Polacy umierają właśnie na tę chorobę. Będzie gorzej?

2021-06-17 10:48
onkologia
Autor: źródło RCO

W pandemicznym okresie rodzimy system ochrony zdrowia musi mierzyć się z różnymi wyzwaniami. Nie chodzi jedynie o pacjentów zakażonych koronawirusem. W złej sytuacji znaleźli się także pacjenci onkologiczni. To dla nich trudny czas. Przez niewydolność systemu trafiają do lekarzy zbyt późno. Co w konsekwencji nie sprzyja leczeniu. W rozmowie z "Super Expressem" szef Polskiego Towarzystwa Onkologicznego prof. Adam Maciejczyk opowiada, jak naprawdę wygląda leczenie Polaków na choroby onkologiczne w czasie epidemii.

Pandemia obnażyła złą sytuację systemu ochrony zdrowia

Przez pandemię chorzy na raka leczą się za późno

„Super Express”: – Partia rządząca zapowiedziała zmiany finansowania systemu ochrony zdrowia w ramach Polskiego Ładu. Według polityków to dobry kierunek, aby poprawić sytuację obciążonego systemu, w tym m.in. onkologii. Rzeczywiście? 

Prof. Adam Maciejczyk: – Z pewnością zwiększenie nakładów finansowych na onkologię jest konieczne. 

– Dlaczego? Wielu pacjentów narzeka, że leczenie onkologiczne pozostawia sporo do życzenia. Polacy boją się, że rząd przekieruje środki na system, a zwykły Kowalski niestety tego nie odczuje.

– Pani redaktor, najbardziej niedoszacowane są obecnie zabiegi diagnostyczne i terapeutyczne z zakresu uroonkologii oraz znaczna część procedur z chirurgii onkologicznej. 

– Co to oznacza?

– To oznacza, że niezbędne jest również dodatkowe finansowanie procesu koordynacji opieki onkologicznej, czyli kosztów pracy koordynatorów, osób obsługujących infolinie dla pacjentów, pracy psychoonkologów, itd. Ponadto należy zdawać sobie sprawę, że pandemia spowodowała wzrost kosztów funkcjonowania szpitali ze względu na konieczność utrzymania ostrego reżimu sanitarnego czy wzrostu płac personelu medycznego. 

– O ile powinny wzrosnąć nakłady na onkologię?

– Szacujemy, że nakłady na opiekę onkologiczną powinny wzrosnąć o ok. 20 proc., aby szpitale mogły bez problemów funkcjonować.

– Podniósł pan temat pandemii koronawirusa. Ledwo odetchnęliśmy, a naukowcy zapowiadają czwartą falę. Czy przedłużająca się epidemia może doprowadzić do tego, że wzrośnie wskaźnik zachorowań na choroby onkologiczne?

– Epidemia skupiła na sobie całą uwagę społeczeństwa i Ministerstwa Zdrowia. W efekcie wstrzymano szereg niezbędnych do wdrożenia zmian organizacyjnych. Musimy teraz nadrabiać te straty. Pojawienie się kolejnej fali zakażeń wirusem COVID-19 niesie duże ryzyko pogorszenia sytuacji pacjentów onkologicznych, dlatego bezwzględnie musimy wdrażać wszystkie punkty zatwierdzonej Narodowej Strategii Onkologicznej, której częścią jest stworzenie Krajowej Sieci Onkologicznej. W przypadku onkologii wszystko można dokładnie oszacować, w tym sensie nic nie powinno nas zaskoczyć. Wiemy, że rokrocznie jest coraz więcej zachorowań na nowotwory i system musi być przygotowany na taką, a nie inną liczbę chorych. 

– Z jakimi nowotworami zgłaszają się pacjenci w okresie epidemii? 

– Epidemia nie zmieniła częstości występowania nowotworów. Nadal dominują nowotwory piersi, płuca, jelita grubego, prostaty i nowotwory ginekologiczne. Zmiany będą natomiast widoczne w strukturze zachorowań na niektóre nowotwory, np. już teraz obserwujemy wzrost pacjentów z bardziej zaawansowanym nowotworem płuca i wątroby. Jest to bezpośrednia konsekwencja zatorów, które powstawały w czasie epidemii w szpitalach pulmonologicznych oraz zakaźnych, gdzie w dużej mierze te nowotwory były leczone do tej pory (rak płuca w szpitalach pulmonologicznych, a rak wątroby w zakaźnych). Takich zmian na razie nie obserwujemy w pozostałych nowotworach.

– Coraz więcej mówi się o nowej funkcji w onkologii. Mowa o koordynatorze opieki onkologicznej. To dobry kierunek?

– Funkcja koordynatora jest podstawą Krajowej Sieci Onkologicznej, która od 2022 r. ma objąć cały kraj, a obecnie testowana jest m.in. w woj. dolnośląskim. Jest to funkcja zróżnicowana w zależności od typu nowotworu. W naszym województwie jest ok. 25 koordynatorów, którzy są „oczami i uszami” pacjentów. Współpracują z zespołem lekarskim oraz z innymi koordynatorami z innych szpitali, np. jeśli pacjent realizuje leczenie w więcej niż jednym szpitali. Powinny być to osoby o bardzo wysokich umiejętnościach interpersonalnych i komunikowania się z pacjentami i z personelem medycznym zajmującym się diagnostyką i leczeniem onkologicznym. Jest to ogromne udogodnienie dla pacjentów. W KSO koordynator pojawia się już na samym początku ścieżki onkologicznej, czyli na etapie diagnostyki. To duża zmiana w stosunku do wcześniejszych przepisów wynikających z pakietu onkologicznego, gdzie koordynator dołączał dopiero na etapie konsylium (a i tak nierzadko zdarzało się, że pacjenci nie mieli wsparcia koordynatora wcale, ponieważ nie było to w żaden sposób kontrolowane). Koordynator towarzyszy pacjentowi przez cały etap diagnostyki i terapii, aż do zakończenia leczenia. Dla pacjentów to bardzo ważny element opieki, dzięki temu czują się bezpieczniej. 

Rozmawiała Sandra Skibniewska

PODPIS

Prof. Adam Maciejczyk, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Super Raport 16.06 (Goście: gen. Stanisław Koziej - były szef BBN, Szymon Hołownia - Polska 2050), Sedno Sprawy: Michał Wypij
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE