PiS chce zapewnić bezkarność swoim? "Nie będzie świętych krów" - mówi Ryszard Czarnecki

2020-09-16 6:00 Tomasz Walczak
Ryszard Czarnecki
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express Ryszard Czarnecki

"Bezkarność Plus"? PiS chce wprowadzić prawo, zwalniające urzędników z odpowiedzialności za błędy w czasie walki z epidemią koronawirusa. "Ta ustawa ma umożliwić odróżnienie hien, które korzystały na zarazie, od tych, którzy z tą zarazą walczyli. Nawet jeśli wbrew ich woli i nie z ich winy pojawiały się jakieś pomyłki. Zwłaszcza że nikt nie wiedział wtedy, czym jest koronawirus i jak się z nim walczy" - tłumaczy polityk PiS, Ryszard Czarnecki.

„Super Express”: – Sejm zajmie się ustawą PiS złośliwie nazywaną Bezkarność plus, która ma wprowadzać dla urzędników i polityków amnestię za działania związane z pandemią koronawirusa, nawet jeśli doszło do złamania prawa. Pańscy koledzy czegoś się boją?

Ryszard Czarnecki: – Nie ma strachu. Tylko ten nie robi błędów, który nic nie robi. Kiedy COVID-19 był wielką niewiadomą, minister Szumowski i jego ekipa próbowali działać w sposób kompleksowy, systematyczny i w sumie bardzo skuteczny. Oczywiście, mogły przytrafiać się błędy, ale trzeba patrzeć na całość akcji państwa polskiego w walce z zarazą. I trzeba wysoko ocenić tę akcję, bo przeszliśmy tę pandemię mimo wszystko coś łagodnie. Trzeba więc tym ludziom podziękować, a nie ich wieszać.

– Tyle że Kodeks karny już przewiduje stan wyższej konieczności i pozwala uniknąć odpowiedzialności tym, którzy w imię większego dobra mogli nawet łamać prawo. Skoro takie zapisy już są, to wprowadzenie dodatkowej amnestii budzi wątpliwości co do intencji waszej ustawy.

– Diabeł tkwi w szczegółach. Myślę, że ustawa będzie tak precyzyjna, że nawet opozycja zgodzi się z jej zapisami. Nie chodzi o to, by ktoś był świętą krową, bo akurat za rządów PiS świętych krów nie ma.

– Z tą precyzją jest problem, bo złośliwi ostrzegają, że jej zapisy są tak szerokie, że każdy, kto się na walkę z koronawirusem powoła, będzie bezkarny.

– Nie chodzi o to, że ktoś się na taką walkę powoła, ale o bardzo konkretne sytuacje, które precyzyjnie w tej ustawie zostaną opisane. W związku z czym nie ma co odpalać armat do ustawy, która – jestem o tym przekonany – będzie bardzo przejrzysta i klarowna.

– Krytycy twierdzą, że ustawa ma działać wstecz i chronić tych, którzy już dziś oskarżani są przez sądy o „rażące naruszenie prawa”. Jak w przypadku nieszczęsnych wyborów korespondencyjnych.

– Zostawmy te potyczki sądownictwa z rządem, zwłaszcza że rzecz dotyczy historii. Ja uważam, że ludzie, który w imieniu państwa byli na pierwszej linii frontu z pandemią koronawirusa, zasługują na szacunek, a nie na karę. Ta ustawa ma umożliwić odróżnienie hien, które korzystały na zarazie, od tych, którzy z tą zarazą walczyli. Nawet jeśli wbrew ich woli i nie z ich winy pojawiały się jakieś pomyłki. Zwłaszcza że nikt nie wiedział wtedy, czym jest koronawirus i jak się z nim walczy.

Rozmawiał Tomasz Walczak