczając nasz kraj do grona państw autorytarnych, ale nie mieścimy się nawet w najszerszej definicji takiego ustroju. Jasne, PiS zrobił wiele, by zdemontować mechanizmy kontroli i równowagi władz, które są solą demokracji liberalnej – ustroju, który zatriumfował na Zachodzie po II wojnie światowej. Nie oznacza to jednak, że z automatu staliśmy się krajem niedemokratycznym, w którym wódz i jego partia mają pełnię władzy w swoich rękach. Nie da się dziś Polski postawić na równi z takimi państwami, jak Białoruś, Rosja czy Turcja. Jasne, kierunek, który obrał PiS, jest dla polskiej demokracji niebezpieczny, ale antydemokratyczna rewolucja Kaczyńskiego zatrzymała się w pół drogi, bo ten utracił zdolność przeprowadzania zmian, które mogłyby nas przesunąć w stronę państwa, którego do grona europejskich demokracji zaliczyć już nie można.

Problem ze stwierdzeniem Obamy o polskim autorytaryzmie nie polega jednak na tym, że jest nieprawdziwe, ale na tym, że w ogóle padło. Możemy się zżymać na niedoinformowanie byłego prezydenta USA, na jego oszczercze słowa. Możemy wzywać go do przeprosin i zaprosić na korepetycje z Polski, ale Obama pozostaje politykiem, którego głos liczy się na świecie i nadal ma przemożny wpływ na rządzącą dziś Stanami Zjednoczonymi Partię Demokratyczną. Co więcej, jeśli prominentny przedstawiciel establishmentu Demokratów mówi o autorytarnej Polsce, to oddaje opinie całego tego środowiska o naszym kraju. Opinie, na które PiS zresztą dzielnie pracował przez lata swoich rządów. Słowa Obamy tłumaczą też, dlaczego Biden od stycznia nie zadzwonił jeszcze do Andrzeja Dudy.

Express Biedrzyckiej - Aleksander Kwaśniewski: Polska nie jest państwem autorytarnym, ale jest tego blisko
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze