Powstanie indeks zakazanych domen internetowych "Polska idzie śladem Turcji"

2018-07-21 5:29 Przemysław Harczuk i Sandra Skibniewska

Jeżeli rząd chce walczyć z dopalaczami to powinien karać tych, którzy wprowadzają te dopalacze na rynek. A nie blokować domeny internetowe. Niestety, projekt polskiego rządu został żywcem przeniesiony z Turcji. Wolałbym, aby dostęp do internetu był bardziej europejski niż turecki - mówi Patryk Słowik, dziennikarz, "Dziennik Gazeta Prawna".

- „Super Express”: - Jak ocenia pan pomysł blokowania stron internetowych, który zrodził się w ministerstwa cyfryzacji?
- Patryk Słowik: - Szczerze mówiąc boję się tego pomysłu. Uważam go za niebezpieczny.
- Autorzy projektu twierdzą, że pomysł służy wzmocnieniu bezpieczeństwa obywateli. Dlaczego pan się obawia?
- Właśnie dlatego, że rządzący mówią, iż chcą to zrobić w trosce o bezpieczeństwo obywateli. Twierdzą, że w tym rejestrze znajdą się wyłącznie domeny służące do działań nielegalnych, czyli dopalacze, nielegalny hazard itd. Jednak o tym, co rząd uzna za nielegalne i, czy domena służy organizowaniu nielegalnej działalności będą decydowali urzędnicy. Mam tu na myśli np. ministra finansów, który będzie mógł zdecydować, które domeny wpisać do rejestru.
-No dobrze – minister oceni, że nielegalna jest strona o dopalaczach i ją zablokuje. Co w tym złego?
-Nie mam przekonania, czy rzeczony minister finansów będzie tak samo oceniał te kwestie tak, jak oceniłby każdy z nas. Kiedy tworzono rejestr dotyczący nielegalnego hazardu Gazeta Prawna pisała na ten temat. Wymieniła nazwy podmiotów, które ten hazard organizowały. Po wprowadzeniu nowego prawa okazać się może, że do rejestru wpisana zostanie gazeta, która patologie opisuje. Formalnie rzecz ujmując, jeżeli ktoś sprzedaje niebezpieczne produkty za pośrednictwem portalu Facebook, to domena FB też powinna zostać wpisana do rejestru.
- Urzędnicy mówią, że nie będą tego robili.
– Powstaje jednak pytanie, co tak naprawdę urzędnik określi jako słuszne? Rządzący mówią, że w rejestrze będą jedynie rzeczy nielegalne. Patrząc jednak na to jak działa polski parlament nie mam przekonania, czy nie będzie tak, że któregoś weekendu PiS postanowi przyjąć ustawę, że nielegalne jest np. krytykowanie w sieci konstytucyjnych organów państwa w postaci prezydenta RP i marszałka sejmu.
-Z patologiami należy jednak walczyć…
-Też uważam, że należy walczyć z patologiami. Jeżeli rząd chce walczyć z dopalaczami to powinien karać tych, którzy wprowadzają te dopalacze na rynek. A nie blokować domeny internetowe. Niestety, projekt polskiego rządu został żywcem przeniesiony z Turcji. Wolałbym, aby dostęp do internetu był bardziej europejski niż turecki.

– Czy nowe regulacje będą skuteczne?
- Bez wątpienia będzie można je obejść.
- Jak?
- Z poziomu użytkownika będzie opcja, aby poprzez kilka kliknięć, zainstalowanie wtyczki do przeglądarki nadal można korzystać z tych „niebezpiecznych” domen. Zablokowane będą przecież same domeny a nie strony. Wiem, że dla niektórych jest to ciężkie do zrozumienia, ale de facto, jeśli ktoś będzie miał chęć to na pewno uda mu się oglądać strony, które do tej pory przeglądał. Jednak przeciętny polski użytkownik, który na co dzień korzysta z sieci nie korzysta z tego typu wtyczek oraz nie szuka tego typu rozwiązań. Rejestr hazardowy to pokazał. Mimo, że rzesza osób obchodzi te regulacje, to mimo wszystko są one skuteczne.
- Urzędnicy tłumaczą, że chodzi o ściganie przestępców, nie o uderzenie w zwykłych ludzi?
- Nie przemawia do mnie ta retoryka. Skoro chodzi o przestępców to nic prostszego, jak ich łapać. Nikt tego rządowi nie zabrania. Jednak nie należy tego robić w proponowany przez polityków sposób. Przyjmijmy, że ktoś prowadzi stronę, na której recenzuje dopalacze. Dzieli je na dobre i złe. Pomijam, że możemy to uważać za nieetyczne. Ale przyjmijmy, że to się dzieje. Obok na stronie znajduje się np. reklama strony, na której możemy dokonać zakupu dopalaczy. Powstaje pytanie, czy blokować tę domenę, czy nie? Jeszcze inna sytuacja. Ktoś prowadzi stronę, na której przestrzega przed dopalaczami. Natomiast podaje na niej nazwy i opisy. To też zostanie zablokowane, czy nie? Rejestr stron mógłby od biedy funkcjonować, gdyby o tym, co jest nielegalne, decydował sąd. Oczywiście też nie możemy mieć pewności, czy sąd w tym przypadku dobrze by rozstrzygał. Jednak przynajmniej nie oceniałby tego ten sam organ, który blokuje stronę. A tak jest we wprowadzanym projekcie. To absurd.

Najnowsze