Poseł zaczął głodówkę od jajecznicy na bekonie

2019-10-10 5:15 MT

Janusz Sanocki (65 l.), niezrzeszony poseł na Sejm i kandydat do Senatu, prowadzi protest głodowy w Opolu. Dlaczego? Bo, jak twierdzi, zwykły obywatel nie może startować do parlamentu. - A ma do tego prawo! - zaznacza polityk.

Jajecznica z dwóch jajek, na boczku. Do tego pomidory i trochę szczypiorku. To śniadanie, które zjadł we wtorek rano Janusz Sanocki, poseł z Opola. Jak na razie to jego ostatni posiłek. - Prowadzę głodówkę i nie mam zamiaru z niej zrezygnować – mówi nam Sanocki. - Protestuję w ten sposób przeciwko uniemożliwianiu zwykłym obywatelom startu w wyborach do Sejmu. Teraz, żeby ktoś znalazł się na liście, musi mieć akceptację partyjnych bonzów. A przecież każdy człowiek zgodnie z prawem może wystartować! – grzmi Sanocki. I dodaje, że nie przerwie głodówki, dopóki nie będzie w Polsce pod tym względem normalnie.

Poseł zaczął swój protest w delegaturze Państwowej Komisji Wyborczej. - Rozłożyłem śpiwór i chciałem tam głodować. Ale gdy poszedłem do toalety, pracownicy wywalili moje rzeczy poza biuro – mówi nam Sanocki.

Wtedy swój jednoosobowy strajk przeniósł na inne piętro w urzędzie wojewódzkim, w którym mieści się opolska PKW. - Ale przyjechała policja i siłą mnie wyrzuciła. Mieli za nic immunitet! - skarży się Sanocki, który aktualnie głoduje w swoim biurze poselskim. Polityk dodaje, że z całej Polski napływają słowa wsparcia, a do tego znalazło się kilka osób, które zadeklarowały, że przyłączą się do jego protestu. 

Najnowsze