Patrzmy na ręce finansistom

2010-01-02 3:00 Stanisław Kluza

Szef Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza radzi Polakom, jak skutecznie walczyć z kryzysem

Podstawą działania całej finansowej machiny jest bezpieczeństwo naszych pieniędzy ulokowanych na kontach bankowych. Mały kamyk nieufności, który dostanie się w jej tryby, może poczynić poważne szkody. Tak było z obecnym kryzysem.

Na całym świecie banki działają w bardzo prosty sposób: po pierwsze - zbierają środki na depozytach, po drugie - pożyczają je klientom, którzy potrzebują finansowania, na odpowiednio wysoki procent. Te dwie szale muszą być jednak dobrze zrównoważone. Bank nie może zbyt lekkomyślnie gospodarować powierzonymi mu pieniędzmi. Jego apetyt na ryzyko powstrzymują z jednej strony regulacje, z drugiej - stały nadzór finansowy. Brak tych zabezpieczeń, a nawet ich niedobór może mieć katastrofalne skutki, czego przykładem były reperkusje, jakie wywołał upadek amerykańskiego banku Lehman Brothers.

Anglicy płacą cudze rachunki

Innym przykładem jest Landsbanki, oddział islandzkiego banku działający na terenie Wielkiej Brytanii, w którym kilkaset tysięcy Brytyjczyków ulokowało ok. 4 mld funtów. Za nadzór oraz gwarancję pokrycia ewentualnych strat odpowiedzialna była Islandia. W czasie kryzysu bank upadł, a mała Islandia - sama na skraju bankructwa - nie była w stanie podołać swoim zobowiązaniom. Będąc pod olbrzymią presją społeczną, rząd brytyjski musiał zapłacić cudze rachunki ze swojego budżetu. Brak nadzoru spowodował osłabienie jednego ogniwa w finansowym łańcuchu, co stworzyło zagrożenie dla pozostałych jego uczestników - pożyczkodawców, a także klientów.

Gwarancje dla SKOK-ów

Stałej kontroli muszą być też poddane tzw. instytucje parabankowe oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe. Te ostatnie stają się coraz ważniejszą częścią rynku - liczba ich klientów sięga już niemal 2 mln osób. W jaki sposób wzmocnić bezpieczeństwo środków zdeponowanych na rachunkach w SKOK-ach? Najlepiej objąć je ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - instytucji, która ma odpowiednie zasoby finansowe oraz ponad 14-letnie doświadczenie w gwarantowaniu depozytów na polskim rynku bankowym. Dodatkowym zabezpieczeniem będzie poddanie kas nadzorowi publicznemu, podobnie jak to jest w przypadku banków, ubezpieczycieli, firm inwestycyjnych itp.

Nadzór interweniuje dyskretnie

Rola nadzorcy, jak pokazały wydarzenia ostatnich kilkunastu miesięcy, nie ogranicza się tylko do poskramiania zapędów banków i innych instytucji, które chcą podejmować zbyt ryzykowne przedsięwzięcia. Musi chronić interesy zwykłego klienta, którego pozycja na rynku finansowym jest słabsza. Większość interwencji Komisji Nadzoru Finansowego to działania dyskretne, odbywające się na linii podmiot nadzorowany - nadzorca.

Gra fair wobec klienta

Dziś okazuje się, że szybka obsługa, łatwość uzyskania kredytu, niskie opłaty nie są już jedynymi kryteriami, którymi kieruje się klient, wybierając usługi finansowe. O wizerunku instytucji decyduje dziś także to, czy gra ona fair. I w jaki sposób traktuje kredytobiorców i właścicieli rachunków oraz lokat. Banki, ale też wszystkie instytucje, które udzielają pożyczek i kredytów oraz zbierają depozyty muszą mieć świadomość, że doświadczenia klientów wynikające z kryzysu będą wyznaczać kierunek ich wyborów. Oni także - podobnie jak cały świat - zaczynają patrzeć na ręce finansistom.

Stanisław Kluza

Szef Komisji Nadzoru Finansowego, ekonomista, były minister finansów

Najnowsze